Boks: Wach jest jedno zwycięstwo od walki o mistrzostwo świata!

Okazuje się, że Mariusz Wach ma bardzo sprecyzowany plan na najbliższe miesiące. Najpierw 3 czerwca na ringu w Londynie zmierzy się z Dillianem Whytem, a jeśli wygra, to następnym pojedynkiem ma być walka  z czempionem WBC Deontayem Wilderem na terenie Stanów Zjednoczonych.

Popularny „Wiking” był gościem w studiu Polsatu Sport podczas sobotniej gali w Ełku. To właśnie tam opowiedział o swoich kolejnych planach. Jeszcze przed pojedynkiem w Londynie, pochodzący z Nowej Huty pięściarz ma udać się wraz z trenerem Piotrem Wilczewskim na trwające 2 – 3 tygodnie sesje sparingowe z Dereckiem Chisorą.

Warto też nadmienić, że Polak był sparingpartnerem Anthony’ego Joshuy przed jego hitowym starciem z Władimirem Kliczką: „Jestem starym wygą, więc na sparingach nie dam sobie zrobić krzywdy. Szło mi naprawdę dobrze. Unikałem mocnych ciosów, a te, które mnie dosięgły, niespecjalnie odczuwałem. Sparowaliśmy zawsze w kaskach i w dużych rękawicach.” – powiedział Wach w rozmowie z portalem interia.pl.

Whyte ma na swoim koncie tylko jedną przegraną i to nie z byle kim, bo z samym Joshuą. Nieźle radził sobie w starciu z mistrzem olimpijskim, ale ostatecznie został znokautowany w 7 rundzie. „Wiking” jest jednak optymistą przed najbliższą walką.

„Na pewno nie będzie to łatwy przeciwnik. Widać było po jego walce z Dereckiem Chisorą, że jest to pięściarz otwarty na długie wymiany ciosów. Jestem jednak spokojny i póki co zachowuję chłodną głowę. Mam tylko nadzieję, że Whyte sprowokuje mnie jakoś na konferencji prasowej. Prawdopodobnie poczułbym wtedy trochę ciśnienia i byłbym w stanie bardziej “nakręcić się” na ten pojedynek!” –  powiedział Wach w magazynie Puncher.

Czy Polak wykorzysta jeszcze swoją niebagatelną szansę i po raz kolejny zawalczy o mistrzostwo świata wagi ciężkiej? Czy ewentualna porażka może przybliżyć go do debiutu w KSW? 3 czerwca w Londynie poznamy (przynajmniej częściowo) odpowiedzi na te pytania.

Komentarze