Boks: Szpilka zawalczy z… a nie, nie zawalczy jednak.

Tak, wiemy – pisaliśmy już o tym kilkukrotnie. Czekamy z niecierpliwością na dzień, w którym zostanie ogłoszony kolejny pojedynek Artura Szpilki. Nie wymagamy zbyt wiele – chcemy poznać konkretną datę lub chociaż nazwisko rywala, z którym Polak się zmierzy. Tym czasem kolejne dni mijają, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, a my wciąż tylko gdybamy, gdybamy, gdybamy…

“Szczerze to ja nic nie wiem. Promotor Andrzej Wasilewski co jakiś czas napisze do mnie SMS, że mogę być spokojny, że walka będzie w kwietniu, jednak to wszystko. Jak dzwonię, to nie odbiera. Jestem już zdenerwowany całą tą sytuacją, bo strasznie brakuje mi boksowania. Gdyby to zależało ode mnie, to poszedłbym na siłownię, wziął jakiegoś chłopaka i byśmy się ponapiep*****.”

Więc frustracja narasta, dni pędzą w tej sytuacji jak szalone, a konkretnych wieści na ten temat jak nie było, tak nie ma. To znaczy pojawiają się różne spekulacje, rzetelne źródła donoszą, że rywalem Artura miałby być dany zawodnik, rozpoczyna się gorąca dyskusja na temat terminu walki i konkretnego nazwiska i wtedy… temat odchodzi w zapomnienie. Nikt nic nie wie, od nikogo nie można dowiedzieć się niczego więcej, poza banalnym: Artur Szpilka bardzo chce powrotu na ring.

Szczególnie słowa skierowane pod adresem Andrzeja Wasilewskiego są dosyć zakakujące, gdyż najprężniej działający w naszym kraju promotor bokserski słynie z tego, że interesy swoich zawodników załatwia błyskawicznie. Zamiast lutego na tapecie jest obecnie koniec kwietnia, zamiast Breazeale, wymienia się nazwisko Kownackiego. Z tym że sam pięściarz zapytany o walkę z Arturem Szpilką odpowiada, że ta jest bardzo mało prawdopodobna. Między wierszami można wyczytać, że praktycznie niemożliwa do zorganizowania.

“Jest wiele elementów w tej walce, które kompletnie nie mają sensu. Miejsce walki, Long Island – daleko, nikomu nie po drodze. Termin, który wchodzi w grę, czyli 29 kwietnia, jest tak naprawdę już bardzo blisko. Konkretów nie ma, a ja potrzebuję około ośmiu tygodni na przygotowania. Do tego kwestie finansowe…Jest sporo niejasności i zastanawiam się, czy taka walka ma sens ze sportowego punktu widzenia. Wydaję mi się bardzo mało prawdopodobne, żebyśmy stanęli z Arturem na przeciwko siebie w ringu.” – to natomiast wypowiedź Adama Kownackiego sprzed kilku dni dla portalu www.ringpolska.pl

Coraz częściej wymienia się natomiast Szpilkę w kontekście kolejnego rywala dla Krzysztofa Zimnocha. Po wygraniu z Mike’m Mollo Zimnoch chciałby w końcu zmierzyć się ze Szpilą. Ten pojedynek na pewno wzbudziłby wielkie zainteresowanie wszystkich Polaków. Potencjalne starcie z Kownackim, poprzedzające ewentualny pojedynek Zimnoch-Szpilka, skomentował ekspert Polsatu Sport, Janusz Pindera:

“Był taki pomysł od samego początku przy wygranej Zimnocha z Mollo. Natomiast dość nieoczekiwanie pojawiła się kwestia walki z Kownackim. Dla mnie to szukanie czegoś co mogłoby przynieść finansowy sukces i pozwoliłoby Arturowi efektownie wrócić. Nie dziwię się jednak Kownackiemu, że nie chce tej walki. Z punktu sportowego nie miałby żadnych szans moim zdaniem.”

Z tych prognoz, dyskusji i spekulacji najbardziej prawdopodobne wydaje się, że to któryś z wymienionych przez nas przed kilkoma chwilami panów będzie kolejnym rywalem Szpilki. Dwa polsko-polskie pojedynki są jednak bardzo mało prawdopodobne, gdyż Mateusz Borek w ostatnim programie “Puncher” zasugerował, że prowadzone są rozmowy na temat walki, ale dopiero latem 2017 roku. Jeżeli ten termin ma być oficjalnym, to wydaje się, że to jednak Zimnoch będzie kolejnym oponentem byłego pretendenta do tytułu mistrzowskiego w kategorii ciężkiej.

Spekulacje, dyskusja i tak już od kilku długich miesięcy. Wielce prawdopodobne, że niedługo napiszemy o Szpilce po raz kolejny, po czym znowu będziemy musieli się kilka dni później z tego wycofać. Czas leci, zegar bije coraz szybciej, a my dalej nic nie wiemy.

Tik, tak, tik, tak…

Komentarze