And still… Lechia górą w derbach Trójmiasta

Po słabym meczu i golu w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Lechia Gdańsk pokonała w Gdyni Arkę i przynajmniej do kolejnych, wiosennych derbów pozostają najlepszą drużyną w Trójmieście. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył Flavio Paixao.

 

Taktyka

Wszyscy zastanawiali się przede wszystkim, w jakim zestawieniu w Gdyni wybiegną goście. Adam Owen zdecydował się na małą rewolucję w składzie. Linię obrony tworzyło czterech piłkarzy: ofensywnie w założeniu usposobiony Stolarski, Wojtkowiak z Augustynem na środku oraz zamykający lewą stronę Nunes. Do pomocy powrócił siedzący ostatnio na trybunach Milos Krasić. W osiemnastce meczowej zabrakło natomiast Jakuba Wawrzyniaka.

Kilka zmian nastąpiło także w jedenastce Arki. Na lewej obronie zagra Marciniak, natomiast w osiemnastce meczowej zabrakło Warcholaka. Miejsce obok Marcjanika na środku defensywy zajął Adam Danch, natomiast Grzegorza Piesio, który ostatnimi czasy był podstawowym zawodnikiem Żółto-niebieskich zajął Marcus da Silva. W środku pola za odzyskiwanie piłki odpowiedzialny miał być Michał Nalepa.

Trenerzy zaskoczyli składami – w Arce od pierwszej minuty wystąpił Marcus da Silva.

Mało piłki w piłce

Już w pierwszej minucie z boiska mógł wylecieć Błażej Augustyn, który z bliskiej odległości trafił w twarz leżącego na murawie Patryka Kuna. Sędzia zakwalifikował zagranie jako przypadkowe i trzeba mieć nadzieję, że rzeczywiście takie było, ponieważ w przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z rozbojem w biały dzien. Chwilę później rajd prawym skrzydłem przeprowadził Paweł Stolarski, wycofał piłkę do Krasicia, ale strzał Serba instynktownie odbił Steinbors. Następnie doszło do spięcia Rafała Siemaszki ze Stolarskim, a arbiter spotkania, Daniel Stefański, ostudził temperamenty piłkarzy żółtymi kartkami. Między zawodnikami obu drużyn jeszcze kilkakrotnie zaiskrzyło i…to by było w zasadzie na tyle, jeśli chodzi o pierwszą połowę meczu. Na boisku panował głównie chaos, nad którym tylko trochę bardziej panowali przyjezdni. W ich szeregach z kolei popłoch siały stałe fragmenty gry w wykonaniu Arki, ale groźnych sytuacji nie było. Zresztą najgroźniejsza sytuacja Lechii również była konsekwencją rzutu wolnego. Remis 0:0 do przerwy absolutnie nikogo nie zdziwił.

 

Nie uznany gol

W drugiej połowie było trochę ciekawiej, chociażby za sprawą słusznie nieuznanej dzięki pomocy systemu VAR bramki Marco Paixao w 69. minucie gry. Ogólny obraz gry się nie zmienił, przeważała walka, długie piłki i szarpane akcje, ale pojawiły się przynajmniej groźne strzały na bramkę. Zobaczyliśmy też kilka kolejnych starć piłkarzy, za które solidarnie oglądali żółte kartki. Cały mecz zmierzał jednak nieuchronnie ku bezbramkowemu remisowi i to takiemu bez wskazania. Jednak wskutek całego zamieszania związanego z nieznanym golem, Daniel Stefański przedłużył spotkanie o sześć minut.

Bohater ostatniej akcji

Został nim Flavio Paixao. W 5. minucie doliczonego czasu gry, po serii wrzutek „na aferę” w pole karne Arki, po krótko rozegranym rzucie rożnym precyzyjnie na głowę Portugalczyka dośrodkował Krasic i Stadion Miejski w Gdyni ucichł. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie. W 9 .meczu derbowym w Ekstraklasie Arka nie potrafiła odnieść pierwszego zwycięstwa, a w samej końcówce Lechia wydarła 7. wygraną. Koniec końców to Gdańsk po raz kolejny okazał się miastem, w którym w Trójmieście gra się w piłkę najlepiej.

O wyniku zadecydował stały fragment gry.

Trenerski dwugłos:

Adam Owen, trener Lechii: Jestem zadowolony zarówno z wyniku jak i z gry. Szczególnie po spotkaniu, które rozegraliśmy ostatnio, jestem bardzo zadowolony ze sposobu, w jaki podeszliśmy do tego meczu. Nie wyróżnię żadnego z zawodników. Wszyscy zaprezentowali się świetnie. Byliśmy zdyscyplinowani i skoncentrowani. Podejście mentalne było podstawą do poprawy naszej gry.

Leszek Ojrzyński, trener Arki: Rąbanka, mało podań, graliśmy zbyt nerwowo. Szybko pozbywaliśmy się piłki, dużo walki wręcz, stałych fragmentów gry. Szarpana gra, dużo długich zagrań, Lechia grała lepiej w środkowej strefie boiska. Mecz w ogóle nam nie wyszedł. Do tych derbów nie dorośliśmy. Moja też w tym wina, mogłem chłopaków inaczej przysposobić. Bramki w 95. minucie bolą najbardziej. A tak grająca Lechia mogłaby walczyć o mistrzostwo Polski.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze