Boks: Co dalej z Izu?

Nie tylko my się pewnie zastanawiamy, co czeka w przyszłości Izu Ugonoha. Z jednej strony Polak pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał i w przyszłości możemy mieć sporo radości oglądając jego walki. Z drugiej jednak, brutalnie zweryfikowała go ringowa rzeczywistość. Na tę chwilę Ugonoh jest za słaby, by mierzyć się z najlepszymi ciężkimi na świecie.

W nocy byliśmy świadkami bardzo efektownego i pełnego emocji pojedynku. Patrząc przez pryzmat atrakcyjności, dawno nie widzieliśmy tak ciekawej walki. Pełnej zwrotów akcji, nokdaunów z obu stron, efektownych wymian i bokserskich fajerwerków.

To wszystko rzecz jasna może mieć spore znaczenie dla przyszłości Ugonoha, który pokazał się na amerykańskiej ziemi z dobrej strony. Kibice lubią takich zawodników, boks potrzebuje tego typu bohaterów. Patrząc jednak przez pryzmat czysto sportowy, Izu musi zrobić progres, jeżeli chce się bić o najwyższe cele w kolejnych walkach. Jeśli jego pojedynek ma być ostatnim, a nie pierwszym podczas wielkich gal.

Oglądając pojedynek Breazeale z Anthonym Joshuą myśleliśmy, że były pretendent do mistrzowskiego tytułu jest pięściarzem słabszym. Wolniejszym, słabiej bijącym, mniej dynamicznym. Wczoraj jednak widzieliśmy w ringu kawał boksera, który – niestety – był w tej walce lepszy. Który miał więcej do zaoferowania i solidniej wyglądał w ringu. Prezentował się z lepszej strony niż Polak, który marzy o podboju wagi ciężkiej.

Złośliwi powiedzą, że Izu po raz pierwszy mierzył się z wartościowym przeciwnikiem i od razu przegrał przed czasem. Zgoda, ale trzeba pamiętać, że Breazeale to gość z czołówki wagi ciężkiej. Pięściarz, który przegrał tylko raz, z wcześniej wspominanym Joshuą. Na ten moment Amerykanin jest lepszy od Polaka. Potrafi w ringu więcej. Doświadczenie jednak, który Izu zebrał, może zaprocentować w kolejnych walkach. Miejmy nadzieję, że w kolejnych zwycięskich pojedynkach.

Ciekawi jesteśmy, jak głowa Ugonoha zareaguje na porażkę. Jeżeli Polak szybko się odbuduje, to jesteśmy w stanie się założyć, że będziemy mieli z Ugonoha jeszcze sporo radości. Początki zawsze bywają trudne, nie tylko w sporcie. Każdy mistrz musiał kiedyś przegrać, by później święcić swoje największe sukcesy. Oby z Izu było podobnie.

Komentarze