Boks: Kręta droga do podbródka

Walka na pieści to najstarszy sport świata. Zaraz po bieganiu za mastodontem. Boksowano nie tylko w starożytnej Grecji i Rzymie, ale także na dworach Rusi Kijowskiej, a może nawet w Gnieźnie Bolesława Chrobrego. Teoretycznie każdy, kto czuje pociąg do bitki, powinien dniami i nocami trenować footwork i prawy prosty, bo to szansa na największe pieniądze. Dlaczego jednak tak nie jest? Czemu w Polsce kluby bokserskie są w ewidentnej defensywie? Czemu mając tak fenomenalnego Mistrza Świata jak Głowacki, nie jest on twarzą międzynarodowej marki jak choćby Joanna Jędrzejczyk? Czemu w Polsce zawodnik MMA staje się gwiazdą po 3–4 walkach, a pięściarz bywa nieznany po 30 zwycięstwach? Oto kilka odpowiedzi.

Boks to bicie po głowie, a czasem głową w mur

Jak Rocky powiedział do młodego Creeda: „Ty jesteś swoim najgorszym przeciwnikiem”. Jest to prawda dwojaka, bo jak widać po legendach (Sugar Ray Leonard, Mike Tyson, Floyd Mayweather Jr.) do boksu trzeba mieć nie tylko talent i predyspozycje, ale także bardzo specyficzny charakter. Długa i wyczerpująca jest amatorska kariera, która często wypala młodego wilka. Każdy związek sportowy to układy i układziki, więc można wylądować za linami jeszcze przed profesjonalną karierą. Wiele osób ze środowiska polskiego pięściarstwa nie szczędziło gorzkich słów pod adresem Polskiego Związku Bokserskiego, który ponoć marnuje, a nie tworzy talenty. Niewiele brakowało, a ofiarą związkowych przepychanek stałby się Krzysztof „Główka” Głowacki. Problem w tym, że dla porządnej i utytułowanej kariery amatorskiej w ramach związku sportowego, nie ma alternatywy. Jak młody chłopak, który kocha boks, szanuje swoich trenerów i działaczy, którzy umożliwiają mu starty, ma rozumieć tę całą mechanikę? Jednocześnie związek nie ma żadnego pomysłu jak wyjść w nowe czasy, promując boks wśród młodych ludzi.

ewa-piatkowska-laczy-nas-pasja

Bazując jedynie na sile organicznej, nie tworząc mocy na boks, nie ruszymy z miejsca. W tej chwili można liczyć jedynie na samo-uzdrawiającą się moc PZB, dlatego nie tylko trzeba zaczynać wcześnie treningi (Floyd miał 8 lat), ale także jak najwcześniej przechodzić na zawodostwo!

Promotor jest od zarabiania, nie promowania

Czy na profesjonalnej ścieżce jest łatwiej? Bynajmniej. Choć liczy się potencjał, to zaczyna się jakby od zera jednak już na innym poziomie. W przeciwieństwie do amatorstwa, trzeba być efektownym (publika kocha KO) i efektywnym (promotor zainwestuje jeśli nie będziesz wybrzydzał i walczył). Promotorzy w Polsce bywają bardzo opiekuńczy względem zawodników. Tomasz Babiloński daje kolejne szanse nawet po spektakularnych porażkach, a Andrzej Wasilewski wprowadził nawet swego czasu regularne pensje dla swoich zawodników. Jednocześnie wygląda na to, że model biznesowy polskiego promotora, nie opiera się na tworzeniu mistrzów, a raczej zgrabnych pretendentów eksportowych. Poza twarzami opatrzonymi (Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, emeryt Dariusz „Tiger” Michalczewski) i zawodnikami, którzy są dobrzy w autopromocji (przede wszystkim Artur Szpilka, ale i Ewa „Tygrysica” Piątkowska), brakuje regularnej pracy z pięściarzami, którzy powinni być prawdziwymi markami. Nie umniejszając sukcesów Joanny Jędrzejczyk, czy np. Michała Materli, ale czy ich umiejętności medialne, albo sportowe są tak drastycznie inne niż „Główki”, albo choćby Michała Cieślaka? Nie, po prostu promotorzy jednych zarabiają na ich potencjalnym sukcesie, a nie na potencjalnej porażce.

andrzej-wasilewski-laczy-nas-pasja
Media tworzą i zabijają legendy

Przez ostatnie kilka lat zostaliśmy wiele razy wyproszeni z szatni Fiodora Łapina. Nigdy z żadnej innej. Nie dlatego, że jakoś zawiniliśmy, ale dlatego, że kręciliśmy materiał filmowy. Trener jest oddany swojej pracy i swoim podopiecznym. Szanujemy to bardzo, ale boks to nie tylko biznes i sport, ale i showbiznes. Bez treści, nie będzie pieniędzy, które pozwolą Mistrzom zarobić i odłożyć na sportową emeryturę. Media tradycyjne, internetowe, społecznościowe żywią się regularnie dostarczanymi informacjami. Mogą pomóc w tworzeniu legendy sportowej, ale jeśli milczą, mogą też bardzo zaszkodzić. Biznes nie inwestuje na ślepo, musi wiedzieć co dostanie w zamian. Osoby pokroju Jacka Grabarczyka z Kompanii Piwowarskiej, czy Mariana Kmity, dyrektora Polsatu Sport, którzy angażowali ogromne budżety swoich firm na rzecz tej dyscypliny, to raczej wyjątek niż reguła. Biznes żąda regularności Władimira Kliczki przed porażką z Furym, biznes pragnie rozgłosu i show na miarę KSW. Jeśli tego nie dostaje musi mieć argumenty, jak ilość fanów na Facebooku, wyświetleń na YouTube, czy followersów na Twitterze. Po to są media trenerze!

Każdy pięściarz to firma

Jeśli zatem jesteś głodnym sukcesu amatorem. Jeśli chcesz znaleźć drogę do znokautowania Mistrza Świata i zdobycia upragnionego pasa – patrz na Andrzeja Fonfarę. Jest on przykładem nieprzeciętnego podejścia do kariery pięściarza. Wyjechał do USA stawiając wszystko na jedną kartę jako bardzo młody chłopak. Walczył za jednego dolara, żeby dziś walczyć za odpowiednie pieniądze. Od początku i stale mówi o swoich celach. Zaangażował wielu ludzi w pracę na rzecz swojej kariery, wiedząc, że sukces ma wielu ojców. Nie zaniedbuje ani promocji, ani treningów, w które inwestuje swoje własne pieniądze. Pracując z pięściarzami w Polsce, jak i z Andrzejem, możemy poświadczyć, że jest to już Człowiek-Instytucja. Bez zrozumienia, że jest się marką, że marketing jest ważny, że trzeba fanów angażować, a nie tylko dawać się podziwiać, nie ma dziś wielkiego sukcesu w boksie.

andrzej-fonfara-laczy-nas-pasja

Pamiętam, jak Artur Szpilka walczył w Rzeszowie z Tarasem Bidenko. Po 1. rundzie Taras zrejterował, mamrocząc coś o kontuzji. Było to 3 lata temu. Dziś Artur nie będzie już walczył w Polsce, bo nie stać na niego prawie nikogo! Czy to, że wyzwał na Twitterze Jenningsa, że regularnie publikuje filmiki, że stara się być cały ze swoim fandomem, nie ma znaczenia? Jeśli te przykłady Was nie przekonują, to patrzcie na Floyda! Potencjalne honoraria za walkę Floyd Mayweather Jr. vs. Conor McGregor to 100 mln baksów dla Floyda i 10 mln dla Conora. Pomyślcie o tym!

Komentarze