Bohater tygodnia: Bello di PZPN

Pisać o nim „bohater tygodnia” jest wręcz krępujące. W końcu to bohater tygodnia, miesiąca, roku, dekady i pewnie ostatniego półwiecza w polskiej piłce. Najpierw genialny piłkarz, teraz rewelacyjny działacz, głowa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

To chyba oczywiste, że mowa o Zbigniewie Bońku, człowieku, który jest twarzą polskiej piłki na korytarzach UEFY i FIFY. Trzy tygodnie temu został powtórnie wybrany na szefa związku i chociaż miał kontrkandydata w osobie Józefa Wojciechowskiego, to chyba nawet on sam nie wierzył, że może te wybory przegrać.

Zibi i jego ludzie zrobili już dla polskiej piłki bardzo wiele, dla nas wyznacznikiem ich sukcesu jest fakt, że podczas meczów nie słychać już ulubionej kiedyś przyśpiewki każdego kibica – „PZPN, PZPN, jebać, jebać PZPN”. Może wydać się to śmieszne, ale wybicie ludziom tak dźwięcznego i jednocześnie wdzięcznego to skandowania hasła, to zadanie graniczące z niemożliwością.

Oczywiście ten zanik nienawiści do związku jest też w dużej mierze zasługą osiągnięć piłkarzy, którzy budują znaczącą na arenie międzynarodowej drużynę. Ale jak każdy zdaje sobie sprawę, jedni bez drugich nie funkcjonowaliby tak dobrze.

To nie jest tak, że Boniek załapał się na kolejną kadencję, ostatnią już i teraz będzie tylko lansował się na salonach i twitterze. Przerwa na chwilę „niepewności” przed wyborami nie wybiła go z rytmu i jakby w ogóle nie zwracał uwagi na to, że mógłby przypadkiem ustąpić ze stanowiska.

boniek-profil-laczy-nas-pasja

Od razu po wyborach, już na pierwszym zjeździe nowego zarządu, przedstawiono kilka propozycji reform, które w przyszłości mają wzmocnić naszą piłkę. Dokształcanie trenerów czy większe zaangażowanie w kształcenie młodzieży u podstaw to tylko niektóre projekty, które PZPN ma wdrożyć w życie w najbliższym czasie.

Podobają nam się też akcje podobne do tych, jaka miała miejsce przed meczem naszej kadry ze Słowenią we Wrocławiu. Boniek wraz ze swoją „świtą” zameldował się na meczu wrocławskiej B klasy pomiędzy Spartą Skarszyn i LKS-em Krzyżanowice. Dla miejscowej społeczności była to pewnie najważniejsza wizyta w historii, a dla zawodników niesamowita nobilitacja.

Dodatkową motywacją były również dwa bilety na poniedziałkowy mecz kadry dla najlepszych zawodników tamtego spotkania. Prezes zapowiedział, że podobne wizyty na meczach niższych lig będą zdarzały się częściej, co wydaje się pomysłem trafionym. W końcu piłka nożna to nie tylko pojedynki na Stadionie Narodowym i ekstraklasowe spotkania, to również tysiące amatorów, dla których jest to największa pasja. Właśnie za docenianie tego Bońka i „nowy” PZPN pokochały tłumy.

Komentarze