Boks: Wawrzyk na dopingu! Nie zawalczy o mistrzostwo świata!

Dzisiaj od rana polskie media sportowe donoszą: Andrzej Wawrzyk na dopingu! Walka z Wilderem odwołana! Informację do opinii publicznej przekazał dziennikarz ESPN.com – Dan Rafael. Testy przeprowadzone 15 i 16 stycznia wykazały obecność w jego organizmie niedozwolonej substancji – stanozololu.

Dla wszystkich, którzy mocniej interesują się boksem zawodowym taka informacja to szok. Można się było śmiać z Wawrzyka, odbierać mu szansę w sportowej rywalizacji z Amerykaninem, ale naprawdę mało kto mógł przypuszczać, że Polak jest na dopingu.

Jeszcze niedawno sam zamieszczał zdjęcia dokumentów, będących potwierdzeniem tego, że była u niego komisja antydopingowa. Do tego zamieścił zabawny (wtedy) opis całej sytuacji: „Dzwonek do drzwi otwieram tam ładna pani mowi ze z Portugalii myślałem zgubiła sie pomogę swoją łamana angielszczyzna zapraszam do środka . Mowi Vada ja mowię Andrzej znowu Vada mysle ładne imie odpowiadam Andrzej . A jej o moje siusiu i krew chodziło. Tak jej się spodobało u mnie , że rano powtórzyła odwiedziny.”

Naprawdę trudno przypuszczać, że Wawrzyk jest aż taki głupi. Nie chce nam się wierzyć, że po tym, jak pięściarz był razem ze swoim trenerem Fiodorem Łapinem w telewizji Polsat i w programie „Puncher” krytykował „dopingowiczów” i z dumą opowiadał o tym, że popiera kontrole antydopingowe teraz sam dał się złapać.

Szczerze mówiąc wszystko to jest bardzo dziwne. Już jakiś czas temu, z serwisu Boxrec zniknęła na chwilę walka z udziałem Wawrzka. Po chwili znowu się pojawiła. Tak samo, jak usunięcie z karty walk Artura Szpilki w tajemniczych okolicznościach może budzić podejrzenia.

Bardzo interesująca będzie reakcja trenera Polaka, wspomnianego wcześniej Fiodora Łapina. Szkoleniowiec mówił w wywiadach wprost, że zawodnik, który stosuje doping nie ma prawa być u niego na sali. Sam był też przekonany, że Wawrzyk jest „czysty”.

Polakowi grozi wieloletnia dyskwalifikacja.

Komentarze