Boks: „Marcin wracaj do nas”

Dzisiaj mamy przedostatni dzień stycznia 2017 roku. Niestety można napisać, że polski boks jest na dnie. Ten amatorski leży już na deskach od wielu lat, a ten zawodowy upada na naszych oczach. Ostatnia feralna seria „wpadek” dopingowych i wczorajsza brutalna porażka Marcina Rekowskiego tylko jeszcze bardziej wpisują się w ten obraz pięściarskiej nędzy i rozpaczy.

I właśnie do pojedynku popularnego „Rexa” chcieliśmy jeszcze powrócić. Polak przegrał przez ciężki nokaut w czwartej rundzie z Carlosem Takamem. Stawką pojedynku był pas IBF Inter-Continental wagi ciężkiej.

Zacznijmy od tego, że taka walka w ogóle nie miała prawa się odbyć. Takam to pięściarz z absolutnej czołówki kategorii ciężkiej, a Marcin Rekowski w obecnej formie nie mieści się nawet w pierwszej trójce tej słabo obsadzonej kategorii w naszym kraju (wyżej cenimy umiejętności Szpilki, Wawrzyka, Izu Ugonoha, a prawdopodobnie Mariusz Wach też okazałby się lepszy od zawodnika z Kościerzyny w bezpośredniej rywalizacji.).

Oczywiście to jest sport i wszystko zdarzyć się może, ale w tym przypadku ryzyko było bardzo duże. Nikt nie ukrywał, że chodzi o dobre pieniądze. Niektórzy twierdzą, że kasa szczęścia nie daje, my uważamy, że daje, ale na pewno nie w momencie, jeśli się ma poważne problemy zdrowotne. A takie może mieć polski pięściarz.

Polski zawodnik po tym, jak został znokautowany długo leżał na macie ringu bez przytomności. Dramatyczne pokrzykiwanie trenera w stronę zawodnika: „Marcin wracaj do nas” pokazują jak trudna to była chwila.

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, chodziło o dobrą wypłatę. Janusz Pindera w tekście opublikowanym na portalu polsatsport.pl przypomniał historię z przeszłości, kiedy to „siła pieniądza” nie wygrała ze zdrowym rozsądkiem:

Pamiętam jak przed laty Piotr Pożyczka, nieżyjący już trener i menedżer Marka Piotrowskiego nie zgodził się na jego walkę o mistrzowski tytuł z Reggie Johnsonem, choć honorarium wynoszące ćwierć miliona dolarów było wyjątkowo kuszące. Z finansowego punktu widzenia, ale ze sportowego też, to miała być dla Piotrowskiego walka życia. Dla Pożyczki również, otrzymałby 43 procent tej sumy (33 procent jako menedżer i 10 jako trener). Ale Piotrek wiedział, że Marek ma nasilające się problemy zdrowotne i powiedział “NIE”.

Mamy nadzieję, że ze zdrowiem Marcina Rekowskiego wszystko będzie w porządku. Oby zarobione w ringu pieniądze nie musiał zainwestować w swoje zdrowie.

Komentarze