Boks: Bratobójcze boje w Wieliczce

Już dzisiaj gala boksu zawodowego w Wieliczce. O fenomenie tej imprezy ze względu na miejsce, w którym jest rozgrywana (kopalnia soli – 125 metrów pod ziemią) informowaliśmy już kilkukrotnie. Dzisiaj chcielibyśmy napisać trochę więcej o samych pojedynkach. A te, uwierzcie nam na słowo, przynajmniej na papierze zapowiadają się interesująco.

Bywamy na większości gal organizowanych na terenie Polski i karta walk dzisiejszego wydarzenia (jak na rodzime warunki i standardy) jest mocna. Przede wszystkich jest ułożona wokół pojedynków polsko – polskich. Jedni ich nie lubią, bo twierdzą, że jest to wzajemne „wybijanie się” rodaków, znajdą się też tacy, którzy takie zestawienia uwielbiają, ponieważ generują one największe emocje.

Prawda jest taka, że promotorom dużo łatwiej jest zorganizować pojedynek dwójki rodaków, niż „ściągać” dla nich często wątpliwej jakości rywali, którzy mogą ostatecznie nie dojechać, nie wiadomo w jakiej formie, a poza tym nikt ich w Polsce nie zna. Dlatego bardzo dobrze się stało, że postawiono na rodzimych pięściarzy.

Trzeba wyróżnić aż 4 pojedynki. Pierwszym jest starcie Andrzeja Sołdry z Jordanem Kulińskim. Dla tych mniej zorientowanych pewnie bardziej znane (jeśli w ogóle) jest nazwisko tego pierwszego. Po tym, jak pokonał on w świetnym stylu faworyzowanego przez wielu Dawida Kosteckiego, to wydawało się, że jego kariera nabierze rozpędu i Sołdra będzie wkrótce walczyć o europejskie tytuły.

soldra-trening-medialny-laczy-nas-pasja

Tak się jednak nie stało. Trzy porażki w czterech ostatnich walkach powodują, że jeśli Andrzej marzy o kolejnych pojedynkach, to musi wygrać z niedoświadczonym Jordanem Kulińskim. A ten udowodnił już, że potrafi boksować i w naszych oczach będzie faworytem.

Kamil Łaszczyk kontra Piotr Gudel. Teoretycznie pojedynek do „jednej bramki” dla Łaszczyka. Tylko jednak na papierze. Kamil nie walczy ostatnio zbyt często, a jeśli toczy walki to z rywalami naprawdę przeciętnymi. Co prawda pokonuje ich, ale styl pozostawia wiele do życzenia. Jeśli myśli on o odnoszeniu sukcesów na miarę swojego talentu, to musi zdetronizować Piotra Gudla. Dla niego ewentualna wygrana, to może być przełomowy moment w karierze. Czy stać go na walkę życia?

Rewanż Marka Matyi z Norbertem Dąbrowskim zapowiada się niezwykle interesująco. Faworytem jest Matyja, ale powraca on po rocznej przerwie spowodowanej operacją oka. Ich pierwszy pojedynek, to była naprawdę krwawa wojna. Teraz popularny „Noras” ma kolejną szansę na zwrócenie na siebie uwagi na polskim rynku. Wszyscy wiedzą, że jest solidny, ale przegrywa najważniejsze walki w swojej karierze. Czy wyjdzie wreszcie na prostą?

W walce wieczoru Krzysztof Zimnoch zmierzy się z Marcinem Rekowskim. Jeszcze rok, może dwa lata temu ten pojedynek byłby absolutnym hitem w Polsce. Dzisiaj jest tylko interesującą walką wieczoru, o której tak naprawdę niewiele się mówi. Przegrany w tej konfrontacji odpada z poważnego boksu. Wydaje się, że minimalnym faworytem jest Zimnoch, który sprawia wrażenie, że bardziej zależy mu na tej wygranej.

Komentarze