Bez wstydu, bez szału. Cracovia wraca z mieszanymi uczuciami

To był mecz do wygrania - taki, który rewanż na stadionie przy ulicy Kałuży w Krakowie zamieniłby w dopełnienie formalności. Choć piłkarze Michała Probierza wyszli na prowadzenie, po chwili Dunajska Streda wyrównała i "Pasy" do Polski wracają z bramkowym remisem i poczuciem niedosytu. 

Mecz Cracovii mocno przypominał ten Piasta Gliwice w Borysowie. Polski klub dobrze, odważnie zaczął, tym samym nieco narzucając rywalom narrację spotkania. Zespół z Ekstraklasy stwarzał dogodne sytuacje i robił to częściej niż rywale w pierwszej połowie spotkania, ale po przerwie już sprawiał wrażenie, jakby trochę został w szatni.

Cracovia, tak jak Piast, zasłużenie otworzyła wynik spotkania i równie zasłużenie straciła bramkę. Miała też w swoich szeregach reprezentanta Polski do lat 21, który grał niezbyt dobrze i słusznie został zdjęty.

Waldemar Fornalik czekał z Patrykiem Dziczkiem do faulu, który mógł skutkować drugą żółtą kartką. Michał Probierz nie zwlekał zaś nawet do drugiej połowy, zostawiając Kamila Pestkę w szatni stadionu Dunajskiej Stredy. Młody lewy obrońca nie był sobą – wyraźnie widać zmęczenie związane z grą na mistrzostwach Europy do lat 21 we Włoszech.

Trudno natomiast powiedzieć, czy był na placu gry najgorszy, bo o to miano dość zaciekle próbował walczyć grający po tej samej flance boiska Bojan Cecarić. Sporo strat, niedokładne podania, dośrodkowania do nikogo, nie mówiąc już o robieniu przewagi w akcjach jeden na jeden czy otwierających zagraniach do napastników. Nic dziwnego, że podobnie jak Pestka został zmieniony.

Zaczęliśmy pesymistycznie, a przecież Cracovia bramkowo zremisowała na wyjeździe. Kogo można wyróżnić? Nie zawiódł duet napastników, którego dwójkowa akcja dała „Pasom” prowadzenie. Zastąpienie Javiego Hernandeza i Airama Cabrery to poprzeczka ustawiona bardzo wysoko. Na ten moment nie udało się jej przeskoczyć, ale jakoś spektakularnie strącić – też nie.

Solidny był Pesković i Cornel Rapa, większych błędów nie popełnił duet stoperów: Michał Helik i Niko Datković. Poniżej oczekiwań środek pola z Damianem Dąbrowskim i Januszem Golem, którzy przyzwyczaili nas do lepszej gry. W niektórych momentach prosiło się podholować z piłką i obsłużyć kogoś z duetu napastników, ale robili to zdecydowanie zbyt rzadko. Na minus swój występ musi zapisać także Hanca, niewiele wniósł też Wdowiak.

Michał Probierz ofensywnie wyszedł na to spotkanie i się nie zawiódł ustawieniem z dwoma snajperami w pierwszej linii. Cracovia dobrze zaczęła, wysoko odbierała piłki i powinna do przerwy prowadzić. Tak się nie stało, bo w drużynie „Pasów” zabrakło koncentracji. Gol stracony tuż po tym, jak został zdobyty to jeden z najczęstszych błędów, przez które trudno później odwrócić losy spotkania.

Wyrównanie gospodarzy było podwójnym ciosem: raz, że po chwili kontratakującym, a dwa, że do przerwy. Być może dlatego druga połowa wyglądała tak niemrawo? Liczymy na to, że kolejna część tego dwumeczu będzie dla polskiej drużyny zdecydowanie lepsza.