Boks: Co z tym Szpilką?

Mijają kolejne dni, tygodnie i miesiące, a my w dalszym ciągu tak naprawdę niewiele wiemy o przyszłości Artura Szpilki. Od jakiegoś czasu faktem stało się, że pochodzący z Wieliczki pięściarz nie wystąpi na zaplanowanej na 25 lutego gali w Alabamie. Tam Polak miał zmierzyć się z Dominickiem Breazeale. Ostatecznie Amerykański pięściarz zawalczy z Izu Ugonohem.

Pytania mnożą się z każdym dniem, a odpowiedzi na nie jest jak na lekarstwo. Szpila, który przed tygodniem za pomocą mediów społecznościowych zakomunikował, że jego pojedynek w Alabamie się nie odbędzie zadeklarował, że musi odpocząć i wrócić do Polski, bo nie widzi sensu siedzenia w USA, gdy na horyzoncie nie widać żadnej walki. Wczoraj natomiast wstawił na Facebooka zdjecie z… treningu.

Kilka dni przed pojawieniem się oficjalnej informacji, że Szpilka nie zawalczy 25 lutego Artur Szpilka udzielił obszernego wywiadu, w którym wyraził swój niepokój i przypuszczenia, że do pojedynku w ogóle może nie dojść. Jak się później okazało – były to przypuszczenia jak najbardziej słuszne. Oto fragment jego wypowiedzi:

“Sam chciałbym wiedzieć, bo wiem tyle co Ty. O potencjalnych zmianach dowiedziałem się z Twittera, z wpisu Andrzeja Kostyry. Dzwoniłem do promotorów, którzy też nic nie wiedzieli. Cała ta sytuacja jest popieprzona, bo wszystko było dogadane, dwa tygodnie temu ustaliliśmy szczegóły. Breazeale jako pierwszy ogłosił naszą walkę, potem ogłosiłem to ja, następnie cała reszta, a teraz wychodzą takie rzeczy. Jestem wnerwiony, bo ciężko trenuję, wszystko mam ustawione pod walkę, konkretnego zawodnika, a teraz takie coś. Niby mam tam walczyć, ale ma być zmieniony mój przeciwnik, zobaczymy.”

Kilkanaście godzin po opublikowaniu powyższego wywiadu Szpilka wiedząc już o całej sytuacji udzelił kolejnej wypowiedzi, tym razem już za pomocą swojego konta na Facebooku:

“Mam dla wszystkich do przekazania smutną informację. Niestety nie zawalczę w Alabamie, za co chciałem przeprosić wszystkich swoich kibiców, którzy kupili bilety na galę. Jestem wkurwiony, bo zapierniczam pół roku i czekam na walkę, a tu nagle okazuje się, że nic z tego nie będzie. Nie wiem o co chodzi, ale promotorzy się nie dogadali, do tego w całą sytuację zamieszana jest telewizja FOX, która brała udział w negocjacjach. Wracam do Polski, bo nie mam tu na co czekać.”

Z tej natomiast wypowiedzi wywnioskować można, że Szpilka nie ma żadnych ofert i jego pojedynek w najbliższym czasie na pewno się nie odbędzie. Przez to, że Artur nie walczył już ponad rok, jego pozycja w rankinach wagi ciężkiej zaczęła słabnąć. Co to oznacza? Że Szpilka wypadając z czołówki najlepszych pięściarzy w swojej kategorii będzie miał zdecydowanie mniejsze szanse na duży pojedynek w kolejnych miesiącach.

W udzielonym wczoraj Przemysławowi Garczarzykowi wywiadzie Leon Margules, czyli menadżer Artura Szpilki zapewnił, że po załatwieniu w Polsce spraw wizowych i powrotu to USA Szpila na pewno nie będzie narzekał na brak propozycji i wielce prawdopodobne, że pojedynek stoczy. W gronie jego potencjalnych przeciwników coraz częściej wymienia się Polaka, Adama Kownackiego, który bardzo chciały skonfrontować się z byłym pretendentem do tytułu mistrzowskiego. Opcji tej nie wykluczył Margules, który zapewnia, że w negocjacjach żadnego wyjścia nie można przekreślać i wiele rzeczy może się wydarzyć.

Z jednej strony walka z Kownackim przeczy temu, co Szpilka wielokrotnie podkreślał wywiadach. Pięściarz zapewniał, że interesują go tylko walki z pięściarzami z topu, bo on sam chce być pierwszym polskim mistrzem świata w kategorii ciężkiej. Z drugiej jednak, Szpilka potrzebuje walki i to do tego walki zwycięskiej. W polsko-polskiej konfrontacji z pewnością byłby faworytem.

Jedyną pewność, którą mamy na ten moment jest to, że Szpilka nie bedzie swojej kariery kontynuował w Polsce. Na co dzień będzie przebywał w Ojczyźnie, ale już okres przygotowawczy do pojedynku i sam pojedynek odbywał się będzie w Stanach. Chyba że… coś się zmieni.

A my czekamy na konkrety.

Komentarze