Boks: Maciej Sulęcki – materiał na mistrza świata

    Nie mogło być wczoraj niespodzianki w pojedynku Macieja Sulęckiego z Michi Munozem. Polak zapowiadał, że dla niego w walce z takim rywalem liczy się tylko wygrana przez nokaut. I tak właśnie było. Pojedynek zakończył się w trzeciej rundzie.

    Pomimo tego, że Meksykanin to nie jest dobry pięściarz, to postawa „Stricza” mogła się podobać. Pewność siebie, dynamika i niesamowita siła ciosu. Tak powinny właśnie wyglądać rywalizacje polskich pięściarzy ze słabszymi oponentami. Pełna dominacja.

    Oto jak o swoich planach, po tej wygranej mówił sam zainteresowany: „Chcę pojedynków o dużą stawkę w USA. Zmieniłem wagę ze średniej na junior średnią, w niej mistrzami świata są Jermell Charlo i Jarrett Hurd, których jestem w stanie pobić. Tak naprawdę musiałby się wydarzyć kataklizm, gdybym prędzej czy później nie dostał walki o tytuł, skoro mieli je Kołodziej, Wawrzyk, Jackiewicz, Proksa, Sosnowski czy Wach.

    W każdej chwili mógłbym też się bić z Giennadijem Gołowkinem i wcale nie będzie mnie jarało, jeśli on przejdzie ze średniej do superśredniej. Billy Joe Saunders mnie olał, wybrał sobie na rywala jakiegoś Ruska, który nie wiadomo skąd się wziął.” – opowiedział Sulęcki w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

    Bardzo podobała się nam też wypowiedź Macieja po walce, który stwierdził, że on jest zawodowym sportowcem i nie trenuje tylko do kolejnych walk, ale pracuje na sali bokserskiej żeby zostać mistrzem świata. Dodał też, że wraz z Krzysztofem Głowackim i Arturem Szpilką uważa siebie za najlepszego pięściarza w Polsce. Można stwierdzić, że wreszcie ktoś w tym polskim boksie ma jaja!

    Promotor Andrzej Wasilewski tak mówił o przyszłości swojego zawodnika: „Trudno teraz powiedzieć, jak to wszystko się poukłada. W Maćka kategorii wagowej najważniejsze walki odbywają się w USA, więc najlepiej, żeby najczęściej walczył właśnie tam. Czasem jednak fajnie, żeby pokazał się także u nas. Jeśli wygra, będziemy szukali rozwiązań. Chodzi o to, że musimy czekać na rozwój sytuacji. Nie my rozdajemy karty, bo nie my mamy pasy. Ale chcemy walk z największymi” – cytuje „Przegląd Sportowy”.

    Maćkowi gratulujemy zwycięstwa, a także przede wszystkim determinacji, uporu i pracowitości. Jesteśmy pewni, że w przyszłości ten pięściarz da nam wiele pozytywnych emocji. Trzymaj tak dalej Striczu!

    Komentarze