Boks: Pogromca Andrzeja Fonfary nokautuje Bernarda Hopkinsa!

Bernard Hopkins to postać wyjątkowa. Pięściarz za miesiąc skończy 52 lata i dzisiaj na ranem czasu polskiego stoczył swój ostatni oficjalny pojedynek. Niestety nie poszedł on tak, jak popularny „Kat” by sobie mógł go wymarzyć. Były mistrz świata wagi średniej i półciężkiej został znokautowany w ósmej rundzie przez Joe Smitha Jr na gali w Inglewood.

Porażka na pewno Hopkinsa bardzo boli, ale i sposób, w jaki ją doznał nie może przynosić mu chluby. Smith zaczął trafiać mocnymi ciosami sierpowymi z obu rąk, a po kombinacji kilku ciosów bez odpowiedzi w ósmej rundzie, pojedynek został zakończony. „Kat” po przyjęciu serii uderzeń wypadł przez liny poza ring i nie był w stanie powrócić na czas na matę.

Jak twierdzi, nie zgadza się do końca z werdyktem tego pojedynku: „Według mnie Smith wypchnął mnie z ringu, sędzia powinien ogłosić walkę za nieodbytą. Obiecałem jednak kibicom, że już nie wrócę i tak zrobię. Dobrze się czuje jako komentator, chcę spędzać więcej czasu z córką. Nazywajcie tę walkę jak chcecie – nokaut, zwycięstwo… nie ma to znaczenia. Kibice wiedzą, że zawsze walczyłem jak wojownik. I to się liczy.

hopkins-smith-waga-laczy-nas-pasja

Sensacyjny wygrany tej walki, tak wypowiadał się przed tym pojedynkiem: „Dla mnie nie ma znaczenia, ile tytułów wywalczył mój rywal, czy to legenda, czy nikt znany. Za każdym razem chcę wygrać przed czasem, a Hopkinsa jeszcze nikomu nie udało się znokautować. Ja tego dokonam i w ten sposób on już nigdy nie wróci do boksu.”

Joe Smith Jr w walce poprzedzającej ten pojedynek pokonał przez nokaut Andrzeja Fonfarę. Polak przyznał, że zlekceważył wtedy niżej notowanego rywala. Oto co polski pięściarz miał do powiedzenia po wczorajszej walce: „Gratuluję Smithowi. Myślę, że po tym jak pokonam Chada Dawsona, powinniśmy stoczyć drugą walkę. Po 50-tce siedzi się w domu. Smith zrobił swoje. Rewanż jest tym bardziej wskazany, liczyłem na jego wygraną.”

Bez względu na to, co się wydarzyło w tej walce, to Bernard Hopkins pozostanie na zawsze jedną z największych legend w historii tej dyscypliny sportu. Polecamy każdemu zapoznać się z jego barwnym życiorysem i zobaczyć jak wiele wysiłku, pracy i samozaparcia musiał włożyć w swój końcowy sukces. Kto wie, może ta porażka to znak z góry, żeby nie kusiły go kolejne walki i powroty. Zdowie jest najważniejsze, odpoczywaj na zasłużonej emeryturze „Kacie”!

Komentarze