Boks: Być albo nie być!

Dyskutowano, spekulowano, przymiarzano się do tego pojedynku tak naprawdę od bardzo dawna. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi już kilka miesięcy temu wskazywały jasno: Andrzej Fonfara zawalczy z Chadem Dawsonem. Dopóki nikt jednak tej informacji nie potwierdził oficjalnie, to my żyliśmy w niepewności i nie bookowaliśmy sobie biletów do Nowego Jorku. Cała ta telenowela zakończyła się w końcu bardzo szczęśliwie. Polak zmierzy się z Amerykaninem. Wróci do boksu w pojedynku z bardzo mocnym oponentem.

Obaj pięściarze wychodzą do ringu na ten pojedynek z innych nastrojach. Polak bardzo chce się zrehabilitować za porażkę z czerwca ubiegłego roku, kiedy to przegrał z Joe Smithem JR już w pierwszej rundzie. Dawson natomiast w ostatnich dwóch latach stoczył tylko dwa pojedynki. Przed czasem skończył Corneliusa White’a, na punkty pokonał Diona Savage.

Albro rybki, albo akwarium – dochodzimy do wniosku, że jeżeli dziś w nocy Fonfara przegra, to jego kariera stoi pod znakiem zapytania. Jesteśmy oczywiście z dala od kończenia kariery Polskiemu Księciowi, ale z pewnością porażka bardzo skomplikowałaby jego dalsze losy. Sam pięściarz powiedział, że nie bierze do swojej głowy opcji, że to nie jego ręka będzie po walce w górze, ale zapytany przed jednego z dziennikarzy o to, “Co by było gdyby” wpadł w konsternację. Po chwili zastanowienia odpowiedział, że kolejny rok musiałby odbudowywać się, by wrócić do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Naszym zdaniem to bardzo optymistyczny wariant.

Co jeśli Fonfara wygra?

“Jak pokazuje moja kariera, zawsze sprężam się na lepszych. Jak Legia. Przegrana – nawet nie chcę o tym mówić – to prawie zaczynanie od początku. Wygrana, to od razu wskakuję tam, gdzie byłem przed nokautem ze Smithem Jr. Nie ma tej pierwszej opcji. Zniszczę Dawsona. To obietnica dla kibiców.”

Sam pięściarz z Warszawy jest bardzo pewny siebie. Dawson, który w przeszłości pokonywał między innymi Tomasza Adamka, nie pojawił się na pierwszym treningu medialnym oraz konferencji prasowej. Polak zachowywał spokój, mimo że wielu dziennikarzy pytało go, czy nie denerwuje się faktem, że Dawson unika spotkania z nim przed walką. Zaczęto stawiać teorie, że do pojedynku może w ogóle nie dojść. “Najważniejsze, by wyszedł ze mną do ringu. W nim poradzę sobie.”

Na ważeniu obyło się bez ekscesów i to Fonfara wydawał się tym, który szukał sposobu, by wyprowadzić z równowagi byłego mistrza świata w kategorii półciężkiej. Pięściarze nie podali sobie rąk po klasycznym spojrzeniu prosto w oczy.

“Jestem gotów na tę walkę, chcę jej, już się nie mogę doczekać soboty! Źle mi było po przegranej ze Smithem, ale znałem już to uczucie z walk ze Stevensnem i Findleyem, więc wiedziałem, że muszę się szybko pozbierać i być gotowy na następne wyzwania. Co cię nie zabije, to cię wzmocni, ja jestem teraz mocniejszy i udowodnię to w sobotę.”

Bliski współpracownik Ala Haymona, Sam Watson zapewnił, że pojedynek Fonfary z Dawsonem będzie znakomitym i pełnym emocji widowiskiem.

“To jest bardzo ważna dla obydwu zawodników. Chad Dawson wrócił po porażce i teraz będzie chciał udowodnić światu, że może pobić kogoś takiego jak Fonafara. Fonfara to król Chicago, ostatnią walkę przegrał przez przypadkowy cios, jestem pewien, że gdyby nie to wygrałby ją. Dostał jednak tę walkę, której chciał, on od dawna chciał pojedynku z Dawsonem. Spodziewam się wspaniałej walki, myślę, że potrwa ona dziesięć rund.”

A my życzymy Andrzejowi tego, żeby pokazał pełnie swoich możliwości. Jeśli tak się stanie, to jesteśmy dziwnie spokojni, że Polak ten pojedynek wygra.

Komentarze