Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Gdy słyszymy Big Six, myślimy o klubach angielskiej Premier League i ekipach Manchesteru United i City, Arsenalu, Liverpoolu, Chelsea i Tottenhamu. Ale grupę Big Six powołały także do życia dwa sezony temu polskie kluby, a dokładniej mówiąc – ich piłkarskie Akademie. Cel – podniesienie poziomu szkolenia młodzieży w kraju. Czyli, jak by nie patrzeć – kwestia o fundamentalnym znaczeniu dla całego polskiego futbolu.

Mimo, że zakończył się już drugi sezon współpracy w gronie Big Six, o inicjatywie mówi się niewiele. – Tu nie ma sensacji, informacji, kto za ile gra, jaką ma dziewczynę czy jaki sobie zrobił tatuaż. Zajmujemy się tym, co najważniejsze, szkoleniem młodzieży, a efektem końcowym mają być piłkarze gotowi na grę w pierwszym zespole – mówi dyrektor Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie, Krzysztof Paluszek. Pozostałymi klubami biorącymi udział w inicjatywie są Legia Warszawa, Pogoń Szczecin, Jagiellonia Białystok, Lech Poznań oraz Lechia Gdańsk.

Wskoczyć na wyższy poziom

Jak wygląda organizacja rozgrywek młodzieżowych w Polsce? Od tego sezonu znacznie lepiej, jeśli chodzi o roczniki U-15 i U-17, które podobnie jak dotychczas CLJ, rywalizują na szczeblu centralnym. Dzięki temu czołowe kluby mogą się mierzyć z najlepszymi w danym roczniku drużynami w kraju, a młodzi piłkarze – porównywać się z rówieśnikami. W niższych kategoriach wiekowych nie jest już jednak tak kolorowo. Stąd pomysł powołania Big Six.

– Najczęściej w województwie jest jeden, w najlepszym wypadku – dwóch godnych rywali. Pozostałe mecze wygrywa się po 5 czy 7 do zera. Wówczas, kiedy trener zwróci uwagę podopiecznym, że coś zrobili nie tak, oni robią wielkie oczy. „Przecież wygraliśmy 7:0!”. Podczas turnieju Big Six każda drużyna rozgrywa 5 spotkań na bardzo wysokim poziomie i to sprzyja rozwojowi – mówi prezes Akademii Piłkarskiej Pogoni Szczecin, Dariusz Adamczuk, były reprezentant kraju.

Także w Lechii postanowiono w tym sezonie podnieść poprzeczkę zawodnikom z niższych roczników, które w rozgrywkach regionalnych rywalizują często z drużynami o rok, a nawet dwa lata starszymi.

 – Mimo wszystko na Big Six ten poziom jest wyższy, a trenerzy na podstawie takich spotkań mogą wyciągać znacznie więcej wniosków. Poza tym ci chłopcy już się znają, grają ze sobą regularnie, a my możemy sobie porównywać kto jaki uczynił postęp i w którym jesteśmy momencie, jeśli chodzi o szkolenie – zaznacza Mateusz Michalski, trener grupy młodzieżowej Akademii Lechii Gdańsk, która w projekcie uczestniczy już drugi rok.

Rzeczywiście, tylko rywalizując i regularnie porównując się z najlepszymi można robić progres. A podczas turnieju Big Six wszystkie zespoły grają ze sobą systemem każda z każdym. To mnóstwo grania na wysokim poziomie. Dlatego współpraca klubów, które pod względem szkolenia znajdują się w krajowej czołówce jest tak cenna.

– W tych klubach ta selekcja rozpoczyna się bardzo wcześnie. Kiedyś to się działo na przełomie szkoły podstawowej i średniej, teraz trafiają do nich jeszcze młodsi chłopcy. Stąd taka przepaść na poziomie województwa. A na tym poziomie wysokie zwycięstwa kompletnie nic nam nie dają w kontekście rozwoju chłopaków. Poza tym piłkarz musi umieć nie tylko atakować, ale także się bronić. Przy meczach do jednej bramki to niemożliwe – zaznacza Krzysztof Paluszek.

Bez wyników, bez liczonych goli, bez presji

Turnieje grupy Big Six są pewnego rodzaju nowością w polskiej piłce także z innego powodu. Podczas imprez nie zapisuje się wyników. Nie liczy się bramek, nie tworzy się tabel i klasyfikacji końcowych. Gra się tylko i wyłącznie w celach szkoleniowych, bo jak wiadomo, rezultaty na tym etapie rozwoju nie są najważniejsze.

– Dzieciaki się cieszą, że mogą zagrać przeciwko dobrym zespołom. Jeszcze ze trzy lata temu, kiedy byliśmy młodą Akademią, kiedy trzeba było zagrać z Legią czy Lechem, chłopakom trochę trzęsły się nogi. Teraz takie mecze grają znacznie częściej, a potem  jak trzeba zagrać z niemieckim HSV czy Herthą, to już znacznie lepiej panują nad emocjami. Poza tym na te turnieje często, gęsto nie są wpuszczani rodzice, a wówczas chłopcy zupełnie inaczej się zachowują, niż wtedy, gdy ktoś z boku podpowiada „strzelaj, podaj, wycofaj”. Grają swobodniej  – zauważa Dariusz Adamczuk.

Rzeczywiście, kiedy nie ma presji wyniku, dzieci chętniej ryzykują, częściej decydują się na akcje indywidualne, dzięki czemu rozwijają swoją kreatywność i umiejętności indywidualne. Gra na wynik uczy kunktatorstwa i postaw zachowawczych, które niespecjalnie się przydają w tym wieku. Na nie przyjdzie jeszcze czas.

– Dla chłopaków każdy mecz jest najważniejszy, w każdym chcą zagrać jak najlepiej, oni i tak te bramki i wyniki sobie tam liczą. Dla trenerów to nie jest takie istotne. Pewnie większość z nas miała by problemy z odtworzeniem wyników z ostatniego turnieju, który odbył się w kwietniu. Zwracamy uwagę na inne elementy, podchodzimy do zawodników i ich rozwoju indywidualnie – mówi Mateusz Michalski.

Ciekawą koncepcją są także tak zwane „twin games”, pomysł zaczerpnięty ze szkolenia w krajach Beneluksu.

– W Holandii czy w Belgii, w zależności od rocznika, gra się po 6 lub 8. Więc jeśli drużyna przyjedzie na zawody w składzie 16-osobowym, jednocześnie na dwóch boiskach toczą się dwa spotkania. Mecz zamiast na połowy podzielony jest na kwarty, a trener po każdej z nich może ingerować w skład swojego zespołu, zmieniać poszczególnych zawodników, sprawdzać różne warianty. Przykładowo, gdy jedna drużyna wysoko wygrywa – ściągnąć najlepszego zawodnika i wyrównać szanse. Czym bardziej zacięty mecz, tym młodzi zawodnicy wyciągają z niego więcej – uważa dyrektor Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębie.

Wymiana myśli szkoleniowej

To nie koniec współpracy klubów Big Six. Szkoleniowcy piłkarskiego narybku Zagłębia, Legii, Lecha, Pogoni, Lechii i Jagiellonii dzielą się także swoimi doświadczeniami trenerskimi. Ponadto w minionym sezonie brali też udział w dwóch konferencjach: w Warszawie i Lubinie, na których uczestniczyli w prelekcjach przedstawicieli holenderskiego Vitesse oraz belgijskiego Genku. Wszyscy nasi rozmówcy zgodnie podkreślili, że chętnie dzielą się wiedzą z opiekunami innych zespołów, nie ma na tym polu żadnej rywalizacji, wprost przeciwnie – partnerstwo. Partnerstwo, którego efektem ma być jak najwięcej młodych, zdolnych piłkarzy biegających po krajowych boiskach. Wiadomo, że każdy tę wiedzę musi zaadoptować do warunków panujących w danym mieście, że każda Akademia musi radzić sobie z różnego rodzaju problemami i ograniczeniami, często natury organizacyjnej, finansowej czy infrastrukturalnej. Dobrze jednak, że czołówka myśli o przyszłości i stara się stworzyć swoim wychowankom optymalne warunki do rozwoju. Z zainteresowaniem będziemy więc przyglądać się rozwojowi projektu Big Six. Czy to odpowiedź na „czarną kurtynę”, która ma przesłonić krajowy futbol po odejściu na sportową emeryturę pokolenie Lewego i spółki? Z pewnością jeszcze zbyt wcześnie, by o tym przesądzać, ale to z pewnością dobry trop.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.