Boks: Nudny „Diablo” zawalczy o pas mistrza świata

    Krzysztof „Diablo” Włodarczyk pokonał Noela Gevora i to on został oficjalnym pretendentem do pasa IBF wagi junior ciężkiej. Jego kolejnym rywalem będzie Murat Gassijew. O zwycięstwie Polaka zadecydowała niejednogłośna decyzja sędziów punktowych.

    „Diablo” wygrał. I to w zasadzie jedyny pozytyw wczorajszego pojedynku. Sama walka była nudna, a końcowe rozstrzygnięcie, kiedy to sędziowie zadziwiająco długo liczyli karty punktowe może wzbudzić niepotrzebny niesmak. Ostatecznie podano taką punktację: 116:112, 115:114, 113:115.

    Krzysiek był wolny, ani razu nie „wstrząsnął” swoim przeciwnikiem. Jeśli w takiej dyspozycji wyjdzie do ringu z Muratem Gassijewem, to przegra. I być może nawet przed czasem. Po walce „Diablo” zapytany przez dziennikarzy:  Na co czekał w tym pojedynku, odpowiedział: „Dobre pytanie. Na co?”. Czyli znowu mamy sytuację, w której Krzysiek nie myśli w ringu.

    „Było przeciętnie, tak sobie… Krzysiek chciał wygrać minimalnym nakładem sił. Nie chcę na gorąco oceniać, ale spodziewałem się lepszego boksu. Treningi i sparingi pokazywały, że powinno być inaczej.

    Gevor niczym nas nie zaskoczył, chciał nawiązać walkę intensywnością, a Krzyśkowi brakowało agresji. Wkradł się minimalizm, a nie tędy droga” – powiedział trener Włodarczyka – Fiodor Łapin, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

    Ktoś może się czepiać, dlaczego krytykujemy  „Diablo” po zwycięskiej walce? Dlatego, że traktujemy go inaczej niż innych. Mamy prawo wymagać od Włodarczyka czegoś więcej. To przecież wielokrotny mistrz świata, który chce po raz kolejny sięgnąć po pas. Takimi walkami nie spełni swojego marzenia.

    Ważny jest też styl pojedynku. Ludzie muszą mieć ochotę zapłacić za bilet, a jeśli decyzję o zakupie wejściówki mieliby podjąć pod wpływem oglądania wczorajszej walki, to Krzysiek musiałby już walczyć tylko przy pustych trybunach.

    Nie wiemy, czy Włodarczyk jeszcze kiedyś wróci do dawnej dyspozycji, ale mamy nadzieję, że w końcu otrząśnie się z letargu, w jaki wpadł od momentu porażki z Drozdem w Rosji. Takiego „Diablo” nikt nie będzie chciał oglądać.

    Komentarze