Boks: Czy były rywal Tomasza Adamka zdobędzie pas MŚ?

Przez wiele ostatnich lat niedzielny kibic boksu celowo nie oglądał walk o mistrzowskie tytuły. Dominacja braci Kliczko była tak przygniatająca, że jedyną niewiadomą przed pojedynkami była ilość rund, które w ringu zdołają wytrzymać ich przeciwnicy. Dziś obaj ukraińscy czempioni siedzą wygodnie na kanapie przed telewizorem, a o pas mistrzowski walczą inni pięściarze.

Głównym prowodyrem tego zamieszania, które powstało w królewskiej dywyzji jest Tyson Fury, który rok temu dosyć sensacyjnie odebrał tytuły mistrzowskie Władimirowi Kliczko. Między innymi dzięki niemu dziś szansę na spełnienie marzeń mają tacy pięściarze jak Eric Molina.

Anthony Joshua kontra Eric Molina. Jeden wciąż względnie młody, choć mówiąc o facecie w wieku 27 lat w tych kategoriach Mike Tyson śmieje się do rozpuku. Drugi pięściarsko dojrzały, choć bilans jego dotychczasowych pojedynków nie powala na kolana. Obaj w walkach o najwyższą stawkę nie mają zbyt dużego doświadczenia, ale są już na poziomie, który pozwoli im między sobą zdecydować, który będzie posiadaczem pasa IBF. Tego samego, który w przeszłości należał do Evandera Holyfielda czy Lennoxa Lewisa.

Anthony Joshua

Molina to bardzo solidny pięściarz, który dysponuje znakomitym, pojedynczym ciosem. Polski kibic doskonale zna Amerykanina, gdyż ten był ostatnim rywalem Tomasza Adamka podczas Polsat Boxing Night. Mimo że po dziewięciu rundach przegrywał na kartach punktowych z Polakiem, zdołał pojedynek wygrać. Jak pokazało kilka następnych miesięcy – zwycięstwo to otworzyło Molinie drogę do walki o tytuł mistrzowski.

Joshua to pięściarz, który przez praktycznie wszystkich bokserskich ekspertów nazywany jest “przyszłym Lenoxxem Lewisem”. Imponuje znakomitymi warunkami fizycznymi, ruchliwością oraz mocnym ciosem. Jest znakomicie wyszkolony technicznie i – mimo młodego wieku – bije od niego pewność siebie. To właśnie na 27-letniego Brytyjczyka wszyscy kibice szermieki na pięści patrzą jak na dominatora w królewskiej dywizji na kolejne lata.

Gdybyśmy chcieli wskazać faworyta tego pojedynku, to bez wątpienia byłby nim Anthony Joshua. Brytyjczyk walczy w Manchesterze, więc dodatkowo będzie wspierany przez rzeszę swoich fanów. Molina, który w przeszłości dał się we znaki chociażby Deontayowi Wilderowi będzie liczył na swój mocny cios, który może rozstrzygnąć walkę. Gdy Amerykanin wygra, z czystym sumieniem będziemy mieli prawo mówić o sensacji. Drugiej już w kontekście wagi ciężkiej na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy.

A my tak zastanawiamy się, co by było, gdyby Tomasz Adamek wygrał w kwietniu w Krakowie. Być może dziś wszyscy trzymalibyśmy kciuki za Polaka w walce o mistrzowski pas.

Komentarze