Boks: 16 lat temu Rahman ciężko znokautował Lewisa!

Matko jedyna, co to była za sensacja. Jedna z większych niespodzianek jaką pamięta boks zawodowy. Niezniszczalny Lennox Lewis przegrał przed czasem z Hasimem Rahmanem i po raz pierwszy w swojej bogatej karierze stanął przed lustrem, spojrzał głęboko w oczy i zaczął zastanawiać się nad swoją przeszłością. Został brutalnie znokautowany przez gościa, na którego absolutnie nikt na świecie nie stawiał.

Ale po kolei. Najpierw zobaczcie sami. To była 5. runda. Jak się okazało – ostatnia dla Lewisa. Nigdy wcześniej ówczesny mistrz wagi ciężkiej nie padł na deski po jednym ciosie.

Lewis lekceważył, prokował, odsłaniał się, chwilę przed ostatecznym ciosem demonstrował jeszcze swój charakterystyczny uśmieszek, który swego czasu znali wszyscy sympatycy szermierki na pięści na świecie. Co stało się później? Mocny cios na brodę nad lewą rękawicą, który zakończył pojedynek. Olbrzym z Londynu padł na deski i długo z nich nie miał siły powstać. Przed ładnych kilka minut nie miał pojęcia czy znajduje się w RPA, w Kościerzynie czy Zagrzebiu.

Co ciekawe, Lewis mimo że nie walczył znakomicie w tamtym pojedynku, to na punkty prowadził u każdego z sędziów. Rozjemcy do momentu przerwania walki, byli jednomyślni – każdy punktował 39-37 dla Brytyjczyka.

I to wszystko z Rahmanem, z którym teoretycznie Lewis nie powinien mieć problemów. Jeszcze chwilę wcześniej rozprawiał się z Holyfieldem, Grantem, Tuą i Gołotą. Tu miał – przynajmniej według założeń – stoczyć pojedynek na przetarcie przed prestiżową wojną z Mike’m Tysonem. Jak się później okazało – plany te trzeba było bardzo szybko zmienić.

Bo taki mistrz jak Lewis bardzo chciał się zrewanżować za tamtą porażkę. Niespełna siedem miesięcy później obaj panowie wyszli do ringu po raz drugi, tym razem już w USA. Lewis wygrał przed czasem w czwartej rundzie, choć ważniejsze, niż samo zwycięstwo było to, że Brytyjczyk zamazał plamę daną w kwietniu 2001 roku. Huk po kamieniu, który spadł mu wtedy z serca, był słyszalny w najdalszych zakątkach świata.

Kariera Lewisa potem wskoczyła na właściwe tory. Lennox pokonał przed czasem podstarzałego Mike’a Tysona, po krwawej ringowej wojnie uporał się z Witalijem Kliczko, choć ich pojedynek został przerwany przez arbitra. Lekarze Ukraińca nie wyrazili zgody na to, by walka była kontynuowana.

Gdybyśmy dziś mieli wskazać kryzysowy moment w usłanej różami karierze Lewisa, to byłaby to właśnie porażka z Rahmanem. Poza tym Brytyjczyk najgroźniejszych swoich rywali pokonywał nie dając im większych szans w bezpośrednich starciach. Wielu ekspertów uważa, że po tamtym pamiętnym nokaucie, boks Lewisa nigdy nie wyglądał już tak, jak dawniej. Więcej było w nim asekuracji i lęku przed kolejnym nokautem. Lennox miał świadomość tego, że chwila nieuwagi może skończyć się w ringu tragedią.

A my oglądamy ten filmik i oglądamy i nie mamy pojęcia jak to się stało. Jak taki gość jak Lewis mógł to przegrać.

 

Komentarze