Boks: Szykuje się mocny debiut Dariusza Sęka!

    Dariusz Sęk, to czołowy polski pięściarz kategorii półciężkiej. Jego kariera pełna jest wzlotów i upadków. Pochodzący z Tarnowa zawodnik lepiej wypada na tle zdecydowanie mocniejszych rywali, natomiast kiedy to on powinien dominować w ringu, to bardzo często wypada to bardzo słabo.

    Ostatni rok, to tylko dwie stoczone walki. Jedna z nich zakończyła się zwycięstwem, a druga remisem. Równie dobrze jednak, jeśli te pojedynki nie odbywałyby się na polskiej gali, to mogły zostać wypunktowane na niekorzyść pięściarza z Tarnowa.

    W ostatnim okresie Dariusz Sęk zniknął z sali bokserskiej i zaczął się poważnie zastanawiać nad swoją przyszłością. Rozważał również zakończenie sportowej kariery. Ostatecznie rozwiązał swój wieloletni kontrakt promotorski z Andrzejem Gmitrukiem i przyłączył się do grupy Babilon Promotion.

    Pięściarz tak argumentował fakt, że nie przyjął oferty stoczenia pojedynku o mistrzostwo Europy, ale jeszcze barwach starej grupy: „Ponieważ już podjąłem decyzję, że chcę zmienić grupę promotorską, trenera i swój sztab. Jestem zdania, że taka oferta, prędzej czy później, pojawi się ponowie. Mam 30 lat, a to najlepszy wiek w boksie zawodowym. Dysponuję doświadczeniem, nie jestem rozbity, dlatego wierzę, że najlepsze walki dopiero przede mną.” – powiedział w rozmowie z serwisem interia.pl.

    Pierwszą okazję do zaprezentowania się w tym roku będzie miał już 22 kwietnia w Legionowie. I będzie to od razu mocne zestawienie. W bardzo ciekawie zapowiadającym się pojedynku wagi półciężkiej zmierzy się z Markiem Matyją. I w tym starciu, na ten moment naprawdę trudno wytypować zdecydowanego faworyta.

    Dariusz Sęk ma niewiele czasu, aby przygotować się do tej rywalizacji, we współpracy z nowym sztabem trenerskim, w który wchodzi: Paweł Kłak, Adam Jabłoński oraz Rafał Wojda. Trudno też przewidzieć, w jakiej formie na dziś jest pięściarz z Tarnowa.

    Jedno jest pewne, że 22 kwietnia w Legionowie zobaczymy bardzo ciekawy, jak na nasze rodzime warunki pojedynek. A znając inwencję promotora tej gali – Tomasza Babilońskiego, to jest to dopiero początek miłych niespodzianek.

    Komentarze