Biegi narciarskie: Bjoergen wygrywa i przyznaje się do stosowania leków

Odwieczna rywalka, która dla Justyny Kowalczyk jest niczym Martin Schmitt dla Adama Małysza, albo w „złotych czasach” Legia dla Widzewa. Teraz Marit Bjoergen wróciła na trasy biegowe, po przerwie spowodowanej urodzeniem dziecka. Nie było jej w rywalizacji o Puchar Świata od marca 2015 roku. Wygrała. Jak widać, nie straciła niczego ze swojej świetnej formy. Takim

Odwieczna rywalka, która dla Justyny Kowalczyk jest niczym Martin Schmitt dla Adama Małysza, albo w „złotych czasach” Legia dla Widzewa. Teraz Marit Bjoergen wróciła na trasy biegowe, po przerwie spowodowanej urodzeniem dziecka. Nie było jej w rywalizacji o Puchar Świata od marca 2015 roku. Wygrała. Jak widać, nie straciła niczego ze swojej świetnej formy.

Takim obrotem sprawy nie jest zdziwiony pierwszy klubowy trener Justyny Kowalczyk, Stanisław Mrowca: „Uważam, że nadal będzie tak dobrze biegać. Trenowałem nie tylko juniorki, ale i seniorki. Dziewczyny wracały po urlopie macierzyńskim i biegały lepiej niż przed ciążą. Urodzenie dziecka jest dla organizmu kobiety takim wysiłkiem, że na pewno jest to coś poważniejszego niż ostre trenowanie. Znam takie przykłady z mojego klubu Maraton Mszana Dolna.”

Nawet sama Justyna Kowalczyk uważa, że to Marit Bjoergen jest główną faworytką w tym sezonie. Jeszcze niedawno Polka zaskoczyła wszystkich stwierdzeniem, że podobnie, jak jej rywalka myśli o macierzyństwie. Widać, że między zawodniczkami panuje raczej tylko sportowa rywalizacja, a wszystkie dodatkowe informacje na temat ich wzajemnej niechęci do siebie są mocno przesadzone.

bjoergen-profil-laczy-nas-pasja

Po licznych aferach dopingowych w norweskiej reprezentacji wydawało się, że nikt publicznie nie będzie przyznawać się do brania leków na astmę. Tymczasem Bjoergen zapytana przez jednego z dziennikarzy, czy dalej je stosuje bez problemu się przyznała:

Wahałam się, ale mam astmę, to był weekend z dwoma wymagającymi biegami, z trudnym sprintem. Muszę robić to co jest najlepsze dla moich płuc. Wzięłam dwa wziewy Symbicortu wieczorem i dwa rano. Do tego mieszankę soli fizjologicznej i Atroventu z nebulizatora przy okazji sprintu. Po tym wszystkim co się o tym pisało jesienią, wiadomo że się czujesz trochę nieswojo używając lekarstw. Ale robię to co zawsze i co dobre dla mojego zdrowia.”

Jest to na pewno ciekawe zagranie ze strony norweskiej biegaczki. Nie warto też popadać w paranoję, bo przecież nie każdy musi przyjmować leki, aby się dopingować. W każdym razie Bjoergen tym wyznaniem na pewno wywoła falę kolejnych komentarzy i ten temat będzie zapewne poruszany już podczas najbliższych zawodów Pucharu Świata w Lillehammer.