Arka lepsza od Wisły, Legia znowu zawiodła

Wytypowanie prawidłowych wyników całej kolejki w Ekstraklasie jest zdecydowanie trudniejsze niż trafienie szóstki w Totolotka. Można pisać zapowiedzi, zerknać na statystyki, posiłkować się opiniami ekspertów, którzy całe życie oglądają mecze piłkarskie i wiedzą o futbolu naprawdę sporo. Potem jednak sędzia gwiżdże po raz pierwszy i to wszystko, co wiedzieliśmy przed meczem, idzie w łeb. Żadna logika nie ma tutaj zastosowania, żadna koncepcja nie jest regularnie tak olewana, jak ta trenerów, którzy prowadzą nasze ligowe zespoły.

W piątek Zagłebie Lubin miało gładko przejechać się po Wiśle Płock. I fakt – po pierwszej połowie wyglądało to naprawdę obiecująco – Miedziowi już po 36 minutach prowadzili 2:0. Problem w tym, że potem do głosu doszli goście, którzy zdołali wydrzeć jeden punkt. Było 2:2. Czy to zaskoczenie? Z pewnością, bo piłkarze prowadzeni przez Piotra Stokowca znakomicie rozpoczęli sezon. Czyżby przytrafiła im się zadyszka? To drugi z rzędu niewygrany mecz przez Zagłębie.

Chwilę po tym spotkaniu Wisła Kraków miała wygrać spotkanie z Arką Gdynia, która jest obecnie królem remisów. I co? Znowu – prowadzenie gościom zapewnił Patryk Małecki, który zdobył spektakularną bramkę. Potem strzelali już tylko goście, którzy wzięli sprawy w swoje ręce i zdołali nie tylko doprowadzić do wyrównania, ale i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Arka po raz drugi w tym sezonie wygrała. Trzy punkty przeciwko Wiśle zapewnił rezultat 3:1.

Korona Kielce najmniejszym nakładem sił zdołała pokonać Sandencję Nowy Sącz 1:0. Gola na wagę kompletu punktów strzelił Elia Soriano. Dzięki temu zwycięstwu złocisto-krwiści zrównali się punktami z beniaminkiem. Obie ekipy mają po 11 oczek.

Największa niespodzianka miała miejsce we Wrocławiu, gdzie Śląsk pokonał Legię Warszawa 2:1. Jarosław Niezgoda co prawda wyprowadził gości na prowadzenie, ale potem dwa trafienia dla miejscowych zdobył Marcin Robak, który potrzebował na to zaledwie ośmiu minut. Znowu martwi gra Legii, która wygląda momentami wręcz bardzo słabo. A Śląsk? Tak jak już pisaliśmy – coraz lepiej wygląda układanka Jana Urbana.

Michał Probierz stanął naprzeciwko swojej byłej drużyny, czyli Jagiellonii Białystok. Bardzo długo miał wynik tego meczu w garści, ale ostatecznie Cracovia tylko zremisowała z Jagą 1:1. Rzutem na taśmę trafienie dla gości zanotował Piotr Wlazło. Jagiellonia jest w czwarta w tabeli, Cracovia – piętnasta.

Podoba nam się Górnik Zabrze w tym sezonie. Beniaminek rozpycha się łokciami bez kompleksów na ekstraklasowych boiskach, co zasługuje na pochwały. W niedzielę piłkarze prowadzeni przez Marcina Brosza pokonali Termalikę Bruk-Bet Nieciecza 2:1. Gole autorstwa Damiana Kądziora i Łukasza Wolsztyńskiego zapewniły gościom w pełni zasłużone trzy punkty.

Mecz bez historii to konfrontacja Pogoni Szczecin z Lechem Poznań. Miały być wielkie emocje i pojedynek z podtekstami, gdyż przed kilkoma tygodniami Portowcy roznieśli Kolejorza 3:0 w Pucharze Polski. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co w pełni oddaje jego przebieg. Czy ktoś jest z tego wyniku zadowolony? Odnosimy wrażenie, że i jedni i drudzy.

Dziś ostatnie spotkanie w 8. kolejki Ekstraklasy. Piast Gliwice, który dwa ostatnie spotkania ligowe wygrał, jest na fali i będzie chciał tę passę podtrzymać w konfrontacji z Lechią. Biało-zieloni natomiast nie zwyciężyli od sześciu spotkań. Wydaje się, że to gospodarze są faworytem do zwycięstwa w tym meczu. – Źle zaczęliśmy sezon i nie ma co tego ukrywać. Dobrze przepracowaliśmy ostatnie dni, kiedy trwała przerwa w rozgrywkach. Złapaliśmy nowej energii, odświeżyliśmy umysł i trenowaliśmy naprawdę fantastycznie. Zobaczyliśmy, co w naszej grze jest złe, co trzeba wyeliminować, jaki element należy poprawić. Myślę, że dużo pomoże nam powrót Simeona Sławczewa. To będzie duże wzmocnienie naszej drugiej linii. Uważam, że ten piłkarz da nam właściwy impuls i doda piłkarskiej jakości – powiedział Flavio Paixao.

Mecz pomiędzy Piastem Gliwice a Lechią Gdańsk można obstawić na stronie LV Bet. Pełna oferta znajduje się TUTAJ.

Komentarze