Biegi narciarskie: Jutro ostatni sprawdzian Justyny Kowalczyk

Już jutro zobaczymy tak naprawdę, na co stać jeszcze Justynę Kowalczyk. To właśnie w niedziele odbędzie się bieg na 10 km klasykiem w estońskim Otepaeae. To będzie pierwsza szansa na rywalizację naszej najlepszej biegaczki z całą światową czołówką od początku grudnia.

W późniejszym okresie, jak już wielokrotnie informowaliśmy zawodniczka z Kasiny Wielkiej startowała w zawodach niższej kategorii, albo rywalizowała w Pucharze Świata w niepełnej obsadzie (Pjongczang). Ciekawi jesteśmy na co stać jutro Polkę?

O jutrzejszej trasie Kowalczyk wypowiada się tak: „Przez lata, gdy powtarzałam, że to jest moja najukochańsza trasa, inni patrzyli na mnie jak na wariatkę. A teraz jestem już w takim punkcie kariery, że zaczynam ich rozumieć. Wydolność już nie ta i nagle odkryłam, że tu jednak jest strasznie trudno. Biegniemy pełną piątkę, najtrudniejszy wariant. Trzy podbiegi, trzy zjazdy, razy dwa. To nie będzie szybki bieg. Będzie kolorowo przed oczami ze zmęczenia. Otepaeae jest po to, żeby się przed Lahti przepalić, dać sobie ostatni raz po tyłku. I zobaczymy co z tego wyjdzie ” – powiedziała w rozmowie ze sport.pl

Jak się okazuje najlepsza polska biegaczka wystartuje w dodatkowej konkurencji na mistrzostwach świata w Lahti. Będzie to drużynowy sprint, a jej partnerką będzie Ewelina Marcisz. To sama Kowalczyk zdecydowała się na udział w tym biegu. Chodzi o to, żeby jak najlepiej przygotować się do decydującego wyścigu po medal.

Jak poinformowała w rozmowie z Pawłem Wilkowiczem: „Miałam nie biec drużynowego sprintu. Ale sama o taką możliwość poprosiłam. Bo to jest jednak bardzo dobra rzecz. Trasa jest trudna. Był kiedyś w Lahti taki sprint klasykiem, wygrała go Marit Bjoergen, przed Julią Iwanową, ja byłam trzecia. W mistrzostwach mamy się ścigać właśnie po tej trasie. Ta sprinterska sztafetka zawiera w sobie wszystkie najtrudniejsze elementy z pętli biegu na 10 km. I dobrze mi zrobi, jeśli ją dwa dni przed najważniejszym startem przebiegnę na pełnej adrenalinie. Nie wspominając o tym, że mi taki start ujmie trochę stresu, czymś się zajmę zamiast odliczać dni do dziesiątki klasykiem

Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko dopingować naszej reprezentantce. Trzeba ją podziwiać za upór i konsekwencję w dążeniu do celów, jakie sobie stawia. Mamy nadzieję, że podczas mistrzostw świata nie zawiedzie samej siebie, a tym samym da nam – kibicom wiele radości.

Komentarze