Boks: Co słychać u Ewy Brodnickiej?[rozmowa]

Długo nie pisaliśmy nic o Ewie Brodnickiej, więc postanowiliśmy do niej zadzwonić i zapytać, jak czuje się mistrzyni Europy. Jakiś czas temu powiedziała nam kilka zdań na temat swoich planów na przyszłość, a dotarły do nas słuchy, że uległy one zmianie. Chcieliśmy wiedzieć od źródła jak sytuacja wygląda, stąd zadaliśmy jej kilka pytań. Oto nasza rozmowa:

Rozmawialiśmy z tobą ostatnim razem, gdy pakowałaś walizki i wyjeżdżałaś do Danii na sparingi z Klarą Svensson. Jak minął ci ten czas?
Bardzo fajnie. Miałam sparingi co drugi dzień. Tak jak już powiedziałaś – mierzyłam się z Klarą Svensson. Bardzo ciekawy i udany wyjazd, podczas którego sporo się nauczyłam. Podpatrywaliśmy jak tam trenują zawodniczki i jak wyglądają ich zajęcia. Wracając do Niemiec po tygodniu z Dominikiem Junge wprowadziliśmy już w treningi ćwiczenia, które udało nam się zaobserwować w Danii. W Niemczech było ciężko, bo na tarczach podczas drugiego tygodnia codziennie robiłam 40 rund, czyli bardzo dużo. Sporo się nauczyłam, wróciłam do treningów i Dominik wprowadził mi też sporo nowych ćwiczeń, więc na pewno ten dwutygodniowy okres zaliczam na plus.
Przed wyjazdem do Danii mówiłaś, że twoja kolejna walka odbędzie się na przełomie lutego i marca. Zmieniło się coś w tej kwestii? Bo takie słuchy nas doszły.
Potwierdzam – na pewno nie będę walczyła 4 marca. Jadę jutro do Dzierżoniowa na konferencję przed tą walką z trenerem Gmitrukiem, ale ja podczas gali we Wrocławiu na pewno nie wystąpię. Do ringu wyjdę dopiero w maju. Myślę, że to może mi wyjść tylko na dobre. Zakończyłam właśnie te przygotowania, o których przed chwilą mówiłam, bo nie mogę cały czas być w formie i z taką intensywnością trenować – organizm by tego nie wytrzymał. Teraz spotykam się dwa razy w tygodniu z trenerem od przygotowania fizycznego i trenerem bokserskim. Do tego raz w tygodniu sama biegam lub jeżdżę rowerem stacjonarnym.
Czy będąc w Danii wiedziałaś już, że walka 4 marca może się nie odbyć? Był taki scenariusz?
Nie. Wtedy byłam przekonana, że na pewno będę walczyła 4 marca. Dopiero podczas pobytu w Niemczech się o tym dowiedziałam. Mając świadomość tego skupiliśmy się na trenowaniu techniki, rezygnując tym samym z jednostek wytrzymałościowych. Wyszliśmy z założenia, że bez sensu byłoby katowanie się, skoro walki nie będzie. Potem zrobiłam sobie tydzień wolnego, kiedy to nie uprawiałam żadnego sportu. Teraz zaczęłam się ruszać, a od końca lutego zaczynam przygotowywać się fizycznie do pojedynku.
Zdradzisz szczegóły tej walki w maju?
Powiedzieć nic nie mogę, choć już wiem, z kim będę walczyła. Wkrótce ta informacja powinna ujrzeć światło dzienne. Czekam na oficjalne potwierdzenie tej walki.
Kiedy będzie już wiadomo?
Kwestia dwóch tygodni.
Twoja rywalka będzie stanowiła dla ciebie wyzwanie sportowe?
Na pewno tak. Każdy mój kolejny pojedynek będzie o dużą stawkę. Będzie to mocna rywalka i wierzę w to, że stawką tej konfrontacji będzie pas mistrzyni świata. Mam taką nadzieję.
Do kolejnej walki pryzgotujesz się w Polsce, czy wyjedziesz do Danii lub Niemiec?
Na pewno będzie to Polska i na pewno część przygotowań odbędzie się w Niemczech. Czy coś więcej się trafi i czy uda się zorganizować sparingi za granicą, to na tę chwilę trudno jest mi powiedzieć. Chodzi o to, że to czasami wychodzi nagle, spontanicznie i nie sposób tego z wyprzedzeniem zaplanować. Być może będę sparowąła z Mikaelą Lauren, choć ona też nie wie kiedy będzie miała dokładnie swój kolejny pojedynek. Z Klarą Svensoon sparingi są mniej prawdopodobne, bo ona walczy pod koniec lutego i przed moją walką będzie odpoczywała.

Komentarze