Boks: Chwila prawdy Masternaka!

Z całą pewnością pojedynek Mateusza Masternaka z Ismaiłem Siłłachem będzie należał to najbardziej zaciętych podczas zbliżającej się wielkimi krokami gali Polsat Boxing Night. W każdym innym starciu można wskazać faworyta. W przypadku tej walki, mimo że nie najbardziej pożądanej przez kibiców, emocji nie powinno zabraknąć od pierwszej do ostatniej rundy.

Pytanie, ile ten pojedynek będzie trwał. Masternak szumnie zapowiada, że walka nie potrwa pełnego dystansu. Polak twierdzi, że jest w życiowej formie i bardzo sumiennie przepracował okres przygotowawczy. Siłłach z 25 zwycięskich walk w swojej karierze aż 19 skończył przed czasem.

Presja na Masternaku jest dosyć spora, bo odnosimy wrażenie, że wielu kibiców w polskim boksie na niego liczy i ma nadzieje, że to on za rok, może dwa będzie twarzą PBN. Nawet podczas ogłoszenia, że PBN odbędzie się 24 czerwca duża uwaga była poświęcona właśnie Masterowi, który mówił, że zrobi wszystko, aby podczas kolejnych gal być bohaterem walki wieczoru. Jeżeli Mateusz przegrałby, to ten plan spłonąłby na panewce. Kibice nie chcieliby przechodzić na bokserskie wydarzenia wiedząc, że główny bohater przegrywa z pięściarzem solidnym, ale nie wybitnym. Gdy Master wygra pewnie przed czasem, pokaże dobrą formę i widowiskowy boks, to wiele wskazuje na to, że jego pozycja w kontekście kolejnych gal PBN tylko się umocni.

Wydaje nam się, że Masternak jest obecnie w takim momencie swojej kariery, że potrzebuje bardzo dobrej, zwycięskiej i efektownej wygranej. Okres, który Polak spędził w Niemczech był udany, ale tylko do pewnego momentu. Sam Master mówił wielokrotnie, że cieszył się, iż może w końcu swoją karierę kontynuować w ojczyźnie. Przed ponad rokiem, w Krakowie, wygrał zdecydowanie na punkty i wydawało się, że teraz nabierze wiatru w żagle. Problem w tym, że od tamtego czasu minęło już ponad 14 miesięcy, a w ringu Masternaka zobaczyliśmy tylko raz – z Alexandrem Kubichem podczas walki w Dzierżoniowie. Polak chciał walczyć jak najczęściej, ale cały czas stało na drodze, by ten faktycznie mógł pokazać swoje umiejętności. Zwycięstwo w sobotę doda mu pewności siebie i przybliży go do walk o naprawdę dużo stawkę w kolejnych miesiącach.

Ostatnio w magazynie Puncher swoje zdanie na temat pojedynku Masternaka z Siłłachem wypowiedzieli Janusz Pindera, Andrzej Kostyra i Maciej Miszkiń. Oto kilka zdań ekspertów o tym starciu:

Janusz Pindera: Masternak musi go stłamsić pressingiem, inaczej będzie miał sporo kłopotów. Polak będzie silniejszy i odporniejszy na ciosy, ale zobaczymy czy to wystarczy. Siłłach to pięściarz bardzo utalentowany. Moim zdaniem po porażce z Kowaliowem nie jest już tym samym pięściarzem.

Andrzej Kostyra: Najważniejsze będą pierwsze rundy. Jeśli Mateusz nie popełni żadnego błędu, to wygra. Masternak ma za sobą bardzo dobre przygotowania. Ci dwaj czarnoskórzy sparingpartnerzy, co z nim boksowali, to bardzo solidni pięściarze. To jest pojedynek, w którym faworyt jest najmniej typowany.

Maciej Miszkiń: Masternak musi na początku uważać, ale i ruszyć od pierwszych rund. Musi być ostrożny w pressingu, ale ten pressing musi być. Siłłach poza tym, że sam lubi mocno uderzyć, to jeszcze znakomicie pracuje na nogach. Jeśli da mu się zbyt dużo swobody, to on może wyczekać Masternaka i skutecznie go wypunktować.

Wszyscy eksperci byli zgodni – to Masternak będzie faworytem, ale na pewno nie czeka go spacerek. Polak mierzył się w swojej karierze z mocniejszymi pięściarzami, ale od długiego czasu nie spoczywała na nim aż taka presja. Wiele osób będzie bardzo uważnie przyglądało się jego poczynaniom.

Master ma w sobotę dużo do wygrania. Wierzymy, że pokaże się z dobrej strony i zwycięży po bardzo dobrym pojedynku z Siłłachem.

Komentarze