Boks: Zimnoch – Powietkin? Tutaj chodzi tylko o pieniądze!

    Dotychczasowa kariera Krzysztofa Zimnocha, to głównie walki z bokserskimi emerytami i medialny konflikt z Arturem Szpilką. Po pokonaniu Michaela Granta pochodzący z Białegostoku pięściarz ma zmierzyć się wreszcie z kimś poważnym. No właśnie, czy nie za poważnym, bo mówi się nawet o pojedynku z Aleksandrem Powietkinem, który miałby się odbyć 1 lipca w Moskwie.

    Początkowo podano do wiadomości publicznej informację, że pięściarz pochodzący z Białegostoku wróci między liny 9 września pojedynkiem na Stadionie Miejskim w Radomiu. Miała to być walka zakontraktowana na 12 rund o pas jednej z czterech prestiżowych federacji.

    Jednak „opcja rosyjska” wydaje się być teraz najbardziej prawdopodobnym scenariuszem: „Ja go traktuję bardzo poważnie. Dostaliśmy zapytanie z terminem na pierwszy weekend lipca, wyraziłem zainteresowanie, a teraz czekamy na ofertę finansową. Nawet jeśli będę trochę przemęczony i stoczę 3 walki w ciągu czterech miesięcy, to takich szans jak walka z Powietkinem nie można przepuścić. Przy dużych pieniądzach i ogromnej sportowej szansie trzeba podejmować ryzyko” – powiedział zawodnik w rozmowie z ringpolska.pl.

    Zimnoch miał też ofertę, aby 24 kwietnia w Gdańsku zmierzyć się z Adamem Kownackim na gali Polsat Boxing Night. Wtedy odmówił, twierdząc, że będzie przemęczony i musi wypocząć po dwóch tegorocznych startach. Jak widać, jego optyka zmienia się wraz z wynagrodzeniem. A szkoda, bo może na tym bardzo ucierpieć jego zdrowie.

    Pięściarz zapytany, czy nie obawia się rywalizacji z zawodnikiem, który dwa razy w ciągu kilku miesięcy zaliczał wpadki dopingowe, odpowiedział: „Szczerze, to nie przeszkadza mi to. Jeśli osiągniemy porozumienie finansowe, to Powietkin może walczyć nawet na sterydach. Jestem dorosły i świadomy tego, co robię i jeśli zdecyduję się na taką walkę, to będzie moja przemyślana decyzja. Nawet jeśli będzie się nielegalnie wspomagał, to ja wyjdę do niego z wiarą w zwycięstwo i wiem, że mój trener przygotuje mnie do tej walki znakomicie” – powiedział redakcji ringpolska.pl.

    Powiedzmy sobie szczerze: Zimnoch nie ma najmniejszych szans, aby pojedynku z Powietkinem nie przegrać przed czasem. Mamy tutaj sytuację, kiedy promotorzy i sam zawodnik liczą na jedną wypłatę życia. Pytanie czy warto? A jeśli tak, to za jaką cenę? Mamy nadzieję, że jeśli dojdzie do tej rywalizacji, to Polak odniesie jak najmniej obrażeń.

    Komentarze