Boks: 10 argumentów, dla których Maciej Sulęcki będzie mistrzem świata!

    Napisaliśmy rano, że największe wrażenie zrobił na nas wczoraj Maciej Sulęcki. Striczu wygrał bardzo efektownie, przed czasem i po raz kolejny pokazał się ze znakomitej strony polskiej publiczności. Na pytanie Mateusza Borka, czy zamierza być przyszłą gwiazdą Polsat Boxing Night, odpowiedział stanowczo: Mam inny plan na swoją karierę. Chodzi rzecz jasna o tytuł mistrza świata, który jest obsesją Sulęckiego. I wiecie co? My serio wierzymy, że Striczu może zostać mistrzem świata. Mamy na to 10 argumentów:

    1. Determinacja. Coś tak oczywistego, jak mówienie “Dzień dobry” starszej sąsiadce na klatce schodowej. W każdej wypowiedzi, każdym zachowaniu Sulęcki podkreśla z pełnym przekonaniem: Będę mistrzem świata. Wydaje się, że Polak jest ukierunkowany na swój sukces.
    2. Wiara we własne umiejętności. Powtarzane jak mantra słowa “Będę mistrzem świata” są już tak oklepanym sloganem, jak “Serce do walki” Tomasza Adamka. Striczu jest przekonany, że będzie mistrzem świata. Musi tylko dostać swoją szansę.
    3. Pasjonat. Sulęcki żyje boksem przez całe swoje życie. Interesuje się, czyta, ogląda, zapamiętuje. Youtuba z walkami najlepszych pięściarzy na świecie ma w małym palcu. Chce zadbać o każdy szczegół przed wejściem na szczyt.
    4. Warunki fizyczne. Striczu jest bardzo wysoki jak na swoją kategorię wagową (185cm). Przykładowo, Giennadij Gołowkin ma tylko 179 cm. Co za tym idzie – Polak ma też większy zasiąg ramion.
    5. Rekord. Rekord, w którym nie ma jeszcze porażki. Na ten moment – 25 zwycięstw i 0 porażek. Striczu jest bardzo trudny do trafienia.
    6. Wygrana ringowa wojna. Ta z Grzegorzem Proksą podczas PBN pod koniec 2014 roku. Od tego właśnie momentu kariera Sulęckiego nabrała rozpędu.
    7. Młodość. Sulęcki jest wciąż względnie młodym pięściarzem. W maju pięściarz skończył 28 lat. Gołowkin ma już na karku 35 wiosen, a przecież wiecznie walczył nie będzie.
    8. Kasa nie jest najważniejsza. Sulęcki nie należy do pięściarzy, którzy patrzą na boks tylko przez pryzmat pieniędzy. “Chcę zarabiać godziwie, ale nie wymagam koksów” – to jego słowa.
    9. Ambicja. Teoretycznie Sulęcki mógłby walczyć w Polsce i być gwiazdą polskich gal. Jemu splendor jest niepotrzebny i chce po prostu zdobyć tytuł mistrza świata. Nawet gdyby nikt w Polsce miał się o tym nie dowiedzieć.
    10. Skromność. Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy czuje się gwiazdą polskiego boksu, odpowiedział, że na pewno nigdy nią nie będzie. “Mam to gdzieś, chcę być najlepszy, blask fleszy mnie nie interesuje” – odparł w swoim stylu. Naszym zdaniem podejście jak najbardziej na tak.

    A wy, jak sądzicie – Sulęcki będzie mistrzem świata? Mocno kibicujemy i trzymamy kciuki Striczu!

    Komentarze