Arka pokonuje FC Midtjylland – sensacja w Gdyni !!!

Historia lubi się powtarzać. Tak jak 38 lat temu tak i teraz w spotkaniu przed własną publicznością Arka zwyciężyła u siebie w meczu europejskich rozgrywek. Wygrana żółto-niebieskich z duńskim FC Midtjylland to dużego kalibru niespodzianka!

-To zupełnie inna piłkarska kultura. Będzie bardzo ciężko, ale zobaczymy – takie rozmowy dało się usłyszeć wśród przebranych w żółto-niebieskie szaliki kibiców Arki zmierzających na Stadion Miejski na mecz z FC Midtjylland.

– Na mecz w europejskich pucharach czekaliśmy bardzo długo. Pamiętam mecz z Bułgarami na Ejsmonda, byłem wtedy młodym chłopakiem, studiowałem. Wówczas na własnym boisku wygraliśmy, czemu dziś miało by być inaczej? – odpowiadał elegancki pan koło sześćdziesiątki pytany pod stadionem o mecz z Beroe Stara Zagora w Pucharze Zdobywców Pucharów sprzed 38 lat.

 

Niby różnica kultury piłkarskiej była widoczna, niby to Duńczycy częściej byli przy piłce w pierwszych minutach meczu, ale gospodarze mądrze i ofiarnie się bronili, od czasu do czasu wyprowadzając groźne kontry. Przyjezdni okazje kreowali głównie po stałych fragmentach gry, ale to Arka była bliżej zdobycia gola, kiedy to w 24. minucie po strzale głową piłka spadła na poprzeczkę bramki Midtjylland. Gdynianie odważniej zaatakowali, a gdy minęło pół godziny gry, na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Marcus da Silva i futbolówka wpadła w samo okienko bramki Hansena.

Gospodarze wydawali się nieco zszokowani objętym prowadzeniem i po kilkudziesięciu sekundach było już…1:1. Bałagan w szesnastce żółto-niebieskich wykorzystał Hassan. Duńczycy poszli za ciosem i 2 minuty później wyszli na prowadzenie. Po stałym fragmencie gry futbolówkę głową do gdyńskiej siatki wepchnął Dal Hende. Arka nie zamierzała jednak odpuszczać. Długie podanie z linii obrony dostał Patryk Kun, opanował piłkę i wychodząc na pozycję sam na sam z bramkarzem został przez niego powalony na murawę. Arbiter tego spotkania nie wahał się i od razu pokazał na „wapno”. Strzał z jedenastu metrów na bramkę pewnym strzałem zamienił Marcus da Silva.

Wszystkie cztery bramki padły w przeciągu zaledwie 10 minut. Pierwsza połowa meczu zakończyła się remisem 2:2.

Po przerwie tempo meczu nieznacznie spadło. Goście wciąż częściej utrzymywali się przy piłce, a nieco cofnięta Arka czekała na kontry. W 61. minucie piłka po mocnym strzale jednego z Duńczyków odbiła się od poprzeczni bramki strzeżonej przez Steinborsa. W rewanżu dwukrotnie groźnie strzelał Socha, ale nieskuteczni. Czas mijał, a wynik się nie zmieniał.

W doliczonym czasie gry dwie szanse na zdobycie zwycięskiej bramki miał Siemaszko. Najpierw jego strzał głową został zablokowany, ale chwilę później, po precyzyjnej wrzutce z rzutu wolnego, umieścił piłkę w samym okienku bramki Duńczyków. Kilkadziesiąt sekund później arbiter z Albanii zakończył to spotkanie. Sensacja stała się faktem!!

– Przed spotkaniem wszyscy uważali nas za wielkiego faworyta, a ja powtarzałem, że szanse obu drużyn oceniam na 50 na 50. Arka pokazała, że jest świetnym zespołem, a jej kibice stworzyli fantastyczne widowisko. W przerwie powiedziałem moim podopiecznym, że wynik 2:2 jest korzystny, ale trzeba grać do końca. Losy dwumeczu ciągle uważam za nierozstrzygnięte. Strzeliliśmy dwa gole na wyjeździe. Szanse obu drużyn oceniam pół na pół – powiedział na pomeczowej konferencji szkoleniowiec Midtjylland, Jess Thorup.

Po spotkaniu dumy ze swojego zespołu nie krył Leszek Ojrzyński.

– Brawa należą się dla chłopaków, bo walczyli do upadłego i zdobyli zwycięską bramkę w ostatniej minucie meczu. Graliśmy ze świetną drużyną, widać, że piłkarsko nas przewyższali, ale w piłce nie zawsze wygrywa ten, kto lepiej gra, tylko ten, który wie co chce. Dzisiaj grało serce, a niektórzy musieli dać z przysłowiowej wątroby. Przycisnęliśmy, wierzyliśmy w zwycięstwo, szukaliśmy stałych fragmentów gry i dwa z nich przyniosły nam gole. Jesteśmy po połowie, a rozliczani będziemy po dwumeczu – podsumował spotkanie szkoleniowiec zdobywców Pucharu Polski.

Rewanż odbędzie się w Danii w przyszłym tygodniu, w czwartek, 3 sierpnia.

Komentarze