Bartek Kurek show. Jesteśmy mistrzami świata!

W pewnym momencie były tarapaty - Polacy byli blisko odpadnięcia z turnieju, a mimo to znowu kończą ze złotym medalem. I to w jakim stylu! Brazylijczycy nie mieli podejścia do charakternych i bezlitosnych Biało-czerwonych, którzy rozgromili rywali 3:0. Niczym na fali po wczorajszym tie-breaku zagrali całe spotkanie na wysokim poziomie. Jesteśmy mistrzami świata!

Nastroje po wczoraj były znakomite, a apetyty rosły w miarę jedzenia. – Nie przyjechaliśmy tutaj po wygranie półfinału. Przyjechaliśmy zwyciężyć w finale – mówił Jakub Kochanowski. I Polacy pokazywali, że samym srebrem nie chcą się zadowolić. Faworytem byli Brazylijczycy, ale nasi pokazali, że nie zasługiwali na miano underdoga.

Trudno było wyobrazić sobie lepszy początek – po sobotnim dreszczowcu i szalonej rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi, w pierwszym secie od początku złapaliśmy przewagę. Niestety, z czasem czteropunktowa przewaga zmalała – była to głównie sprawka znakomitych serów Brazylijczyków.

Trzeba było męczyć się na przewagi, ale dzięki znakomitemu blokowi udało się wygrać pierwszą partię 28:26. Wielka w tym zasługa Bartosza Kurka, który zdobył w tym secie aż dziewięć punktów i wszystkie po uderzeniach. Nasz atakujący był dziś w niesamowitej formie i dzięki równemu poziomowi pozostałych zawodników szybko sprowadziliśmy rywali do narożnika.

Nasza skuteczność nie gasła i w drugim secie znowu robiliśmy swoje, szybko przejmując inicjatywę. W szeregi przeciwników zaczęła wdzierać się niepewność i chaos. A nam wychodziło dosłownie wszystko! Plasy z sytuacyjnych piłek? Idealnie nie do obrony dla Brazylijczyków. Zwykłe ataki? Bezlitośnie je wykorzystywaliśmy, a każdą kolejną piłką Kurek atakował ponad blokiem rywali.

Drugi set znowu padł naszym łupem – tym razem dużo spokojniej, 25:20 i wizja obrony mistrzostwa zdobytego w Polsce nie była czymś niewyobrażalnym. Zwłaszcza, że my z każdym kolejnym punktem rozkręcaliśmy się coraz bardziej. Prezentowaliśmy się wyśmienicie i koncertowo, niczym jak w tie-breaku w sobotnim półfinale. A orkiestra z Ameryki Południowej nie wiedziała jak grać.

To miała być wielka i wyrównana batalia, a skończyło się cudownym popisem, który zakończył się kompletną dominacją w trzecim secie. Już na początku mieliśmy sześć punktów przewagi i do końca meczu dążyliśmy po swoje. Mimo kolejnych ciosów, Brazylia była w stanie się podnieść. Nagle straty zmniejszyły się do jednego oczka, ale Canarinhos zaczęli popełniać błędy. I zadaliśmy decydujące uderzenie na 25:23, w efekcie kończąc ten szalony mecz na 3:0.

Zostaliśmy mistrzami świata. I znowu w niesamowitym stylu. Znowu pokonując w finale Brazylijczyków, ale tym razem w jeszcze lepszym stosunku. Choć po drodze pojawiały się wielkie schody i jeszcze większe kontrowersje, to znowu udowodniliśmy, że jesteśmy po prostu najlepsi! Brawo Panowie!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem