Bezczelność Kamila Grabary nie ma granic. I dobrze

Na trybunach sto tysięcy osób, rywalem wielki Manchester United, a Ty dopiero debiutujesz w wyjściowej jedenastce drużyny. To wciąż niby tylko sparing, ale niejeden miałby pełne gacie i nogi jak z waty. Tylko, że Kamil Grabara jest chyba pozbawiony układu nerwowego - wczoraj znowu pokazał swoją bezczelność.

Wiele osób, które nie życzy dobrze polskiemu bramkarzowi powie, że to tylko sparing i nie ma, co się jarać. Zgoda, ale niewielu naszych młodych bramkarzy ma okazję w tym wieku mierzyć się z Manchesterem United. I to jeszcze przed taką publicznością, o której można pomarzyć przez całą kolejkę naszej Ekstraklasy. Kamil Grabara wyszedł na boisko i dał sobie radę, mimo że wszyscy liczyli, że coś zawali.

Okazji do tego nie miał zbyt wielu – przez 45 minut występu miał kontakt z piłką zaledwie kilka razy (pierwszy raz w… dziesiątej minucie). Mimo to, biła z niego pewność siebie i pokazał to, gdy na luzie przełożył sobie samego Alexisa Sancheza. Gdy większość bramkarzy nerwowo wykopywałaby już piłkę, on poczekał i zwyczajnie zwodem go minął.

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1023320491598204928

I możecie mówić, że to bezmyślność, że głupota i debilizm, ale bądźmy szczerzy – wszyscy oczekujemy takich zagrań od bramkarzy. Jak bardzo podoba się, gdy Manuel Neuer wychodzi z pola karnego w sytuacjach na styk? Tak długo jak się nie pomyli, to jest to WOW. Dlatego nie ma sensu czepiać się, tylko dlatego, że chłopak nazywa się Kamil Grabara. Zwłaszcza, że nic nie zdążył zawalić.

Szkoda tylko, że nie udało mu się skończyć tego spotkania z czystym kontem. Tylko, że przy takim uderzeniu szans nie miałoby 99% bramkarzy na świecie. Mimo to hejterzy uaktywnili się i jechali z młodym piłkarzem, bo się nie rzucił. No naprawdę?! Czepianie się, że nie zaliczył pustego przelotu do idealnie uderzonej piłki nie świadczy o najwyższym ilorazie inteligencji.

https://twitter.com/goal/status/1023391296009003008

Kamil Grabara nie ma się, czego wstydzić, choć o występie szybko zapomnimy. Nie pokazał dziś nic, bo zwyczajnie nie miał do tego okazji. Teraz jedynie pozostaje nam czekać na decyzję Juergena Kloppa – zostanie na Anfield czy tak jak kiedyś Wojciech Szczęsny zostanie wypożyczony do niższych lig, by zaczął się ogrywać. Bo o tym, że ma papiery na bycie bezczelnym, ale i dobrym bramkarzem dobrze wiemy – grunt, żeby na razie pokazywał ją przede wszystkim na boisku. Dlatego teraz jak najszybciej musi zacząć to potwierdzać na boisku w poważnych rozgrywkach.