Boks: 30. urodziny Mateusza Masternaka!

    Jeden z najlepszych pięściarzy w naszym kraju i bokser z czołówki światowych rankingów w kategorii junior ciężkiej. Były mistrz Europy na zawodowstwie i gość, który jeszcze kilka lat temu był największą nadzieją polskiego boksu. Facet, który kończąc dziś dopiero 30 lat śmiało mógłby napisać już pokaźną książkę na temat swojej kariery i nie trzeba by było na siłę wydłużać kolejnych rozdziałów, by ta nie okazała się lichutką fraszką, którą można będzie przeczytać jadąc autobusem do pracy. Dziś po raz 30 świeczki zdmuchnie Mateusz Masternak.

    Odnosimy wrażenie, że Masternak jest w Polsce pięściarzem niedocenianym. Nadmiar bogactwa dobrych zawodników w kategorii cruiser (Głowacki, Włodarczyk, Cieślak) powodują, że oczekiwania kibiców wycelowane są w każdego spośród tej czwórki. Master zatem, który ostatnie lata spędził na pod opieką niemieckiej grupy Sunderland, zniknął Polakom z pola widzenia. Gdy wcześniej wymieniona trójka brylowała podczas polskich gal, Masternak swoją karierę kontynuował za naszą zachodnią granicą.

    W karierze Masternaka można wyróżnić dwa bardzo istotne momenty. Pierwszy to porażka z Drozem, drugi powrót do Polski i kontynuowanie kariery pod skrzydłami Andrzeja Gmitruka. Chwilę po tym jak ogłoszona została oficjalnie walka Mastera na PBN V, pięściarz udzielił ciekawego wywiadu. Oto jej fragment:

    “Gdy walczyłem za granicą to zawsze miałem takie wrażenie, że walczę trochę dla kogoś. Pracuje na czyiś rachunek. Teraz wracam do Polski, więc śmiało mogę powiedzieć, że zaboksuje w domu. Będę walczył dla siebie, a kto inny przyjedzie walczyć dla mnie. Ciekawi mnie reakcja publiczności. Nie mogę doczekać się tego pojedynku. Wszystko idzie w dobrym kierunku. W końcu czuje, że będzie naprawdę dobrze.”

    I było dobrze. Masternak pewnie wygrał i po kilkuletnim rozbracie z walkami w Polsce powrócił do ojczyzny. Potem chciał jak najszybciej po raz kolejny zawalczysz przed własną publicznością. Problemem był kontrakt z Sunderlandem, który kończył się dopiero w styczniu 2017 roku. W marcu Masternak walczył w Dzierżeniowie z Alexandrem Kubichem, ale to był pojedynek zupełnie bez historii. Podczas czerwcowej gali w Ergo Arenie Master zmierzy się z Ismaylem Sillachem, którego dobrze zna. Obaj panowie sparowali ze sobą wielokrotnie. Sam Mateusz cieszy się, że do takiego pojedynku dojdzie.

    O przebieg kariery Masternaka został kiedyś zapytany Maciej Miszkiń. Były pięściarz oraz komentator i ekspert telewizyjny wypowiedział się na jego temat:

    “Po pokonaniu Łukasza Janika Masternak od razu wskoczył na inny poziom rywalizacji. Jego problem polegał na tym, że nie potrafił zrobić kolejnego kroku w przód, a promotorzy nie byli w stanie zorganizować mu pojedynków, dzięki którym on będzie wspinał się coraz wyżej. Potem był Sunderland i tam kilka pojedynków ze słabszymi rywalami i walka o pas z Haapoją, czyli też bardzo przeciętnym bokserem. Dzięki temu skoczył w rankingach i dostał szanse w większych pojedynkach. Niestety, wszystkie te walki przegrał. Tych konfrontacji na dobrym poziomie ma już kilka na swoim koncie i trzeba zauważyć, że i Drozd i Bellew byli w późniejszych latach mistrzami świata.”

    Miszkiń uważa, że Masternak mistrzem świata już nie będzie. Pięściarz z Wrocławia jest jednak optymistą i ma nadzieję, że najlepsze lata jego kariery dopiero przed nim. Jeszcze niedawno gwarantował, że zrobi sobie prezent na 30. urodziny i zostanie mistrzem świata. Dziś wiadomo, że te plany trzeba przełożyć. Na kiedy? Trudne pytanie. Po pokonaniu Sillacha, Master zrobi duży krok w tym kierunku. Jeżeli wszystko udałoby się sprawnie zorganizować promotorom, to po następnej wygranej walce, szanse na tę walkę wzrosną.

    Trzymamy kciuki i powodzenia!

    100 lat, Mateusz!

     

    Komentarze