Boks: Walka roku? Na pewno wielkie grzmoty w Las Vegas!

Odnosimy wrażenie, że po ostatnich grzmotach w Londynie, kiedy to Anthony Joshua pokonywał Władimira Kliczko, wiele osób zapomniało o tym, co czeka nas już w tę sobotę. Nad ranek w Las Vegas do ringu wejdzie dwóch pięściarzy pochodzących z Meksyku. Saul Canelo Alvarez skrzyżuje rękawice z Julio Cesarem Chavezem JR.

Stawką tego pojedynku będzie pas mistrzowski w wadze super półśredniej federacji WBO. Eksperci oraz dziennikarze pracujący w The Ring są przekonani – to Canelo jest faworytem w tym starciu. Coraz głośniej w USA mówi się o tym, że zwycięzca pojedynku jesienią 2017 roku zmierzy się z Giennadijem Gołowkinem. Podobno wybrany jest już nawet obiekt, na którym walka się odbędzie.

Spójrzmy na ostatnie pojedynki w wykonaniu obu pięściarzy. Zacznijmy od Alvareza, który we wrześniu 2016 roku zmierzył się z Liamem Smithem i pewnie pokonał go przed czasem. Przed dokładnie rokiem Saul nie dał szans Amirowi Khanowi ciężko go nokautując. Wtedy wydawało się, że Meksykanin wskoczył na możliwie najwyższy poziom w swojej karierze. Wielu było takich ekspertów, którzy w Alvarezie widzieli najlepszego boksera globu bez podziału na kategorie wagowe.

Z resztą, zobaczcie sami. Tak wyglądało to w starciu z Khanem:

Wcześniej Saul na punkty rozprawił się z Miguelem Cotto. Po porażce z 2013 roku z Floydem Mayweatherem JR nie ma już śladu, choć trzeba sobie powiedzieć szczerze, że wtedy bokser z Meksyku nie był gotowy na rywali pokroju Moneya. Dość powiedzieć, że podczas pojedynku Alvarez miał dopiero 23 lata. Wielu pięściarzy w tym wieku dopiero układa sobie plan na rozwój zawodowej kariery. Canelo już wtedy mierzył się z gościem, który uchodzi za najwybitniejszego speca od walki w ringu w historii tej dyscypliny sportu.

Rekord Chaveza jest bardzo podobny do tego Alvareza, ale starszy z Meksykanów zanotował jak do tej pory dwie porażki w swojej karierze i obie miały miejsce w ciągu ostatnich 5 lat. Ostatnim jego pogromcą był… Andrzej Fonfara. Tak, nieco ponad 2 lata temu Polski Książe stoczył jak do tej pory jedną ze swoich najlepszych walk w karierze i pewnie pokonał utytułowanego i legendarnego już pięściarza. Warto jednak dodać, że temten pojedynek odbywał się w wadze półciężkiej, czyli naturalnym środowisku Fonfary. Limit wagowy jutrzejszego pojedynku to 69 kg, czyli o 10 mniej, niż miało to miejsce w konfrontacji z Polakiem.

Już na pierwszy rzut oka widoczne jest to, że Chavez w ostatnim czasie bardzo rzadko walczy. Podczas gdy na samym początku swojej kariery zawodowej boksował niezwykle często (2004 – 11 walk, 2005 – 10, 2006 – 6) o tyle przez ponad 3 lata między liny wyszedł tylko czterokrotnie. Wiele osób zajmujących się na co dzień boksem uważa, że Chavez najlepszy okres w swojej sportowej karierze ma już za sobą.

Co ciekawe, obaj pięściarze założyli się kilka tygodni temu o to, że zwycięzca pojedynku zgadnia obie wypłaty – swoją i przeciwnika. I o dziwo, z taką inicjatywą wyszedł sam Chavez, którego notowania przed pierwszym gongiem stoją zdecydowanie niżej. To Canelo – tak jak już napisaliśmy – ma zdecydowanie więcej argumentów, by tę walkę wygrać.

Na koniec, ciekawostka. Saul Canelo Alvarez potrafi po ważeniu przybrać aż 10 kilogramów do momentu wejścia na ring. Fenomen. W każdym tego słowa znaczeniu. Przynajmniej nam się wydaję, że ten gość jest z innej planety.

Komentarze