Bobo Kaczmarek: ewolucja szybsza niż rozwój małpy w teorii Darwina

Trener Bogusław Kaczmarek jest co prawda zawodowo nieaktywny od kilku dobrych sezonów, ale bacznie śledzi wydarzenia na polskiej scenie futbolowej. W dodatku na rozmowę o piłce nożnej nie trzeba go dwa razy namawiać, także poprosiliśmy popularnego "Bobo" o komentarz do zakończonego własnie sezonu Ekstraklasy. Ni obyło się tradycyjnie od trafnych wniosków i ciekawych porównań...
Michał Faran, Łączy nas pasja: Jak się trenerowi podobał całosezonowy wyścig żółwi i co to świadczy o naszej Ekstraklasie?
Bogusław Kaczmarek: Niech mottem naszej rozmowy będzie fizyka – polska Ekstraklasa porusza się po boisku w ruchu jednostajnie opóźnionym. Jaki jest poziom ? Niech świadczą o tym wyniki polskich drużyn w europejskich pucharach. Od lipca poprzedniego roku niewiele się zmieniło, wprost przeciwnie – mistrzostwo zdobyła drużyna, która przegrała 11 meczów. Ale to się nie zmieni, jeśli dalej o sile zespołów będą decydować obcokrajowcy, a polska młodzież będzie lądowała na piłkarskim wysypisku.

Polska piłka nie może być odbierana przez pryzmat wyników pierwszej reprezentacji, bo to zaciemnia obraz. Moja filozofia piłkarska zawsze brzmiała tak: taka rzeczpospolita piłkarska, jakie jej wychowanie. Gdzie ta młodzież ma grać? Przykład z gdańskiej Lechii, gdzie w ostatniej kolejce wyszło w pierwszym składzie trzech wychowanków. Nie jestem przekonany, na ile każdy z tych chłopaków jest przygotowany na to, żeby grać w Ekstraklasie. Może mają potencjał, mają zadatki, dają sygnały, ale na tę chwilę to jeszcze za wcześnie. W każdym razie to taki pozytywny symptom. A inne kluby? Jeden z trenerów, dla mnie cynik, hipokryta i kabotyn w jednym, zapewniał przed meczem, że będzie stawiał na młodych piłkarzy, wychowanków swojego klubu. I co? Włączam Canal + i patrzę, że na 10 zawodników z pola gra 9 obcokrajowców. Można uprawiać różnego rodzaju demagogię, ale taki coś po prostu nie przystoi. Ale może to nie jego wina, może przed meczem dostał kartę z napisanym składem, a sam, pracując na umowę-zlecenie ma nadzieję, że na koncie będzie mu się zgadzało 10-tego… Rachunek ekonomiczny jest jeden.

 

„Polska Ekstraklasa porusza się po boisku w ruchu jednostajnie opóźnionym” /fot. Cyfrasport
Ale mamy też przykłady Wisły Płock i Górniak Zabrze, gdzie też się nie przelewa, gdzie stawia się na młodych, polskich piłkarzy, a wyniki są dobre. To chyba pozytywne przykłady?
BK: Tak, tylko należy się zastanowić, czy jest to przemyślane, racjonalne działanie czy sytuacja wymuszona ekonomicznymi możliwościami klubu. W przypadku Górnika to jeszcze w kwietniu poprzedniego roku drużyna była bliżej spadku do II ligi niż awansu do Ekstraklasy. Trener Brosz odsunął wtedy od drużyny czterech piłkarzy z najwyższymi kontraktami. Zaczął grać Żurkowski, bracia Wolsztyńscy, Wolniewicz, Ambrosiewicz i tak dalej. Był na miejscu Kurzawa, doszedł jeszcze Kądzior, do tego dwóch obcokrajowców, środkowy obrońca Suarez i napastnik Angulo. I ta drużyna zrobiła miejsce gwarantujące europejskie puchary. Czemu tak się stało? Według mnie to ekonomia. Górnik Brosza to młodzież , to prezydent miasta, to kibice, ale to nie jest tajemnicą, że to klub bardzo zadłużony. A to z kolei wynik polityki poprzedników, zresztą w Zabrzu już raz się sparzyli. Były pieniądze na transfery, drużyna Kasperczyka pościągała gwiazdy i wylądowała w I lidze. W każdym razie przykład Górnika jest godny naśladowania, ale należy się zastanowić, na ile jest to przemyślane działanie, a na ile przypadek, stworzony przez okoliczności. Co do Wisły Płock, to już w zeszłym sezonie mogła być w czołowej ósemce, wówczas zabrakło jednej bramki. Myślę, że trener Brzęczek dobrze kontynuuje pracę, przyszło kilku piłkarzy, takich jak Szymański, ale główne skrzypce gra tam Kante, niechciany w Zabrzu, ściągnięty do drużyny przez mojego syna. Ten przykład Płocka też jest dobry, ale część piłkarzy też jest z, jak to mówię, recyklingu. Stilić, który w Polsce robi już chyba trzecie okrążenie, a Adam Dźwigała nie mieścił się w trzech innych klubach, a teraz gra na środku obrony i robi to przyzwoicie. Ale tam też grają obcokrajowcy, wspomniany Kante, Merebashvili czy Varela. Brzęczek po prostu to poukładał i z każdego wyciągnął to, co najlepsze.
W Ekstraklasie w ostatnim sezonie pokazało się kilku młodych piłkarzy. Radziłby im trener wyjechać za granicę, czy zostać w kraju i tutaj jeszcze pograć?
BK: Niech jadą, ale najpierw niech kupią sobie duże lustro i odpowiedzą sobie, czy są już gotowi. Językowo. Forma sportowa. Psychika, bo tu mentalność odgrywa bardzo dużą rolę. Wtedy niech jadą, oczywiście za dobre pieniądze, żeby kluby miały środki, żeby szkolić następnych.
Jest szansa, że po odejściu pokolenia Lewandowskiego jednak ten kryzys nas nie dopadnie?
BK: Ja nie jestem malkontentem, ale scenę piłkarską staram się ocenić właściwie. Nie jest tajemnicą, że na plecach Lewandowskiego wjeżdżamy na drugą z kolei imprezę. Dobrze natomiast, że pojawiło się kilka kilku chłopców, niech dalej rozwija się Kownacki, niech Bednarek gra regularnie w Southampton, kilku innych już osiągnęło przyzwoity poziom europejski. Ale żaden z nich nie zbliża się na razie do poziomu Lewandowskiego i Milika. Natomiast to pokolenie zawodników starszych od Lewego, jak Łukasz Piszczek, Kuba Błaszczykowski, Pazdan, Glik, Mączyński, Peszko – 0ni powoli wchodzą w wiek już poważnie zaawansowany.
„Nie jest tajemnicą, że na plecach Lewandowskiego wjeżdżamy na drugą z kolei imprezę.” / fot. Cyfrasport
Tacy zawodnicy jak Żurkowski, Piotrowski, Szymański będą ich w stanie zastąpić ?
BK: Według mnie Żurkowski to jest obecnie jeden z największych talentów naszej piłki, Ale wróćmy do Górnika, rok temu ten chłopak grał jeszcze w trzeciej lidze! Niejaki Loska półtorej roku temu był stróżem czy ochroniarzem w supermarkecie, a teraz broni w młodzieżowej reprezentacji Polski. Ludzie! To jest ewolucja szybsza niż rozwój małpy w teorii Darwina! Piotrowski jedzie do Genk. Myślę, że to bardzo dobry kierunek, bo Belgia to taka stacja przekaźnikowa do szerszych wrót piłki europejskiej. To utalentowany chłopak, ma 20 lat i uważam, że to dobry krok, ale to wszystko to są teoretyczne rozważania. Praktyka zweryfikuje wszystko, także to, co on sam sobie obiecuje w tej chwili.
Kto w tym sezonie najbardziej trenera zawiódł?
BK: Najbliższy mojemu sercu klub, Lechia Gdańsk. Przed ligą mówiłem, że Ekstraklasa powinna nazywać się „3 razy L” i cała reszta. Legia, Lechia, Lech. Wszystkie potrzebne elementy składowe w każdym z tych klubów występują: miasto, infrastruktura, dobre kontrakty, kibice. Zresztą Legia też chce do Ligi Mistrzów, ale póki co ma na nią tylko hymn – „Sen o Warszawie”. Zresztą pościągali ludzi, a mistrzostwo zapewnili im Polacy: Szymański, Pazdan i Malarz.
„Mi się wydaje, że w tym szaleństwie jest metoda” / fot. Cyfrasport
Chciałem się spytać jeszcze o reprezentację. Niektórzy selekcjonerzy od razu podają pełny, 23-osobowy skład, natomiast Adam Nawałka zaprosił na zgrupowanie szersze grono zawodników.
BK: Mi się wydaje, że w tym szaleństwie jest metoda. Odwołując się do tego, co było dwa lata temu, w ostatniej chwili rękę złamał Wszołek, wypadł Rybus. A przy tym wzmacnia to ten element rywalizacji i ja nie widzę w tym problemu. Uważam, że jest to trafiony ruch sztabu szkoleniowego Adama Nawałki.
Ugramy coś w Rosji? Wyjdziemy z grupy?
Trzeba kibicować, zobaczymy. Na pewno kluczem jest tutaj mecz z Senegalem, nie można go przegrać. Ja na początku wziąłbym remis. A potem trzeba walczyć z Kolumbią i zamknąć to w meczu z Japonią. Uważam, że porażka z Senegalem zamyka nam wiele możliwości.

Rozmawiał Michał Faran

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem