Bohater tygodnia – Usain Bolt

Usain Bolt miał być najjaśniejszą gwiazdą Lekkoatletycznych Mistrzostw Świata w Londynie i pożegnać się z bieżnią w glorii i chwale. Nie wyszło, a ze stolicy Wielkiej Brytanii Jamajczyk wyjdzie z „zaledwie” brązowym medalem za sprint na 100 metrów. W dodatku w swoim ostatnim biegu w karierze doznał kontuzji i nie dobiegł do mety, pozbawiając swój kraj szansy na krążek w sztafecie. Karierę kończy jednak sportowiec wybitny, jeden z tych, którzy należą do kategorii  “największy z największych”. Dlatego znajdzie się dla niego miejsce w naszym cyklu Bohater tygodnia.

 

Roger Federer, Michael Jordan, Usain Bolt. Pewnie można by polemizować z tak dobraną czołówką najlepszych sportowców wszech czasów. Poszczególne osoby mogą bardziej faworyzować jedną dyscyplinę sportu kosztem drugiej, ale nie ulega wątpliwości, że każdy z tej trójki wyniósł swoją dziedzinę na inny, wyższy poziom. O szwajcarskim tenisiście pisaliśmy zresztą już w tym cyklu (artykuł TUTAJ), natomiast o następstwach zakończenia kariery przez Bolta dla całej lekkoatletyki wypowiedzieliśmy się TUTAJ.

Usain Bolt był dla „Królowej sportu” czymś więcej niż tylko chodzącą, sportową klasą i prawdziwym mistrzem w swojej konkurencji. Był wizytówką „lekkiej”, fantastycznym nośnikiem reklamowym, który ze zmagań biegaczy, skoczków i miotaczy potrafił uczynić prawdziwe show. Do tego robił to z wiecznym uśmiechem na twarzy, z naturalnym luzem, autentycznością i wdziękiem.

– Jaki jest w rzeczywistości? Zupełnie taki sam, jakiego go widzimy przed kamerami. Niczego nie udaje, nie robi nic pod publikę. Jest po prostu fajnym gościem – mniej więcej tak odpowiedział w studiu telewizyjnym nasz wicemistrz świata na dystansie 800 metrów Adam Kszczot pytany o słynnego Jamajczyka.

Wielu było wybitnych lekkoatletów w historii, począwszy od Jessiego Owensa, przez Carla Lewisa, na Usainie Bolcie kończąc. Nikt wcześniej jednak nie zdobył na świecie tak wielkiej popularności nie bazując tylko i jedynie na swoich sportowych dokonaniach. Chociaż te także były niesamowite.

Usain Bolt urodził się 21 sierpnia 1986 roku w małej miejscowości na Jamajce. W młodości grał w piłkę nożną i krykieta, ale bardzo szybko objawił się jego sprinterski talent.

Jako młody chłopak odnosił spore sukcesy lokalnie, ale nie traktował swoich treningów lekkoatletycznych zbyt poważnie. Już w wieku 15 lat maił 195 centymetrów wzrostu i przewyższał swoich rówieśników siłą fizyczną. Podczas młodzieżowych mistrzostw świata w Debreczynie w 2001 roku nie zakwalifikował się jeszcze do finału, ale już rok później, na światowych zmaganiach w kategorii juniorów w stolicy Jamajki – Kingston, był najlepszy na dystansie 200 metrów. Został najmłodszym mistrzem świata w tej kategorii wiekowej. Medale i rekordy imprez  młodzieżowych z roku na rok zaczęły płynąć coraz bardziej wartkim strumieniem. Bolt wciąż dość luźno podchodził do wykonywanego zajęcia, uwielbiał jedzenie typu fast-food. Mimo to był bezkonkurencyjny. To tylko potwierdza jak ogromny miał talent i potencjał.

W wieku 18 lat stał się profesjonalistą i tego samego roku jako pierwszy junior na świecie złamał granicę 20 sekund w biegu na 200 metrów. To na tym dystansie początkowo odnosił największe sukcesy. Niestety, rozczarowaniem był start na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach, gdzie z powodu kontuzji odpadł już w pierwszej rundzie kwalifikacji.

Kolejne trzy lata to nabieranie doświadczenia przez Usaina, kontuzje, zmiany w treningu i coraz bardziej profesjonalne podejście do biegania. W tym okresie ważyła się też specjalizacja Bolta. Koronną konkurencją Jamajczyka było 200 metrów i trenerzy radzili mu, żeby poszedł w kierunku biegania dłuższych dystansów. Argumentami miały być nie najlepsze wyjścia z bloków rosłego zawodnika oraz nawyki oglądania się na rywali podczas rywalizacji. On sam jednak obstawał przy sprintach. Jak się potem okazało – bardzo słusznie. Rok 2007 przyniósł przełamanie i srebrne medale Mistrzostw Świata w Osace na dystansie 200 metrów oraz w sztafecie 4X 100. To była dopiero zapowiedź tego, co miało stać się na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie…

Zanim do nich doszło, Bolt pobił rekord świata na „setkę” w czasie 9.72 sekundy.

12

Komentarze