Boks: Nowy gladiator w wadze ciężkiej?

    Dawno nie oglądaliśmy tak dziwnego pojedynku. Pełnego zwrotów akcji, emocji i tak dobrze opakowanego bokserskiego przedstawienia. Przed którym było bardzo dużo złej krwi pomiędzy pięściarzami, kiedy cały świat miał nadzieję, że któryś z bohaterów padnie spektakularnie na deski i już nigdy się z nich nie podniesie. Walki, w której każdy liczył na wielkie grzmoty.

    Pamiętamy, jak w połowie października Bellew rozprawił się w trzeciej rundzie z BJ Floresem. Ciekawsze niż ten pojedynek było to, co działo się później. Bellew ogłosił całemu światu, że przechodzi na jeden pojedynek do wagi ciężkiej i zamiast bronić pasa mistrzowskiego w kategorii cruiser, rozprawi się z Haye’m. Ludzie otwierali oczy ze zdumienia, bo mieli w pamięci, że Bellew jeszcze niedawno walczył w kategorii półciężkiej. Haye natomiast był posiadaczem pasa w królewskiej dywizji.

    Promocja tego wydarzenia elektryzowała wszystkich kibiców na świecie. We współczesnym boksie, gdy emocje na najwyższym poziomie dostarczane są zeledwie pare razy w ciągu roku, walka Bellew z Hayem to rarytas nawet dla najbardziej wybrednych fanów szermieki na pięści. Walka bratobójcza, która musi zakończyć się egzekucją jednego z pięściarzy. Gdzie zła krew aż wylewała się poza ring jeszcze przed pierwszym gongiem.

    Prawda jest jednak taka, że na palcach jednej ręki mogliśmy doszukać się ekspertów, którzy to Bellew widzieli w roli faworyta przed tym pojedynkiem. Zdecydowanie mocniej stały notowania ex-championa w wadze ciężkiej, którego muskulatura zrobiła wrażenie już podczas ważenia. Po którego stronie były psychika, siła uderzenia oraz zwierzęca dynamika. Który szumnie zapowiadał, że Bellew od następnego dnia będzie już na sportowej emeryturze.

    Początek był wolny. Haye polował na jeden cios, Bellew mądrze ustawiał się w defensywie nie dając sobie zrobić krzywdy pojedynczymi bombami Haymakera. Mieliśmy wrażenie przed tym pojedynkiem, że na pewno nie potrwa on pełnego dystansu, ale po 9 minutach walki odczucia mieliśmy… dziwne. Z wielkiego bombardowania, na które byliśmy przygotowani, stanęło na bardzo wyważonym i zdyscyplinowanym taktycznie pojedynku, co wcześniej było bardzo mało prawdopodobne.

    I przyszła 6. runda. Powiemy szczerze – oglądaliśmy te starcie już kilka razy. Coś niesamowitego. Haye pada na deski, po czym słania się na nogach. Ogólnie w tej rundzie aż trzy razy zalicza bliski kontakt z ringiem, co w jego wykonaniu jest rzadkością. Trzyma się lin, klinczuje Bellew, który ma swojego rywala na widelcu. Okłada go ciosami, jednak Heymaker siłą charakteru jakimś cudem wytrzymuje ten napór i po trzech minutach gradobicia idzie do narożnika. Komentujący ten pojedynek Janusz Pindera przewiduje, że Haye’owi odnowiła się kontuzja Achillesa i ten pojedynku nie dokończy. Sam jednak nie wierzy w swoje słowa, bo wie, jak wielkim wojownikiem jest Brytyjczyk.

    Kolejne rundy to pokaz boksu… bez użycia nóg. Widać było, ze Haye nie symuluje i słania się na nogach. Bazuje na swoim doświadczeniu, refleksie i balansie ciała. Zbyt wiele ciosów jednak nie zadaje, bo nie ma z czego uderzyć. Nawet przy pojedynczych sierpowych uderzeniach, które w przeszłości posyłały wielu bokserów na deski, Haye wygląda bardzo mizernie. Tym razem to nie miało się to prawa udać. Siły tracił też Bellew, który już nie tak energicznie atakował swojego rywala. Zbliżała się ostatnia faza pojedynku, a my nie mieliśmy pewności, czy któryś z bokserów przypadkiem zaraz z wycieńczenia nie padnie na deski.

    W 11. rundzie stało się to, co powinno się wydarzyć w 6. starciu. Haye po kombinacji ciosów stracił równowagę i wypadł za liny. Podnieść się zdołał, ale w tym momencie z narożnika pofrunął biały ręcznik, który walkę zakończył. Bokserzy, niczym najlepsi przyjaciele, utonęli sobie w objęciach, a Bellew wygrał pojedynek, w którym nikt nie dawał mu większych szans. Pokonał Haye i – tu nasze zdanie – zakończył jego bokserską karierę.

    Według Boxrec.com Bellew jest dziś… trzecim najlepszym pięściarzem w kategorii ciężkiej na świecie. Wyprzedza go tylko Joshua i Wilder. Ciekawi jesteśmy, czy Bellew zostanie w królewskiej dywizji, czy będzie skupiał się na obronie pasa w cruiser. Jeżeli kierował będzie nim czynnik finansowy, to pas w kategorii junior ciężkiej zostanie zwakowany. Jeśli zwycięży sportowa ambicja, to pojedynek z Haye’m był tylko jednorazowym wybrykiem.

    A my tymczasem idziemy jeszcze raz obejrzeć 6. rundę. Co tam się działo?!

    Komentarze