Bartosz Kapustka w Leicester złotym ruchem Cracovii? To bzdura

Gdy Bartosz Kapustka wchodził na boisko podczas mistrzostw Europy we Francji, nikt nie spodziewał się jak bardzo poszybuje jego wartość rynkowa. Po turnieju interesowało się nim wiele klubów, ale ostatecznie trafił do Leicester City. Już wtedy mówiono o złotym strzale Cracovii i liczono grube pieniądze, które wpłyną na konto krakowskiego klubu. Czy rzeczywiście było tak dobrze, jak zwykło się o tym mówić?

Nikt nie wyobrażał sobie aż takiego zjazdu w jego karierze. Bartosz Kapustka miał postawić w Anglii ważny krok w karierze, a na razie biegnie do tyłu. Nie udało mu się w Premier League, brutalnie wypluła go także niemiecka Bundesliga, a komentarze w trakcie sezonu dość jasno pokazywały, gdzie leżą problemy byłego piłkarza Cracovii.

– Potrzebuje czasu. Jeśli nie będzie gotowy pod względem fizycznym, a wystawię go, poddam go presji i zrobię mu krzywdę. Kiedy jest dobrze przygotowany fizycznie, jest dobrym piłkarzem, ale w tym momencie nie może grać w Bundeslidze – mówił Christian Streich w sierpniu. Trener SC Freiburg był bardziej bezlitosny pół roku później. – Bartek nie jest jeszcze piłkarzem na poziom Bundesligi. Popełnia proste błędy i musi nad tym pracować – tłumaczył w styczniu.

Otwarcie przyznawał też, że Leicester City to były dla niego zdecydowanie za wysokie progi. Trudno było zostawić go w Krakowie, skoro jego cena po zakończeniu się całego „hype’u” mogła spaść. W momencie transferu pisano o zarobku rzędu… siedmiu milionów funtów. Okazuje się, że ma być to zwykła plotka, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Kwestia kwot transferowych jest bardzo kontrowersyjna. Rzadko kiedy mówi się o tym, ile euro rzeczywiście wpływa na konto klubu sprzedającego, a ile to tylko ewentualne, późniejsze bonusy. Według Roba Tannera – jednego z najbardziej zorientowanych dziennikarzy działających wokół klubu – na konto Cracovii nie wpłynęła nawet jedna trzecia z 7 milionów. – Choć wiele osób twierdzi, że Leicester wydało na niego 7 mln funtów. Wcale tego nie zrobili. „Lisy” zapłaciły za niego około 2 miliony, a tylko dodatkowe bonusy mogły zwiększyć kwotę. A że Polak praktycznie nie grał to tak się nie stało – pisał dziennikarz „Leicester Mercury”.

Z biegiem czasu warto zastanowić się czy nie był to pochopny ruch ze strony działaczy. Około 10 milionów złotych to z pewnością nie jest dziś gigantyczna kwota. Czy gdyby jeszcze przez pół roku został w Ekstraklasie i potwierdził dobrą grę z Francji, nie zarobiono by na nim więcej? I przede wszystkim – czy nie udałoby się lepiej pokierować jego kariery, nie rujnując jej w ten sposób?

Za moment kończy się okienko transferowe, a Bartosz Kapustka wciąż nie ma klubu, w którym może nie martwić się o występy. Ostatnio odrzucił ofertę z Benevento, nie udało się go sprowadzić do Krakowa i na ten moment będzie skazany na występy w rezerwach Premier League. Nie tak wyobrażaliśmy sobie jego przygodę z europejską piłką… Szkoda, bo w oczach wielu za kilka lat miał grać w wielkich klubach, a zostanie mu powrót do Ekstraklasy i miano najbardziej zmarnowanej kariery ostatnich sezonów.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem