Biznesmen, emeryt, ringowy kelner – oni też mogą walczyć o MŚ!

W idealnym świecie nikomu nie zawracaliby głowy, boksowaliby sobie gdzieś tam z boku, dla siebie i garstki kibiców, a ludzie niespecjalnie by się tym interesowali. Przed idealnym światem boks uparcie bronią jednak federacje, którym normalność doskwiera. W efekcie czołowe miejsca w rankingach organizacji uchodzących za poważne zajmują zawodnicy uchodzący za niepoważnych.

O mistrzostwo świata może dziś boksować każdy, nawet hobbyści czy emeryci. My przygotowaliśmy ranking najbardziej absurdalnych nazwisk w czołowych 15 rankingów czterech głównych federacji bokserskich. Każdy z wymienionych zawodników jest potencjalnym pretendentem do tytułu mistrza świata.

 

1. JOE FOURNIER
waga półciężka, 11. miejsce w rankingu WBA

Słyszeliście kiedyś o tym zawodniku? Nigdy, prawda? Podpowiemy dlaczego – to żaden zawodnik. Kariera tego gościa jest wprost niesłychana. Najpierw trzy walki z absolutnymi kelnerami (ich łączny rekord 2-27-0), następnie pojedynek ze słabiutkim Węgrem, którego wcześniej w cuglach pokonał Robert Parzęczewski. Potem kolejny bum i… wpadka dopingowa, o której dowiemy się jednak później. W międzyczasie Fournier stoczy jeszcze walki z niezwykle wymagającymi zawodnikami o bilansach: 0-5, 1-11, 0-13, 1-11. I co? Ranking WBA mówi jasno: ten przebieraniec w każdej chwili może dostać walkę o mistrzostwo świata! Brytyjczyk boksować za bardzo nie umie, to zresztą były koszykarz reprezentacji Anglii, multimilioner, a prywatnie kolega Davida Haye’a oraz… były chłopak Paris Hilton. Co, znów nie słyszeliście? Akurat tego wielu może wam zazdrościć. Jaka była dziewczyna, taki – miejmy nadzieje – były bokser.

2. FRES OQUENDO
waga ciężka, obowiązkowy pretendent do pasa WBA

44 lata, brak ringowej aktywności od lipca 2014 i ciągłe czekanie na jedną, obiecaną mu przez federację walkę. Walkę o… mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Oquendo już nawet nie udaje, że ma ochotę dalej boksować, nie toczy walk nawet na podtrzymanie aktywności – interesuje go jeden gruby czek i za chwilę zakończy karierę. To wręcz niemoralne, że mu się to umożliwia. Zwłaszcza że Portorykańczyk ostatnie imponujące zwycięstwo odniósł w… 2001 roku. Federacja WBA powinna się wstydzić, ale nikt jej tego nie nauczył.

3. BOBBY GUNN JR.
waga superśrednia, 12. miejsce w rankingu WBA

Syn boksera, który miał trochę nierówno pod sufitem, a jednak walczył z tuzami światowego boksu (i teraz szokująca informacja – wszystkie te walki przegrał sromotnie). Gunn Jr. ma 21 lat, jest na razie niepokonany, ale trzech jego rywali to byli debiutanci, pięciu zaś miało ujemny rekord, a jedyny przeciwnik wyglądający za sprawą bilansu na przyzwoitego, to w rzeczywistości kompletny kelner z Brazylii (maja ich tam nie mniej niż na Węgrzech). Gunn Jr. nawet z zawodnikiem z 41 porażkami na koncie stoczył wyrównany (decyzja 2 do remisu) bój. Facet klasyfikowany przez BoxRec na 262. miejscu może w każdej chwili dostać walkę o tytuł. Paranoja, komedia, degrengolada.

4. BJ FLORES
waga ciężka, 6. miejsce w rankingu WBA

Paradoks – Flores to drugi na naszej liście bliski kolega… Haye’a. Jak widać – kto z kim przystaje, nie zawsze takim się staje. Flores w 2015 roku bił się o pas WBA Interim, na co sportowo nie zasłużył, rok później o pełnoprawny pas WBC, co tym bardziej mu się nie należało, a w wyniku słabych wyników poszedł na stare lata do wagi ciężkiej. Już po pierwszej walce, z absolutnie beznadziejnym staruszkiem Jeremy’m Batesem, znalazł się w czołowej 15. rankingu WBA w wadze ciężkiej. Kolejny cyrk z rękawicami bokserskimi w tle.

5. LUCIAN BUTE
waga półciężka, 15. miejsce w rankingu WBC

Legenda ringu, przez pewien czas ścisła trójka wagi super średniej na świecie. Człowiek, którego bezpowrotnie, na gorsze, zmieniły pięści Carla Frocha. Jego ostatni rywal, Eleider Alvarez, musiał wygrać trzy eliminatory do pasa WBC, żeby dostać szansą na stoczenie… czwartego, natomiast Bute mimo czterech porażek w pięciu ostatnich pojedynkach, w tym dwóch bardzo dotkliwych, ciągle może walczyć o pas. I to nawet pomimo faktu, że… rok temu zakończył karierę. W boksie jak widać są równi i bogaci.

6. DOMINIK BRITSCH
waga średnia, 14. miejsce w rankingu IBF

Zawodnik do bólu przeciętny. Bokser, który ostatni pojedynek stoczył w wadze super średniej (i przegrał go wyraźnie z okrutnie przereklamowany Julio Cesarem Chavezem). Pięściarz, który w 2017 roku nie stoczył ani jednej walki. Britscha nikt nie traktuje poważnie, łącznie z nim samym. Federacja IBF wspiera jednak pięściarzy doświadczonych przez brak talentu i daje im szanse, podczas gdy inni postępują zbyt mądrze i logicznie. Britsch może więc następny pojedynek stoczyć o pas mistrza świata. Droga wolna, ahoj przygodo!

7. PAUL SMITH
waga super średnia, 14. miejsce w rankingu WBA

Potwornie przeciętny bokser z Liverpoolu, który raz urwał parę rund Arthurowi Abrahamowi i zrobiło się wielkie halo. Pozostałe jego walki z zawodnikami z czołówki to lanie od George’a Grovesa, lanie od DeGale’a, lanie od Andre Warda i lanie od Tyrona Zeuge. Smith miał niedawno passę trzech porażek z rzędu, potem wygrał trzy pojedynki z zawodnikami z niskiej półki i nie wiedzieć czemu dostał szansę starcia o pas. Nawet z Zeuge, jednym z najsłabszych obecnie mistrzów świata, nie miał jednak wiele do powiedzenia. No ale jakby chciał rewanż, to Bokserska Fundacja Spełniamy Marzenia (szerzej znana jako WBA) nie widzi przeszkód. Nóż się w kieszeni otwiera…

8. GUILLERMO JONES
waga ciężka, 10. miejsce w rankingu WBA

45-letni Panamczyk boksuje już coraz słabiej, męczy się z czwartym garniturem wagi ciężkiej, nie odniósł w niej ani jednego istotnego zwycięstwa, a co więcej – naraził reputację WBA na szwank, gdy do pojedynku z Dienisem Lebiediewem przystąpił na tak zwanej „witaminie S”. Jones nie walczył dwa lata, wrócił już w wadze ciężkiej i niemal natychmiast wskoczył do czołowej 15 rankingu WBA. W BoxRecu zajmuje 72, tuż za tragicznym Gonzalo Omarem Basile. A w WBA jest czternasty. Można? Niby nie można. Ale da się.

9. SHEFAT ISUFI
waga półciężka, 5. miejsce w rankingu WBA
waga super średnia, 5. miejsce w rankingu WBO

Bokser, któremu 2 lata temu strasznie manto spuścił Dariusz Sęk. I to w czasie, gdy Sęk tracił powoli nadzieję na sprawienie manta komukolwiek. Isufi faktycznie od tego czasu wygrał parę walk, ale gdyby z jego ośmiu ofiar wydobyto największe atuty, dalej powstałby najwyżej Isufi. Niemiec tureckiego pochodzenia nie ma nawet żadnego mniejszego pasa WBA, żeby móc jakoś usprawiedliwić jego obecność w rankingu. Co zabawne, facet zupełnie bez potencjału jest wysoko notowany przez dwie federacje, w dwóch różnych kategoriach wagowych.

10. NIHITO ARAKAWA
waga lekka, 4. miejsce w rankingu WBO

Ekskluzywny journeyman, czyli pięściarz, który od czasu do czasu sprawi niespodziankę, ale generalnie najcenniejszy jest jako gwarant stawienia lekkiego oporu faworytowi. Jak wygra dwie, trzy rundy, to maks. Japończyk całkiem niedawno miał passę czterech porażek w pięciu walkach, wszystkie były dosyć wyraźne i pokazały jego rzeczywiste miejsce w szeregu. Arakawa ma przyzwoite umiejętności, ale w czubie rankingów powinni figurować bokserzy z realnymi szansami na wygraną w walce o pas, a Arakawa na najwyższy poziom się nie nadaje. Ostatnio wygrał parę walk, chwała mu za to. Ale co robi na czwartym miejscu w federacji WBO? Jakby powiedział były piłkarz Zbigniew Boniek – dostał rower, to pedałuje. Nie jego wina, innymi słowy.

RANKING PRZYGOTOWAŁ MARCIN PIECHOTA

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem