Boks: Diablo walczy o życie!

    Sprawa jest prosta. Albo Krzysztof Włodarczyk wygrywa dzisiaj z Noelem Gevorem i zyskuje miano oficjalnego pretendenta do walki o pas mistrza świata IBF, albo – nie bójmy się tak powiedzieć – kończy swoją pięściarską karierę. Niedosłownie oczywiście, bo będzie pewnie wypełniał obiekty w Legionowie i Dzierżeniowie kilka razy w roku, ale boksersko daleko będzie od poziomu, na który wszedł już bardzo dawno temu.

    Wielka szansa przed Włodarczykiem, ale odnosimy wrażenie, że linia pomiędzy chwałą i splendorem, a rozczarowaniem i krytyką jest bardzo cienka. Wszystko za sprawą samego Diablo, którego dyspozycja w ringu jest dziś wielką niewiadomą.

    Nie wiem, czy się zgodzicie, ale w sobotę Diablo może przegrać tylko z Diablo – zapytał Mateusz Borek w poniedziałek podczas magazynu “Puncher”. – Mateusz, ja piszę o tym od 17 lat – odpowiedział bardzo błyskotliwie Janusz Pindera. Odnosimy wrażenie, że tak właśnie może być. Jeśli Krzysiek wyjdzie do ringu skoncentrowany, pewny siebie, ukierunkowany w 100% tylko na boksowanie, to nie powinien mieć problemu w starciu z niżej notownaym Gevorem. Jeśli myślami będzie gdzie indziej, zepnie się, zacznie myśleć o czymś innym, to mogą być problemy.

    Zaskoczył nas jeden wywiad, którego kilkanaście dni temu udzielił Diablo. Pięściarz mówił, że wszystko go dekoncentorwało, a on jadąc jeszcze do hali na walkę zajmował się załatwianiem biletów dla swoich znajomych, co miało wymowny wpływ na to, jak zawalczył. Hmmm, coś nam tu nie gra. Diablo załatawiał bilety? Na swoją walkę? Znajomym? Kilka godzin przed pierwszym gongiem? Amatorka.

    Amatoka, na którą uwagę zwrócił sam pięściarz w poniedziałek, gdy mówił, że teraz trzy dni przed walką już nie będzie z nim kontaktu. Znowu dostrzegamy brak konsekwencji, bo jeszcze wczoraj wieczorem widzieliśmy, że Krzysiek wysyła Snapchaty do swoich znajomych i zamiast na koncentrację, swój czas poświęca na media społecznościowe.

    Krzysiu, żeby było później gadania, że musiałeś nam te Snapchaty wysyłać!

    Przechodząc do sportu. Diablo nie może tego przegrać. Jest lepszy, bardziej doświadczony, głodny zwycięstw. Wciąż marzy o powrocie na szczyt i zdaje sobie sprawę, że pokonanie Niemca może otworzyć mu drogę do wielkich walk i potężnej kasy. Pas IBF to jedno, ale jak zapowiadał Andrzej Wasilewski – zwycięzca tej walki weźmie udział w turnieju dla najlepszych ośmiu pięściarzy świata w kategorii junior ciężkiej. Stawką, poza prestiżem, będzie kilkadziesiąt milionów dolarów.

    Nasze oczekiwania? Żeby Diablo zawalczył swoje. Niczego więcej nie oczekujemy. By wyszedł jak za dawnych lat i pokonał pewnie swojego przeciwnika przejmując kontrolę nad całym pojedynkiem. Mamy wrażenie, że to powinno wystarczyć.

    Krzysiu, trzymamy kciuki!

    Komentarze