Bayern gromi Borussię, Lewy strzela krzyżakiem

Mieliśmy naprawdę spore oczekiwania przed tym meczem. Mierzyły się bowiem Borussia Dortmund i Bayern Monachium, co samo w sobie było wystarczającą reklamą, która miała wszystkich nakłonić do obejrzenia tego spotkania. Bawarczycy mieli w tym sezonie słabsze momenty, gospodarze z Signal Iduna Park w końcu chcieli dobrać się do skóry mistrzom kraju. Później nastąpił pierwszy gwizdek, po którym… wszystko wyglądało tak, jak się w ostatnim czasie do tego przyzwyczailiśmy.

Borussia zaczęła odważnie, bo – tak na logikę – co miała zrobić? Grała u siebie przy komplecie publiczności, więc samo przez się tłumaczono taki stan rzeczy. Z tym że przy każdym kombinacyjnym zagraniu piłki, przy każdym przyspieszeniu akcji wydawało nam się, że to goście są ciut lepsi. Mało wiele na boisku zaostrzyła się gra, nieco wyższy bieg wrzuciła ekipa z Monachium, a widać było, że obie ekipy nie prezentują obecnie tego samego poziomu. Dowód? Proszę bardzo. 17. minuta i akcja, w którą początkowo zamieszany był James, a którą perfekcyjnie wykończył Robben. Kolumbijczyk piłkę w polu karnym przyjął, opanował, potem odegrał do Holendra, a ten – o dziwo – zszedł na lewą nogę. Taki strzał w jego wykonaniu oglądaliśmy prawdopodobnie jakieś 4324029 razy – nieważne – Bayern objął prowadzenie po okresie w miarę wyrównanego meczu.

Potem Borussia mogła wyrównać. Swoją okazję miał Jarmolenko, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Chwilę później przed szansą pokonania bramkarza Bawarczyków stanął Kagawa, który doskonale opanował piłkę po znakomitym pokonaniu od Pulisica z lewego skrzydła. Jego strzał jednak minął lewy słupek o jakieś 20 centymetrów. W międzyczasie przed szansą podwyższenia prowadzenia stanął Lewandowski, ale jego uderzenie skutecznie nad poprzeczką przeniósł Burki. Bayern w tym momencie miał problemy, ale kilka minut później popisał się kapitan reprezentacji Polski, który krzyżaczkiem zdobył drugiego gola. Sądzimy, że Zlatan by się tego uderzenia z pewnością nie powstydził.

Kolejny gol Lewego w Bundeslidze. Tym razem “krzyżakiem”.

Lewy mógł zdobyć gola tuż po przerwie, ale w klarownej sytuacji uderzona przez niego piłka z głowy trafiła w sam środek bramki, gdzie akurat stał Burki. Borussia w drugiej części gry miała dużo okazji podbramkowych, wydawało się, że akcje skrzydłami mogą przynieść korzyść w postaci bramki kontaktowej, ale za każdym razem czegoś brakowało – albo precyzji, albo nieco szczęścia.

Bayern za to postanowił realizować swoją taktykę i grając nieco bardziej zachowawczo zdołał podwyższyć prowadzenie. Po fragmencie gry w ataku pozycyjnym wrzucić piłkę w pole karne zdołała Alaba, a Lewandowski, który próbował ją przejąć, nawet jej nie dotknął. Mimo tego ta wpadła do siatki i Bayern mógł spokojnie dopisać do swojego konta kolejne trzy ligowe punkty.

W końcowych minutach meczu Borussia miała przewagę, którą udało się udokumentować trafieniem honorowym. Autorem gola na 1:3 został Bartra, który po katastrofalnej w swoim wykonaniu pierwszej połowie zrehabilitował się i zapisał po swojej stronie akcent pozytywny.

Bayern wygrał, Bayern był lepszy i w pełni zasłużył na zwycięstwo. Po 11. rozegranych meczach mistrzowie Niemiec mają na swoim koncie 26 punktów i o trzy wyprzedzają RB Lipsk, a o sześć Borussię. Po nie najlepszym początku rozgrywek wszystko zdaje się wracać na swoje miejsce. Borussia 1, Bayern 3.

 

Komentarze