Boks: Maciej Sulęcki na PBN VII!

    Stało się. Przeczuwaliśmy, węszyliśmy, wszystkie słuchy, które do nas dochodziły, mówiły jasno – Sulęcki zawalczy na PBN. Z drugiej strony patrzyliśmy na nazwiska, które zostały już wkomponowane w galę zorganizowaną przez Mateusza Borka i biliśmy się z myślami. – Nie, to nie może się udać. To byłoby już zdecydowanie za dużo jak na polskie warunki. A jednak. Striczu wyjdzie do ringu 24 czerwca podczas wydarzenia zorganizowanego w trójmiejskiej Ero Arenie.

    Zwlekano, czekano, trzymano ten sekret w ukryciu bardzo długo. Podczas gdy pierwsze nazwiska bohaterów PBN były nam znane już kilka tygodni temu, Mateusz Borek wahał się z tym, czy dorzucić do puli walk siódmy i ósmy pojedynek. Wczoraj od rana na Twitterze obserwowaliśmy poruszenie, aktywny zaczął być Maciej Sulęcki. Wtedy byliśmy pewni – to musi się udać. Chwilę po godzinie 22 stało się jasne – tak, to prawda. Nie Las Vegas i Nowy Jork, a Gdańsk. Striczu zawalczy na PBN po raz trzeci.

    Nasza reakcja? WOW – tak, serio, bardzo się ucieszyliśmy. Po pierwsze, uważamy Sulęckiego za najlepszego obecnie polskiego pięściarza bez podziału na kategorie wagowe. Po drugie, PBN ma być świętem polskiego boksu, w którym nie będzie podziałów, a zawodnicy bez względu na powiązania menadżerskie będą występować pod jednym szyldem. Po trzecie, Striczu to bardzo dobry chłopak. Najzwyczajniej w świecie lubimy tego gościa. Można do niego zadzwonić, pogadać, z chęcią udziela wywiadów, nie odbiła mu sodówka i priorytetem dla niego jest boks, który stał się jego obsesją.

    Zdajemy sobie sprawę z tego, że jeszcze niedawno Sulęcki mówił dużo na temat Miguela Cotto, odgrażał się Giennadijowi Gołowkinowi i generalnie robił wszystko, żeby jak najszybciej dostać swoją szansę w walce o pas. Zaraz pojawią się głosy, że Sulęcki wybierał się z motyką na słońce, za wysoko mierzył, a gala w Gdańsku będzie dla niego miejscem, w którym on obecnie się znajduje. Sam pięściarz jednak we wczorajszym Puncherze rozwiał wątpliwości: – Chcę walczyć z najlepszymi. Ci u góry nie chcą dać mi szansy, bo zbyt dużo straciliby przegrywając z kimś takim jak ja. Muszę walczyć, stąd Gdańsk. Duża, dobra gala z mocnym rywalem, którego pokonanie pomoże mi wspiąć się na szczyt.

    Rywal Sulęckiego? Rocky Jerkic, czyli 29-letni mieszkaniec Australii, który legitymuje się rekordem 15-1-0. 12 walk wygrał przed czasem, choć ostatnią, z początku marca, przegrał niejednogłośną decyzją sedziów. Jak do tej pory wszystkie swoje pojedynki stoczył u siebie w ojczyźnie, więc wyjazd do Polski będzie pierwszą delegacją w jego życiu. Plasuje się w siódmej dziesiątce w rankingu Boxrec, a Maciej Miszkiń, czyli ekspert Polsatu Sport uważa, że jest solidnym zawodnikiem, z którym jednak Striczu powinien sobie spokojnie poradzić.

    Tu jeszcze fragment wywiadu z Striczem, której pięściarz udzielił nam pod koniec października 2016 roku.

    – Po walce z Proksą, bardzo mocno uwierzyłem w siebie i chciałem od razu walczyć z najlepszymi. Muszę w ty miejscu podziękować Panu Andrzejowi Wasilewskiemu, który cały czas mi powtarzał, żebym był bardziej cierpliwy. Miałem się skupić na poznaniu nowego trenera, życia w USA i pokazaniu się na tamtejszym rynku. Tak też zrobiłem. Udało się uspokoić emocje, a ostatnia wygrana została pokazana na dużej, amerykańskiej telewizji i wszystko zmierza w kierunku dużych walk. Jestem prowadzony dobrze i chcę już tych dużych nazwisk. Zbyt ciężko trenuję, aby obijać kelnerów.

    A my odnosimy wrażenie, że walka w Gdańsku może cię do tych największych walk i najlepszych pięściarzy przybliżyć. Mamy przynajmniej taką nadzieję.

    Adamek, Głowacki, Masternak, Brodnicka, Sulęcki, Balski, Dąbrowski – co to będzie za gala?!

    Nie możemy się już doczekać.

    Komentarze