Boks: 13 lat temu Kliczko przegrywał z Brewsterem!

    Szukaliśmy tematu na dziś i naprawdę mieliśmy przygotowanych kilka ciekawych zagadnień, które z pewnością by się wam spodobały. Gra przecież Ekstraklasa i jeszcze kilka lig europejskich, Patrycja Bereznowska pobiła wczoraj rekord świata w biegu 24-godzinnym, już jutro Liga Mistrzów, więc śmiało moglibyśmy coś z tego wybrać. Przeglądając jednak internet i robiąc codzienną prasówkę, zdaliśmy sobie sprawę, że dziś mija 13 lat od porażki Władimira Kliczko z Lamonem Brewsterem. Porażki, przyznajcie sami, rzadko spotykanej.

    Żeby nie przedłużać – tak wyglądało to na samym końcu pojedynku:

    Tak, to ten sam Władimir Kliczko, którego przez 11 lat (!!!) nikt nie mógł pokonać i który na stałe został zapisany w historii boksu zawodowego. To ten sam pięściarz, o którym będziemy mogli za 50 lat poczytać na jednej z pierwszej stron w bokserskiej kronice. Dziś – Dr Stalowy Młot. Wtedy. Władek, który nie wyszedł do 6. rundy.

    Kojarzycie w ogóle Lamona Brewstera? Jeśli nie, to tak naprawdę nie macie się czego wstydzić. Nie no, oczywiście Brewster to kawał pięściarza i były mistrz świata w kategorii ciężkiej, ale patrząc na tych wszystkich Tysonów, Holyfieldów, Lewisów, to był to co najwyżej solidny rzemieślnik. Żaden tam wirtuoz szermierki na pięści, a po prostu gość, który miał sporo siły, imponował zwierzęcą dynamiką, co pomagało mu rozstrzygać najważniejsze w karierze walki. Wracając do tej kroniki boksu – nie, o Brewsterze w niej nie poczytacie. A już na pewno no w pierwszym tomie.

    Matko jedyna, ale ten Kliczko miał wtedy ciężko. Widać na załączonym filmiku, że po pięciu rundach wyglądął jakby przebiegł do Las Vegas z Kijowa i to z Witalijem na plecach. Teoretycznie możemy się sprzeczać, czy sędzia nie za szybko skończył tamtej pojedynek. Widać przecież, że było już dawno po gongu i obaj pięściarze mieliby minutę na to, by odpocząć, co w przypadku młodszego z ukraińskich braci, mogło być zbawienne. Sam zainteresowany jednak oburzony nie był, bo czuł, że wyjście do szóstego starcia mogłoby się skończyć tragicznie.

    Gdybyśmy spojrzęli na karierę Kliczko z pespektywy czasu to całkiem możliwe, że tamta porażka była mu wtedy potrzebna. Kolejne 15 pojedynków to same zwycięstwa, w tym w 2007 roku rewanż z Brewsterem, który już jednak nie był tym samym pięściarzem. Do siódmej rundy Amerykanin już nie wyszedł, a w momencie przerwania pojedynku sędziowie byli jednomyślni – Kliczko był lepszy w każdej z odsłon. Chwilę później Brewster przegrywając dwa z czterech pojedynków karierę zakończył, a Kliczko do dziś walczy i marzy o tym, by dalej dominować w światowym boksie. Być może 29 kwietnia czeka go jeszcze trudniejszy pojedynek niż ten z Brewsterem 13 lat temu.

    Komentarze