Boks: Czy rok 2017 będzie należał do Andrzeja Fonfary?

Jeszcze niedawno mówiliśmy o Andrzeju Fonfarze w kontekście przyszłego mistrza świata w boksie zawodowym. Walki toczone w Stanach Zjednoczonych, solidni rywale, wzorowo prowadzona kariera i przejście na zawodowstwo w wieku dziewiętnastu lat – tak w kilku słowach można było scharakteryzować urodzonego w Warszawie pięściarza.

2017 ma być najważniejszym rokiem w karierze niespełna trzydziestoletniego pięściarza. Wszystko za sprawą porażki w kwietniu tego roku, gdy Fonfara przegrał w pierwszej rundzie przez nokaut z Joe Smithem Juniorem. Jego przyszłość stanęła pod znakiem zapytania.

Fonfara od porażki w 2008 roku z Derrickiem Findleyem nieustannie piął się ku górze. Może nazwiska pięściarzy, z którymi walczył nie powalały na kolana, ale szesnaście kolejnych zwycięstw w ciągu pięciu lat wywindowały Polskiego Księcia do walki o mistrzowski pas federacji WBC i konfrontacji z Andonisem Stevensonem. Fonfara w końcu chciał zmierzyć się z kimś z topu, po tym jak pewnie pokonał w ciągu niespełna czterech miesięcy Gabriela Campillo i Samuela Millera.

Fonfara walkę z Kanadyjczykiem z Montrealu przegrał i trzeba obiektywnie przyznać, że był od mistrza wyraźnie gorszy. Polak publicznie zapowiadał, że zrobi wszystko, by zrewanżować się swojemu pogromcy, jednak ten pomysł nie przypadł do gustu mistrzowi, który do Montrealu zapraszał kolejnych pretendentów bez problemu ich pokonując. Fonfara natomiast już sto sześćdziesiąt dni później rozprawił się z Doudou Ngumbu i zgłosił swoją gotowość do największych walk. Miał nadzieję, że dostanie jeszcze swoją szansę.

fonf750

Później na przeciwko Fonfary w ringu stanął Julio Cesar Chavez, z którym Polski Książe bawił się w kotka i myszkę i potężnym sierpowym w dziewiątej rundzie posłał go na deski. Do kolejnego starcia pochodzący z Meksyku bokser już nie wyszedł. Na kartach punktowych bezdyskusyjnie królował Polak, a portal boxingscane.com uznał wygraną Fonfary z Chavezem największą niespodzianką pierwszej połowy 2015 roku. Andrzej zdobył pas WBC International.

Fonfara poszedł za ciosem i pół roku później pokonał po bardzo zaciętej walce Nathana Cleverly’ego i stanął oko w oko z Joe Smithem, który wydawał się być najmniej groźnym przeciwnikiem dla Fonfary w ostatnich kilku latach. Co było dalej, każdy doskonale pamięta. Polak został zdemolowany przez swojego rywala i po raz pierwszy w karierze dostał aż tak poważne ostrzeżenie, które nakazało zastanowić się nad dalszą karierą. Kolejna przegrana bowiem może zamknąć Fonfarze drogę do wielkich walk i pozbawi go marzeń o upragnionym tytule mistrza świata.

Fonfara w wywiadzie udzielonym Przemysławowi Garczarczykowi podkreśla, że nie bierze do swojej głowy opcji, że swoją kolejną walkę może przegrać. I to mimo tego, że na jego drodze najprawdopodobniej stanie Chad Dowson, który w przeszłości pokonywał choćby Bernarda Hopkinsa. To właśnie ten pięściarz jako pierwszy na świecie pokonał Tomasza Adamka.

“Jak pokazuje moja kariera, zawsze sprężam się na lepszych. Jak Legia. Przegrana – nawet nie chcę o tym mówić – to prawie zaczynanie od początku. Wygrana, to od razu wskakuję tam, gdzie byłem przed nokautem ze Smithem Jr. Nie ma tej pierwszej opcji. Zniszczę Dawsona. To obietnica dla kibiców.”

Rok 2017 będzie zatem szalenie istotny dla 29-letniego pięściarza urodzonego w Warszawie. Jeśli Fonfara wygra z Dawsonem, wróci na właściwe tory. Jeśli przegra… może nie prognozujmy. Niech ring wskaże drogę, którą zmierzał będzie Polski Książe.

 

Komentarze