Boks: Kto tym razem przeszkodzi Adamkowi w wygranej?

Tomasz Adamek prawdopodobnie wróci na ring w okolicach kwietnia. Szczegóły dotyczące jego powrotu mamy poznać w ciągu najbliższych tygodni. Cały czas nie wiadomo, gdzie odbędzie się gala oraz z kim mógłby zmierzyć się popularny „Góral”.

Nad jego powrotem nie chcemy się już rozpisywać. Chce walczyć – jego prawo. A że przy tym wartość jego słowa jest obecnie nic nie warta, to już inna sprawa. Rozumiemy, że można raz czy nawet dwa w emocjach ogłaszać zakończenie kariery, jednak Pan Tomasz robi to od kilku walk. Teraz oczywiście też ma to być walka na pożegnanie.

Zupełnie tak samo, jak pojedynek z Ericem Moliną, który „Góral” przegrał. Jednak mówił po nim, że gdyby udało mu się wygrać, to walczyłby z Anthonym Joshuą o mistrzostwo świata. A to znaczy, że Polak przeczy sam sobie. Dla jego zdrowia dobrze byłoby, żeby taka walka nigdy się nie odbyła.

Przypomnijmy, że Joshua rozbił w pył Molinę nie dając mu żadnych szans. Tego samego Molinę, którego Adamek nie potrafił posłać na deski przez prawie pełen dystans. Ostatecznie, jak wszyscy pamiętamy sam padł po jednym z mocnych ciosów. Jak powiedział w wywiadzie dla Radia Rampa:

Porażka z Moliną to nie była do końca moja wina. Sędzia popełnił wtedy błąd, on nie jest moim przyjacielem. Ktoś mnie odsyła do narożnika, bo stwierdził, że się nie nadaje… Gdyby to nie był Polak, to jeszcze bym powiedział, że mnie nie lubi. Gdybym był we władzy sędziowskiej, zabrałbym mu licencję do końca życia. Podejrzewam, że w Ameryce by się to stało.”

A to sędzia Leszek Jankowiak padał po ciosie od Erica Moliny na deski? To prawda, że Polak prowadził na punkty. Oczywiście, że do końca pojedynku zostało bardzo niewiele. Zgadzamy się z tym, że arbiter mógł dopuścić Adamka do dalszej walki. Musimy być jednak sprawiedliwi i powiedzieć, że sędzia miał również możliwość, żeby tamtą walkę przerwać. Dlaczego? Bo „Góral” leżał na deskach. On jednak za wszystkie swoje ringowe niepowodzenia wini wszystkich wokół.

Głazkov był za dobry (historia pokazała, że niczego nie osiągnął), Szpilkę zlekceważył (chociaż przez cały okres przygotowawczy mówił co innego), a z Moliną to była tylko wina sędziego, któremu trzeba odebrać licencję. Pomijamy fakt, że każda walka jest pożegnalną, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co …

Komentarze