Będą zmiany! Ulubieniec kibiców wylatuje z jedenastki na Austrię…

- Naród trochę nam się rozpuścił, skoro część kibiców kręciła nosem nawet na cztery wygrane bez straty gola - mówi dziś w "Przeglądzie Sportowym" Jacek Bąk, apelujący o zdrowy rozsądek i danie Jerzemu Brzęczkowi spokojnie pracować. I zgoda, że katastrofa w postaci braku awansu na Euro być może nam mocno nie grozi, niemniej po piątku w Ljubljanie, kibice nie bez przyczyny czekają na dzisiejszy wieczór z obawą. Selekcjoner reaguje zdecydowanie. Przed meczem z Austrią może wykonać nawet trzy kluczowe zmiany w wyjściowej jedenastce!

Jerzy Brzęczek zna Austrię jak własny przedpokój. Przeżył w niej ponad dekadę. Zwiedził cztery kluby, zdobył dwa mistrzowskie tytuły jako zawodnik. W Wiedniu przystępował również do pierwszych kursów trenerskich, korzystając ze ścieżki dla byłych i obecnych piłkarzy. W Insbrucku urodzili się obaj jego synowie, tam chodzili do szkoły, mieli pierwszych kolegów. Tam przecięły się ścieżki jego i Radosława Gilewicza, piastującego dziś rolę asystenta w sztabie reprezentacji. Obaj sentymentalnych związków i powiązań z Austrią mają tak wiele, że na wymienianiu ich spędzilibyśmy cały dzień. Obecny opiekun naszych rywali – Franco Foda to zresztą kolega Gilewicza z czasów występów w niemieckim Stuttgarcie, a David Alaba – pierwszoplanowa postać i lider naszych dzisiejszych rywali – w juniorach grał w jednym zespole z synem Gilewicza, Konradem.

Czy jednak fakt, że obaj z Brzęczkiem czują się w Austrii jak ryba w wodzie, pozytywnie przełoży się na przygotowania do dzisiejszego spotkania? Pomoże wybrać i zrealizować właściwą koncepcję? Robert Lewandowski po Słowenii mówił wprost: „wiele musi się zmienić”. I mamy wrażenie, że nie chodziło mu o lekkie personalne korekty.

Kapitan reprezentacji wskazywał na fakt, że popełniliśmy błędy w sytuacjach, które mieliśmy obowiązek przewidzieć, dokładnie wiedząc jak grają Słoweńcy. Sami pchaliśmy się do przodu skrzydłami, na co rywale byli gotowi i pierwsi tam na nas czekali.

Polska – Austria – kurs w LV BET: 2.19 – 3.30 – 3.45

Austriacy w XXI wieku nie grali na mundialu, ale przez poprzednie eliminacje do Euro przemknęli jak burza. Wygrali dziewięć spotkań z dziesięciu, mając za przeciwników między innymi Szwecję i Rosję. Sam turniej ich przerósł, choć typowano, że mogą być czarnym koniem. To był zespół o dwóch twarzach – fenomenalni w eliminacjach, słabi na głównej imprezie. W bieżącej edycji rozkręcają się z meczu na mecz i od czerwca wygrali wszystko, co było. Ze Słowenią – bez straty gola, z Macedonią – po mocnym czterobramkowym strzelaniu, mimo trudnego wyjazdowego terenu. W miniony piątek – całkowita miazga ekipy łotewskiej, 6:0. Zaczynają wzbudzać respekt i w tabeli grupowej są już ledwie trzy punkty za nami.

Austria nie przegra w Warszawie – kurs w LV BET – 1.62

– Wystartowali słabo, ale wiedzieliśmy, że z ich potencjałem, będą prezentować się dobrze – mówi Brzęczek.

Czy należy spodziewać się zmian personalnych w polskiej ekipie? Jak najbardziej. Gotowy do gry jest już Kamil Glik i według naszych informacji, wróci do składu kosztem Michała Pazdana. W kuluarach wiele mówi się o tym, że od pierwszej minuty może zacząć też Krystian Bielik, który przeciwko Słowenii zaliczył dobre wejście z ławki, nie uciekał od gry, nie chował się – udźwignął ten debiut. Jeśli zacznie od pierwszej minuty, to w miejsce Mateusza Klicha, który zaliczył kolejny dość dyskretny występ.

Selekcjoner uciął za to wszelkie dywagacje dotyczące poważniejszych roszad w bramce czy bloku obronnym. – W tym samym ustawieniu obrony, co ze Słowenią, tylko z Kamilem Glikiem, zdobyliśmy wcześniej 12 punktów i nie straciliśmy bramki.

I na koniec – być może coś, co najbardziej elektryzuje kibiców. Selekcjoner zdaje się tracić wiarę, że duet Lewandowski – Piątek jest aktualnie najlepszym wyjściem z sytuacji w linii ataku. Napastnik Milanu ma stracić miejsce w jedenastce kosztem Dawida Kownackiego, który może operować bardziej jako skrzydłowy i tym samym odmienić boiskową rolę Piotra Zielińskiego.

Dobra wiadomość jest taka, że PGE Narodowy, niezmiennie od pięciu lat, pozostaje naszą twierdzą, której nie udaje się przełamać kolejnym rywalom. „Dom piłkarskiej reprezentacji Polski” był już świadkiem 15 kolejnych spotkań bez porażki naszej drużyny narodowej. Jego niekwestionowanym królem jest Robert Lewandowski, który zdobył na nim 25 goli. Dziś szansa na kolejne!

Robert Lewandowski strzeli gola – kurs w LV BET: 2.00

Krzysztof Piątek strzeli gola – kurs w LV BET: 2.70

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem