Boks: Kolejka chętnych do pokonania Giennadija Gołowkina

Wielokrotnie narzekaliśmy w ostatnim czasie na światowy boks. Że zbyt mało jest naprawdę emocjonujących starć, niewiele spektakularnych nokautów i emocji, które kochają wszyscy sympatycy szermierki na pięści. Wartościowych pojedynków jest bowiem mniej niż jeszcze kilka lat temu, ringowych gladiatorów, którzy zapełniają hale również jak na leksarstwo. Widzimy jednak światełko w tunelu. Dostrzegamy pozytywy i nagłe przyspieszenie w tym powoli człapiącym w ostatnim czasie peletonie.

Dosyć niespodziewanie oglądaliśmy ostatnio bardzo wyrównany pojedynek Giennadija Gołowkina z Danielem Jecobsem. Obaj panowie wyrazili zainteresowanie walką rewanżową, która byłaby z pewnością spektaklem podobnym do tego, który oglądaliśmy przed tygodniem w Madison Square Garden. Ich walka, mimo że bardzo atrakcyjna dla kibiców, może się jednak zbyt szybko nie odbyć. Zwłaszcza, że kolejka do pokonania Gołowkina ustawiła się w ostatnim czasie bardzo długa.

Nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu szykowany jest pojedynek pięściarza z Kazachstanu z Saulem Alvarezem. Do pojedynku może dojść, ale Canelo za nieco ponad miesiąc zmierzy się z Julio Cesarem Chavezem JR. W bratobójczym pojedynku to Alvarez jest faworytem, ale dopóki nie pokona swojego starszego kolegi, to o pojedynku nie można nawet zacząć spekulować. Zdajemy sobie sprawę, że Chavez najprawdopodobniej nie będzie jednak zbyt wymagającym rywalem dla aktualnego mistrza świata, który ma na swoim koncie już 48 zwycięstw na zawodowstwie. W kontekście pojedynku Canelo z GGG mówi się o jesieni tego roku. Być może czekają nas zatem wielkie bokserskie emocje już niedługo.

Virgil Hunter, czyli trener Andre Warda powiedział ostatnio w jednym z wywiadów, że jego podopieczny, czyli mistrz świata w kategorii półciężkiej organizacji WBO, WBA i IBF jest w stanie wrócić do wagi super średniej, by rozprawić się z Gołowkinem.

“Na razie wygląda na to, że mamy niedokończone sprawy w wadze półciężkiej, ale Andre mógłby wrócić do super średniej na walkę z Gołowkinem. Jeśli Gołowkin zmieniłby wagę, to już nie znalazłby powodu, dla którego mógłby tej walki nie przyjąć, jak to było w przeszłości. Oczywiście pieniądze w tym przypadku musiałyby być odpowiednie” – skwitował Hunter, który dał jasno do zrozumienia, że nie wyklucza tego pojedynku.

Swoje trzy grosze dorzucił Floyd Mayweather JR. Były czempion, który obecnie przebywa na sportowej emeryturze jest przekonany, że Gołowkina pokonałby bez żadnego problemu.

“GGG? Raczej LLL, bo przegrałby ze mną trzy razy.  Gołowkin jest dobrym puncherem, ale gdybym potrenował Danny’ego Jacobsa, to mógłby zaboksować z Gołowkinem jeszcze lepiej. Danny Jacobs dał wspaniałą walkę, jest świetnym zawodnikiem, Gołowkin też jest świetny, to było dobre zestawianie. Mówiłem już, że wrócę z emerytury tylko dla walki z Conorem McGregorem, ale gdybym nadal był w grze to, wiecie co bym zrobił z Gołowkinem, dałbym mu niezły wycisk”- to słowa legendarnego amerykańskiego pięściarza. Jego pojedynek z Gołowkinem wydaje się być wręcz niemożliwy, ale… kto wie, na jaki pomysł wpadną boksercy sternicy, żeby ratować tracącą z każdym rokiem  na popularności dyscyplinę.

Ochotę na Gołowkina ma również Maciej Sulęcki. Ten pojedynek rozgrzałby do czerwoności szczególnie kibiców nad Wisłą. Popularny Striczu niedawno w jednym z wywiadów przyznał, że czeka na telefon od GGG i jest z nim w stanie skonfrontować się nawet następnego dnia. Zaznaczył jednak, że za rok już na pewno będzie gotowy, by go pokonać. Jest przekonany, że byłby w stanie pokonać jak do tej pory niepokonanego pięściarza.

“Każdy czeka, bo jest niepokonany i każdego kolejnego boksera masakruje. Głównym pytaniem przed jego pojedynkami jest tylko ilość rund, które wytrzymają jego przeciwnicy. Do niego trzeba wyjść i się nie bać. Ja mam taki charakter, że nie boję się tego, że będę musiał dostać w ryj, pęknie mi kość lub złamię rękę. Co to, pierwszy razy się tak dzieję? Trzeba wyjść i pewnym swego realizować swój plan. Tak, wiem – łatwo brzmi. Gdy jednak będziesz czekał na to, co on zrobi, to przegrasz. Przegrasz z kretesem jak wszyscy, którzy z nim walczyli do tej pory.”

Kolejka do Gołowkina ustawia się zatem długa, wielu pięściarzy ma chrapkę na to, by go pokonać. W ostatnim pojedynku GGG wygrał “tylko” na punkty i już zaczęły się spekulacje, że Kazach jest do pokonania. Dla nas oznacza to jedno – każda kolejna walka z jego udziałem będzie bardzo atrakcyjna. Jacobs, Alvarez, Ward, Mayweather, Sulęcki i wielu, wielu innych. W końcu zacznie się dziać.

A waszym zdaniem: kto będzie kolejnym przeciwnikiem Gołowkina?

Komentarze