Boks: Kto rywalem Adamka? Wojna na twitterze!

Pisaliśmy już wcześniej o tym, że Tomasz Adamek wraca na ring. Nie będziemy analizować tej decyzji w tym tekście. To jego życie i niech z nim robi co zechce. Jedynym minusem tego powrotu jest to, że słowo dane przez „Górala” całkowicie straciło na wartości. No, ale mniejsza z tym.

Warto wczoraj było wejść na twittera i zobaczyć jakie emocje wzbudza kolejny start Adamka prawdopodobnie na Polsat Boxing Night. Zaczęło się od wpisu Tomasza Babilońskiego, który stwierdził, że Zimnoch jest gotowy na byłego mistrza świata. Ten wpis bardzo dosadnie skomentował Artur Szpilka: „Było coś wąchane przed napisaniem tych bredni?”

Jak wiadomo „Szpila” nie darzy Zimnocha wielką sympatią. Pomijając to, zestawienie pięściarza z Białegostoku z „Góralem” to pomysł poroniony. No chyba, że Panu Babilońskiemu zależy na pięknym pożegnaniu Adamka i jego łatwej wygranej. O to go jednak nie posądzamy. Taki pojedynek wydaje się więc absolutnie nierealny.

Następnie Andrzej Wasilewski stwierdził, że dobrym pomysłem byłoby zestawienie Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka z pięściarzem z Gilowic. Pomysł marketingowo na pewno lepszy i gwarantowałby zarówno bardziej wyrównany poziom sportowy, jak i promocja takiej walki zrobiłaby się sama.

adamek-arreola-laczy-nas-pasja

Pytanie tylko, czy Włodarczyk, który niestety poszukuje już tylko pieniędzy, a nie tytułów byłby gotów na tak szybkie przejście do wagi ciężkiej? Wydaje się, że ten pojedynek również nie ma prawa bytu i jeśli już ktoś chciałby zorganizować starcie dekady w kategorii ciężkiej, to niech zestawi „Diablo” ze Szpilką. Iskry będą lecieć każdego dnia.

Bardzo ważną, jeśli nie najważniejsza osobą, która decyduje o karierze Adamka w ostatnich latach jest Mateusz Borek. Dziennikarz Polsatu odpisał na wszystkie propozycje kandydatur do walki z „Góralem”, że raczej nie ma szans na walkę z rodakiem i żaden polski pięściarz nie wypromuje się na plecach byłego mistrza świata.

Zapowiada się, że pięściarz z Gilowic powalczy z kimś z szerokiej zagranicznej czołówki. Kto to będzie, pewnie nie wiedzą jeszcze sami organizatorzy kolejnego powrotu „Górala”. Jedno jest pewne, ktokolwiek by to nie był, to na pewno wzbudzi skrajne emocje, a patrząc na marketingową nieudolność bokserskiej branży w naszym kraju, to już gwarantuje spory sukces.

Komentarze