Boks: Czy Kowaliow odzyska pasy mistrzowskie?

    Cenimy sobie w boksie szybkie działania – jest pojedynek, który wszystkim się podobał, który nie najgorzej się sprzedał, który wzbudził sporo emocji, to warto go powtórzyć – zwłaszcza, że obie strony już kilka sekund po werdykcie są na to gotowe i wyrażają swoją chęć ponownego wejścia do ringu. Przyzwyczailiśmy się, że w Polsce dopinanie szczegółów trwa długo, czasami nawet bardzo długo, a obie strony mogą się nie dogadać się o jakąs bzdurę, typu rękawice, w których zawalczą.

    My tymczasem już dziś będziemy świadkami drugiej walki Andre Warda z Siergiejem Kowaliowem. Jeszcze niedawno dyskutowaliśmy na temat ich pierwszego starcia, ledwo zdążyliśmy się obrócić, a już mamy rewanż – wszystko zostało bardzo szybko dopięte.

    Powiedzielibyśmy, że negocjacje przebiegały bez żadnych kompletów, ale… ale wychodzi coraz więcej brudów, o którym wcześniej nie dyskutowano w kontekście tego pojedynku. Najpierw tweet, który napisał wczoraj Przemysław Garczarczyk:

    O sprawie zaczęto dyskutować dopiero wczoraj. Kowaliow był wyraźnie niezadowolony z tego, w jaki sposób zostanie wypłacona jego gaża za ten pojedynek. Co warte podkreślenia – pojedynek sprzeda się bardzo słabo, więc szacuje się, że Kowaliow zarobi kilka razy mniej niż Ward. Co najbardziej absurdalne – jeżeli Rosjanin wygrałby przez nokaut w pierwszej rundzie, to jego wypłata mogłaby być teoretycznie jeszcze niższa. Ktoś przecież mógłby PPV wykupić dopiero w drugiej rundzie…

    Kontrowersje

    Już w pierwszym pojedynku było bardzo dużo kontrowersji i to z tego powodu najprawdopodobniej oglądamy rewanż pomiędzy Kowaliowem i Wardem. Wyobraźnie sobie, że posiadający wtedy trzy pasy mistrzowskie Kowaliow, poleciał do Stanów na walkę z Amerykaninem, a sędzią ringowym był… Amerykanin. Cała trójka sędziów punktowych to… Amerykanie. Tak, to nie żarty. Już wtedy mówiło się o kontrowersji, ale naszym zdaniem i tak absurd nie został rozdmuchany do właściwych rozmiarów.

    Pierwszy pojedynek

    Napisaliśmy, że było ciasno i zasugerowaliśmy, że sędziowie mogli faworyzować Warda. W pierwszej fazie pojedynku Amerykanin leżał na deskach, co nie zdarza mu się przecież codziennie. Poniżej grafika przedstawiająca, jak według statystyk wyglądało to w listopadzie:

    Mimo tego wygrał Kowaliow, co dla wielu osób było sensacją.

    Kowaliow gada, gada i gada

    O ile lubimy gości, którzy na klatę potrafią wziąć swoją porażkę, o tyle Siegiej Kowaliow coraz bardziej nas denerwował, im mniej czasu zostało do pojedynku rewanżowego. Coraz więcej było usprawiedliwiania się, mówienia, że podczas pierwszej walki Rosjanin nie był sobą i nie miał szans na wygraną, a już w ogóle to szacunek mu się należy za to, że potrafił się przeciwstawić Wardowi. Po co to? Był gorszy, sędziowie tak orzekli, cały świat widział, że werdykt mógł pójść w drugą stronę, cierpliwie należy poczekać na drugie starcie. Im więcej gadania, tym gorzej wpływa to na wizerunek przegranego – takie jest przynajmniej nasze zdanie.

    Faworyt

    Sytuacja zmienia się diametralnie, bo wychodzimy z założenia, że to pretendent musi, a mistrz może. O ile w pierwszej walce ta hierarchia została zaburzona i nie było wyraźnego zwycięzcy, o tyle teraz każda bierna runda, w której nie było lepszego boksera, zapisana zostanie na konto Warda. Faworytem wydaje się zatem Amerykanin, który jeżeli nie przegra przed czasem, to stoi przed pierwszym gongiem w uprzywilejowanej sytuacji.

    Opinia eksperta

    Swoimi refleksjami przed tym pojedynkiem na swoim profilu na Facebooku podzielił się Mateusz Miszkiń. To jego zdanie na temat tego pojedynku:

    – Obaj to pięściarzy analityczni, walczący taktycznie, jednak to Ward według mnie analizuje przeciwnika, a później realizuje taktykę lepiej. Kovalev po swojej stronie ma silny cios Ale już wiemy, że nawet jego uderzenia niepokonany od 13 roku życia Amerykanin potrafi przyjąć. Wniosek mój jest taki, że tym razem Andre Word wygra gładko, nie pozostawiając żadnych wątpliwości.

    A my odliczami godziny do pierwszego gongu.

    Komentarze