Boks: Urodziny Tomasza Adamka!

Gdyby ten tekst powstawał kilka tygodni temu, to z całą pewnością w jednym z pierwszych zdań zaznaczylibśmy, że mówimy o byłym sportowcu. Wielkim polskim mistrzu, który zdobywał tytuły czempiona w kategoriach półciężkiej i junior ciężkiej, a który miał chrapkę, by i w królewskiej dywizji rządzić i dzielić. Stało się jednak inaczej i najlepsze urodzinowe życzenia złożymy wciąż aktywnemu sportowcowi.

Tomek Adamek, bo o nim mowa, właśnie 1 grudnia kończy 40 lat. Różne marzenia mają mężczyźni przekraczając barierę 40 roku życia. Jedni chcą wybudować dom córce, inni uczą się gotować. Góral wciąż marzy o boksie i w dalszym ciągu rozmawiając o nim ekscytuje się jak nastolatek, który dostał buziaka na przerwie od najładniejszej dziewczyny w szkole w towarzystwie wszystkich kolegów.

Adamek przeszedł na zawodowstwo już w 1999 roku, choć patrząc na współczesne realia, to wiek ten nie robi już na nikim szczególnego wrażenia. Zrezygnował z przygotowań do igrzysk olimpijskich w Sydney, mimo że rok wcześniej zajął trzecie miejsce podczas mistrzostw Europy odbywających się w Mińsku.

Swoje pierwsze 10 walk wygrał przed czasem, a do boju z Paulem Briggsem  ( 29 zawodowa walka w karierze) przystępował jako zawodnik niepokonany. Pojedynki najczęściej toczył w Polsce i Wielkiej Brytanii, choć zdarzało mu się również walczyć w Niemczech, Hiszpanii i Finlandii.

Gdy wszyscy polscy kibice budzik nastawiony mieli na pojedynek Andrzeja Gołoty z Lamonem Brawsterem, chwilę wcześniej do ringu wychodził niespełna 29-letni chłopak z Gilowic. Nie każdy jeszcze wtedy wiedział kim jest i jak wygląda. Po jednej z najlepszych w historii polskiego boksu wojnie ringowej cały świat zobaczył, że w kraju nad Wisłą jest pięściarz, którego stać na wielkie walki. Bokser, który dosyć nieoczekiwanie został mistrzem świata.

adamek-grant-laczy-nas-pasja

Tamta walka to temat na kilkudziesięciostronicowy rozdział księgi o historii polskiego boksu. Adamek od drugiej rundy walczył ze złamanym nosem i – jak sam później wielokrotnie powtarzał – momentami niewiele widział. Był liczony już na początku pojedynku, a mimo wszystko kryzys przetrwał i zdobył tytuł. Pokazał serce do walki, za które pokochali go wszyscy. Potem dał ex-mistrzowi rewanż i znowu Briggsa pokonał.

To, co działo się potem z Tomkiem Adamkiem, wie chyba każdy miłośnik boksu w naszym kraju. Góral przeszedł do kategorii cruiser, by chwilę później trzykrotnie powalając na deski Steve Cunninghama zabrać mu pas czempiona. Po drodze zmasakrował jeszcze Johnathona Banksa i przeszedł do królewskiej dywizji, by rozprawić się ze swoim kumplem Andrzejem Gołotą w walce stulecia.

Jego ambicje sięgały jednak dużo dalej i tuż po pokonaniu byłego pretendenta do tytułu mistrzowskiego szumnie zapowiadał, że będzie pierwszym polskim mistrzem świata w kategorii ciężkiej. We wrześniu 2011 roku dostał swoją szansę, stanął na przeciwko Witalija Kliczko, jednak poległ z kretesem.

Potem Góral radził sobie w ringu ze zmiennym szczęściem wygrywając kilka walk, uznając jednak wyższość takich pięściarzy jak Głazkow czy Szpilka. W swoim ostatnim dotychczasowym pojedynku przegrał z Erickiem Moliną. Od pewnego czasu wiadome jest, że Adamek wróci do boksu i być może swój kolejny pojedynek stoczy w Polsce.

Z okazji urodzin, życzymy Ci Tomku wszystkiego najlepszego. Niech Twoja ręka zawsze będzie w górze. Nie tylko w ringu, również w życiu prywatnym.

Komentarze