Boks: Mayweather-McGregor jednak nie w tym roku?

Całkiem możliwe, że to trochę też nasza wina. Temat poruszaliśmy już kilkukrotnie, pojedynek zapowiadaliśmy, mieliśmy nadzieję, że dojdzie do niego może nawet w pierwszej połowie 2017 roku. Nie widzieliśmy co prawda w nim sensu ze sportowego punktu widzenia, ale dziennikarski obowiązek kazał nam odnieść się do całej sprawy i wyrazić zainteresowanie wydarzeniem, którym niewątpliwie by on był. Na ten moment jednak, czyli już niemalże w połowie maja, nic nie wiadomo. Wizja pojedynku oczywiście w dalszym ciągu jest bardzo realna, ale konkretów na ten moment brak.

Najpierw początek czerwca, potem połowa września. To wstępne daty, o których mówiono w kontekście walki Floyda Mayweathera JR z Conorem McGregorem. Walka tuż przed wakacjami miała zostać przełożona z powodów promocyjnych. Organizatorzy tego wydarzenia stwierdzili po prostu, że rozpoczynając dyskusje na temat konkretów pod koniec zimy, nie będą w stanie wystarczająco dobrze opakować tego ekskluzywnego produktu.

Jako że czas płynie nieubłaganie, kolejne tygodnie pędzą jak szalone, spodziewaliśmy się rozwoju sytuacji. Przeglądaliśmy branżowe portale, te polskie i zagraniczne, czekaliśmy na przełom. Rozpoczęliśmy śledzenie wiarygodnych naszym zdaniem źródeł, ruszyliśmy z wnikliwym obserwowaniem co bardziej to wtajemniczonych dziennikarzy na Twitterze w celu jakiegoś przecieku. I co? Nic. Sytuacja nie uległa zmianie.

To znaczy wiemy, że i jeden, i drugi dżentelmen chcą ze sobą zawalczyć. Conor z racji potencjalnych pieniędzy, Floyd z powodu satusu niepokonanego pięściarza, którego nikt w ciągu całej kariery nie potrafił zajść za skórę. Mocarstwowe planu jednego spotkały się z poczuciem obowiazku drugiego, by wyjść ze sobą między liny. Pojedynek ten, który tak szumnie się zapowiada, jest zatem wewnętrznym sporem dwóch charakternych gości, którzy muszą sobie coś wyjaśnić. Sport i cała oprawa tego eventu ma sprawić, że rangą wydarzenie urośnie do jednej z największych bitew XXI wieku.

Jakby absurdalnie to nie zabrzmiało, to główną przeszkodą we wstępnie zaplanowanej na wrzesień walki może być… konfrontacja Canelo Alvareza z Giennadijem Gołowkinem. “Klepnięty” na 16 września pojedynek, który odbędzie się w Las Vegas “zabrał” datę walki pomiędzy ex mistrzem w boksie, a obecnym czempionem w MMA. Amerykańskie media kombinują, żeby dwa tak spektakularne wydarzenia nie odbyły się w tak krótkim od siebie odstępie czasu. By bokserski kibic był cały czas “podłączony” należy emocje dawkować. Wyprzedanie wszystkie od razu, za jednym razem spowoduje, że 2018 rok byłby nudny, jak falki z olejem. Dzisiejsze trendy w sportach walki i wciąż rosnące zainteresowanie MMA z pewnością ma na to ogromny wpływ.

Co może być problemem w walce?

Problemy, które jeszcze niedawno wydawało się bardzo poważne, czyli sportowa emerytura Floyda i brak bokserskiej licencji Conora nie mają dziś już żadnego znaczenia. Amerykanin, który przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii i odwiedza kolejne miasta zapowiada, że może zmienić swoje obecne życie i jeszcze wyjść do ringu. Brak licencji bokserskich McGregora również są już przeszłością. Irlandzyk zdobył wymagane papiery w Kaliforni i Newadzie.

Czekamy na kolejne wieści. Miejmy nadzieje, że do walki dojdzie. Bo skoro już temat został rozpoczęty, to wypada go skończyć. Będziemy was na bieżąco informali o postępie w negocjacjach.

Komentarze