Bayernowi zabrakło Lewandowskiego, PSG miało Mbappe

Eric Maxim Choupo-Moting strzelił bramkę, ale nie wszedł w buty Roberta Lewandowskiego. Często zamykającemu PSG na własnej połowie, a nawet polu karnym Bayernowi Monachium brakowało polskiego napastnika - tak jego skuteczności, jak i udziału w kreowaniu gry. Mistrzowie Niemiec ulegli mistrzom Francji, którzy udanie zrewanżowali się za ubiegłoroczny finał Ligi Mistrzów. Choć losom dwumeczu daleko do rozstrzygniętych...

To było bardzo dobre spotkanie, które spełniło oczekiwania ostrzących sobie zęby na kawał niezłego futbolu. Nie mogło być inaczej – w końcu do gry o półfinał Ligi Mistrzów ruszyli jej ostatni finaliści i mistrzowie swoich krajów. Jedyne, czego brakowało w tym spotkaniu, to udział najlepszego piłkarza świata. Bo choć zastępujący Roberta Lewandowskiego Eric Maxim Choupo-Moting zagrał przyzwoite zawody, być może był nawet jednym z najlepszych zawodników w zespole gospodarzy, to jednak o ile nie brakowało ofensywnych akcji Bayernu, tak brakowało w nich „tego czegoś”. A raczej: „tego kogoś”. Polski piłkarz, wybrany najlepszym na świecie, mógłby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść FCB. Ta jednak ułożyła się pozytywnie dla gości.

Dwie bramki Kyliana Mbappe, świetny mecz Neymara (co za asysta przy bramce Marquinhosa!) i to Paryżanie wyjeżdżają do domu z jednobramkową zaliczką przed rewanżem.

Dodajmy: jednobramkową, która przy niestrzeleniu przez Bayern w stolicy Francji trzech bramek de facto oznacza dwubramkowy handicap. Trafienia Mbappe czy Maquinhosa smakują z pewnością Mauricio Pochettino tym bardziej, że zostały zdobyte na Allianz Arena. Bo choć bez fanów na trybunach atut własnego boiska nie znaczy już tak wiele jak przed stadionowym lockdownem, to zasada premiowania goli strzelonych na wyjeździe wciąż w rozgrywkach UEFA obowiązuje. I sprzyja po tym spotkaniom Neymarowi i spółce.

W drużynie gości imponowały zwłaszcza kontrataki, w których śmiertelnie groźną bronią był Kylian Mbappe. Co z tego, że przy pierwszym golu zawalił Manuel Neuer? Co z tego, że przy drugim zdecydowanie lepiej mógł zachować się Jerome Boateng? 22-letni reprezentant „Trójkolorowych” skończył to widowisko z dubletem, już na tak wczesnym etapie kariery strzelając więcej bramek w fazie pucharowej Ligi Mistrzów od francuskiej legendy, Thierry’ego Henry’ego. Oprócz strzelców bramek i Neymara, wypada też w zespole Pochettino pochwalić golkipera, Keylora Navasa.

I tak płynnie przechodzimy do gospodarzy: bo skoro chwalony jest bramkarz PSG, to rzecz jasna drużyna rywali musiała mu dać okazję do wykazania się. I to wiele razy, bo Bayern oddał aż 31 strzałów na bramkę. Z tego aż 12 było celnych (dwa razy więcej niż PSG, które zaś zamieniło na bramkę co drugi celny strzał). Można chwalić defensywę PSG, można podziwiać Navasa, ale to głównie słaba skuteczność monachijczyków sprawiła, że zespół Flicka musiał przełknąć gorycz porażki. Dużo wiatru robili na skrzydłach Sane i Coman, ale bardzo często podejmowali złe decyzje przy finalizacji kolejnego rajdu. Swojego dnia nie miał także Mueller, choć strzelił bramkę po pięknym dośrodkowaniu Kimmicha z rzutu wolnego. Losy dwumeczu wciąż pozostają otwarte – nam zaś nie pozostaje nic innego, jak ściskać kciuki za błyskawiczny i szybszy od planu powrót Roberta Lewandowskiego, który mógłby być w nim gamechangerem…

Bayern Monachium – Paris Saint-Germain 2:3
Bramki: Choupo-Moting, Mueller – Mbappe 2, Marquinhos

Piłkarz meczu: Kylian Mbappe
Najgorszy na placu: Jerome Boateng
To było dobre: całe spotkanie – godne starcia finalistów LM
Nigdy więcej: takich meczów bez Lewego

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem