Boks: Wielka Brytania – jedyne miejsce, gdzie potrafią dobrze robić boks zawodowy

Kiedy praktycznie na całym świecie MMA swoją popularnością wyprzedza boks zawodowy, to Wielka Brytania, a konkretnie Anglia jest tutaj jednym z wyjątków. To tam udało się ludzi tak mocno zainteresować tym sportem, że bilety na największe gale potrafią się rozejść dosłownie w kilka minut. I to na wydarzenia, które odbywają się w wielkich halach czy na stadionach piłkarskich.

Dzięki temu i klasa brytyjskich pięściarzy jest na niezłym poziomie. A już cechą, która ich charakteryzuje jest widowiskowość dawanych pojedynków. Mają oni doskonale świadomość, że boks zawodowy to jest biznes. I tak naprawdę nie jest do końca ważne, czy wygrasz lub przegrasz, ale w jakim stylu.

Jeśli pięściarz daje widowiskowe pojedynki, jest postacią barwną, potrafi rozkręcić konferencję prasową i zrobić spory rozgłos przed kolejną galą, to jest szanowany i zawsze znajdzie się dla niego miejsce na karcie walk.

Idealnym przykładem wydaje się być Dereck Chisora. Można zaryzykować stwierdzenie, że niepokorny Brytyjczyk najlepsze sportowe lata ma już za sobą. Co nie zmienia faktu, że potrafi robić niesamowity show wokół swojej osoby. W sobotę zawalczy z innym „złym chłopcem” rodzimej sceny bokserskiej  Dillianem Whytem.

joshua-whyte-laczy-nas-pasja

Panowie już zdążyli pobić się w studiu telewizyjnym, a ostatnio na konferencji prasowej Chisora rzucił w swojego rywala stołem. Tacy pięściarze zawsze będą w cenie. Bez względu na kolejne porażki, jakie będą zapisywać w swoich rekordach.

Zupełnie inną postacią, jaką kochają angielscy kibice jest Anthony Joshua. Mistrz olimpijski i prawdziwy sportowiec. Jego pokochano właśnie za to, że jednocześnie potrafi być dżentelmenem w ciele gladiatora. Z wielką łatwością przychodzi mi nokautowanie kolejnych rywali. Wczoraj pisaliśmy o tym, że w kwietniu przyszłego roku ma stoczyć pojedynek na stadionie Wembley przy 80 tysiącach kibiców!

Takie rzeczy są obecnie możliwe tylko na Wyspach Brytyjskich. Zarówno polscy promotorzy jak i ich koledzy z całego świata powinni się uczyć „jak się robi boksy” od pięściarskich organizatorów imprez w Anglii.

W sobotę kolejna wielka gala, tym razem w Manchesterze. Wolnych miejsc na trybunach nie ma od dawna. A w telewizji pojedynki będzie oglądała pewnie rekordowa widownia. Jest komu zazdrościć i od kogo się uczyć.

Komentarze